Minęło już pierwsze półrocze w szkole. Moja mama dostała awans w pracy i leci do Australii oczywiście ja i mój brat wylatujemy razem z nią. Mama przepisała mnie tam do szkoły. Za dwa dni mamy samolot. Konkretnie w sobotę. Jestem już spakowana. Strasznie się cieszę, że będę mieszkać w Australii, a konkretnie w Gold Coast. Jednak trochę żałuję bo mam tu przyjaciółkę i nie chcę jej zostawiać. Rozumiemy się bez słów. Jesteśmy takimi mentalnymi bliźniaczkami. Chociaż czasami mnie wkurza. Napewno zostaniemy w kontakcie i będziemy się odwiedzać od czasu do czasu, a potem, zobaczymy. Ma do mnie przyjść za 3 godziny. Umówiłyśmy się na dwie noce, a potem pojedzie z nami na lotnisko. Ze względu na to że chcemy się że sobą nacieszyć przez ostatnie dni rodzice Marty zgodzili się by ta nie musiała iść do szkoły w te dwa dni. Ja oczywiście też nie idę. Pożegnałam się już ze wszystkimi w mojej już byłej szkole.
Aktualnie, jest wieczór. Godzina 18:00 Ja i Marta zrobiłyśmy sobie maraton filmowy na laptopie. Najpierw Władca Pierścieni potem Harry Potter, kilka śmiesznych filmików naszego ulubionego zespołu BTS, a do tego popcorn i chipsy. W nocy, koło północy naszła nas ochota na lody. Ze względu na to, że obok w pokoju była moja mama musiałyśmy być cicho. Skradałyśmy się do kuchni z początku spokojnie lecz po dwóch sekundach zaczęłyśmy lekko chichotać. Oczywiście dalej dzielnie skradając się do kuchni. Stwierdzając, że nie chcemy ryzykować nie zapaliłyśmy światła i w miarę po ciemku dotarłyśmy do zamrażarki. Gdy dorwałyśmy się do czekoladowych Big Milków wróciłyśmy do pokoju ciesząc się udaną misją. Potem już tylko śmiałyśmy się po cichu.
Nie spałyśmy całą noc mimo to nie jesteśmy specjalnie zmęczone. Idziemy na śniadanie, po drodze dołącza do nas mój brat. Stwierdziłyśmy, że nie mamy co robić więc pójdziemy na spacer z moim psem. Szybko się pozbierałyśmy i wyszłyśmy z domu. Chodziłyśmy tak ze dwie godziny, a potem wróciłyśmy do mnie do domu. Resztę dnia spędziłyśmy na gadaniu i wspominaniu naszych szkolnych przypałów oraz tego jak shipowałyśmy wszystkich chłopaków z klasy. Obejrzałyśmy jeszcze dwie ostatnie części Harry'ego Pottera, a potem poszłyśmy spać ze względu na to, że jutro już wylatujemy, a samolot mamy w miarę wcześnie.
Rano do mojego pokoju wparował niczym struś pędziwiatr mój brat by nas obudzić, a my już nie spałyśmy. Taki prank. Zjadłyśmy śniadanie, ubrałyśmy się, no i po dwóch godzinach w każdym bądź razie byłyśmy gotowe. Wzięłam jeszcze tylko moje bagaże i psa i mogliśmy ruszać. Przyjechał po nas kumpel mojego brata by nas odwieźć na lotnisko.
Po trzech godzinach jazdy jesteśmy na miejscu. Całą drogę rozmawiałam z moją przyjaciółką. Na lotnisku przeszłam odprawę i pożegnaliśmy się wszyscy. Razem z Martą się popłakałyśmy. To jasne że będziemy za sobą tęsknić.
Lecimy już 8 godzin. Przez cały czas czytałam albo słuchałam piosenek no i od czasu do czasu gadałam z mamą i bratem. Byłam zmęczona chcąc nie chcąc zamknęłam oczy i zasnęłam. Obudził mnie brat.
-Hej Suzi budź się, dolecieliśmy.-powiedział.
-Serio? Super.
Po zabraniu bagaży i złapaniu taksówki jechaliśmy do naszego nowego domu. Po jakiejś godzinie dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy do ogrodu, a następnie do domu. Wszystkie meble już były i wszystko było przyszykowane, zostało nam się tylko wypakować. Znaleźliśmy z bratem swoje pokoje. Dałam mojemu yorkowi jedzenie. Moja mama w tym czasie pojechała coś załatwić.
Siedziałam na swoim łóżku. Pewnie wypakuję się za tydzień. Na razie musiałam zadzwonić do Marty. Skontaktowałyśmy się przez messengera i pokazałam jej mój dom. Moja przyjaciółka zaczęła się zachwycać i opowiadała jak jej się świetnie gadało z kumplem mojego brata.
-Czy ty się przypadkiem..-zaczęłam.
-Nie, no co ty.-odparła, ale ja jako jej mentalna siostra wiedziałam, że jest inaczej, ale nie chciałam już drążyć tematu po za tym mama już wróciła więc skończyłyśmy rozmawiać i zbiegłam po schodach na dół do salonu.
-Tu masz książki do szkoły i plan lekcji.-powiedziała mama wskazując na stół.
-Dziękuję. -powiedziałam spokojnie chociaż w głębi duszy spalałam te książki na stosie w salonie ze złowieszczym uśmiechem na twarzy. Taka prawda. Szkoła to rzecz straszna. Chwała Bogu jest sobota tyle że wieczór, ale najważniejsze, że jutro jeszcze mam wolne.
Wzięłam książki do pokoju. Nie miałam co robić więc zaczęłam je przeglądać. Pobawiłam się z moim psem. Potem zjadłam kolację, umyłam się i poszłam spać.
Niedziela
Teraz siedzę sobie pod kocem z herbatą i oglądam telewizję starając się zapomnieć, że jutro dzień zguby i trzeba iść do szkoły. Fajnie by było gdybym znalazła kogoś kto będzie robił ze mną kawały innym lub chociaż się z kimś zakumplować. Nie chcę tu być sama. No ale to zmartwienie na dzień jutrzejszy. Dziś tylko skończę oglądać ten film co leci w telewizji i zjem kolację. Zadzwonię jeszcze tylko do Marty dowiedzieć się jak tam u niej i czy kontaktuje się z Christianem, wcześniej wspomnianym kolegą mego brata.
Po skończonej rozmowie położyłam się spać. W końcu jutro pierwszy dzień w nowej szkole i głupio byłoby zaspać ale z drugiej strony...
***
Jej, prolog napisany. Długo się zastanawiałam czy to opublikować no ale opublikowałam. 1 rozdział myślę będzie ciekawszy. Marta jeśli to czytasz, a wiem, że czytasz to zrób coś dla mnie...Pozdrów swojego kota ode mnie pomimo tego, że nie wniósł nic do tego opowiadania no ale cóż...Jestem wychowana. Ciekawe czy ktoś to przeczyta poza Martą.
Papatki.
CZYTASZ
Daydream
FanfictionSuzanne to dziewczyna, która zawsze marzyła żeby w końcu wyjechać z Polski. W końcu jej się to udaje poprzez awans jej mamy, a na jej drodze pojawia się czterech chłopaków, którzy wywrócą jej życie do góry nogami, a może wręcz na odwrót.
