5. Pragniesz mnie.

Zacznij od początku

- Umm tak. - Odpowiadam po chwili zastanowienia się. Dziewczyna rzuca krótkie dzięki i udaje się do jednej z kabin.

Poprawiam ramię torby i wychodzę ze szkolnej toalety. 

Nie wiedząc, jaką mam następną lekcję, wyciągam z torby spis zajęć. Okazuje się, że mam zajęcia z literatury. Tak jak wskazuje plan udaje się do sali L12. Zajmuję miejsce pod oknem, zważając na to, że nikogo jeszcze nie ma. Patrzę na widoki za oknem i dostrzegam jak Harry bierze od jakiegoś, trochę starszego chłopaka, przezroczysty woreczek. Uśmiecha się na widok tego czegoś i chowa to coś do kieszeni. Zbijają piątkę i zielonooki kieruje się w stronę budynku szkolnego. 

Odwracam wzrok kiedy rozbrzmiewa dzwonek i do klasy wchodzą uczniowie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi kolejny raz z rzędu. Do sali wchodzi nauczycielka w średnim wieku i zaczyna tłumaczyć lekcję. Nie ma już żadnego przedstawiania się.

Kolejne lekcje mijają bardzo szybko. Nie widzę Harry'ego ani Hayley z czego jestem zadowolona. Nie jestem gotowa psychicznie na kolejne spotkanie z tymi dwoma osobnikami. 

Opuszczam gmach szkoły i udaję się w kierunku kampusu. 

Wyciągam z kieszeni płaszczyka mp3 i odplątuję słuchawki po czym wkładam je do uszu. Słyszę pierwsze dźwięki głosu Birdy w utworze Shelter i zaczynam nucić po cichu kolejne wersy. 

Droga zajmuje mi niecałe dwadzieścia minut. Będąc już na wprost wejścia do kampusu, dostrzegam całującą się parę. Rozpoznaję Hayley i chłopaka, który prowadził auto i oblał mnie kałużą. Zaraz, zaraz Ley zdradza  Zayn'a - przynajmniej tak mi się wydaje, że to jego imię, słysząc ostatnią rozmowę dziewczyny z jej chłopakiem . To wydaje się bynajmniej dziwne. 

Spuszczam głowę i mijam tę dwójkę. Słyszę jak Mulat wykrzykuje do czerwonowłosej jak bardzo ją kocha, a ta odpowiada mu tym samym. Szkoda mi tego chłopaka mimo, że przez niego byłam mokra od kałuży.  

Z Harry'ego też dobry gagatek. Zdradza przyjaciela z jego dziewczyną. Nawet śmiesznie to brzmi.

Kieruję się do swojego pokoju i przekręcam klucz w drzwiach, tym samym otwierając je. Wchodzę do pomieszczenia i pierwsze co robię zamykam drzwi za sobą i rzucam torbę na swoje łóżko. Idę do łazienki i z półki biorę gumkę, którą następnie wiążę włosy w wysokiego kucyka. Korzystam z toalety i wkładam do kieszeni komórkę. Łapię w ręce pęk kluczy i kieruję się do pokoju Care. Akurat ona wychodzi, gdy chcę zapukać do jej drzwi.

- Jak się czujesz? - Pytam, nie dając po sobie poznać co złego mnie dziś spotkało.

- El, właśnie miałam po ciebie iść. Czuję się już lepiej. Ale widzę, że z tobą coś nie tak. Co się stało? - Łapie mnie za ramię i bada wzrokiem moją twarz.

- Nic takiego, co.. - Dziewczyna słysząc, że chcę wymigać się od tematu posyła mi surowe spojrzenie.

- Opowiadaj i się nie wymiguj. - Z ciężkim oddechem zaczynam opowiadać o dzisiejszym dniu. 

Razem idziemy na stołówkę i jemy wspólnie obiadokolację. Dziewczyna słucha wszystkiego uważnie i od czasu do czasu mi przerywa, zadając pytania co do niektórych spraw. Opowiadam jej wszystko ze szczegółami.

- Wow! - Caroline otwiera szeroko usta, kiedy mówię jej, że Harry oberwał ode mnie w policzek. - Nie pomyślałabym, że jesteś aż tak twarda. - Ściska moją dłoń, posyłając mi jeden ze swych uśmiechów.

- Sama w to nie mogę uwierzyć. - Zakładam za ucho spadający na oczy kosmyk włosów.

Care jest pełna empatii. Idealnie wczuwa się w każdą opowiedzianą przeze mnie sytuację. Wspominam jej również o tym co zobaczyłam przed kampusem, czyli całujących się Hayley i Zayn'a. Dziewczyna również nie kryje swojego zaskoczenia. Prawie dławi się malinową herbatą. Zaczynamy się obie śmiać z tej szalonej sytuacji. Biorę ostatni kawałek ryby do ust i popijam wodą.

- Patrz kto przyszedł. O wilku mowa. - Przecieram usta serwetka i patrzę za siebie, tam gdzie podąża wzrok blondynki.

Tuż stolik za nami zajmuje Ley wraz ze swoimi dwoma koleżankami. Na całe szczęście obie skończyłyśmy jeść posiłek. Odstawiamy tace i kierujemy się do wyjścia ze stołówki. Hay i Care rzucają do siebie złowrogie spojrzenie, a ja ciągnę blondynkę za rękaw szarego swetra.

- Nie warto tracić na nią czasu. - Mówię po cichu i opuszczamy pomieszczenie.

Wychodzimy na zewnątrz kampusu i siadamy na najbliższą ławkę pod starym dębem. Bowers kładzie się na ławce i opiera swoją głowę o moje kolana.

- Myślisz, że możemy zostać przyjaciółkami? - Dziewczyna pyta po chwili ciszy. Mimowolnie się uśmiecham na jej pytanie.

- Myślę, że tak. Dogadujemy się i nie przepadamy za tymi samymi osobami. Jesteśmy cool. - Odpowiadam, śmiejąc się na ostatnie zdanie.

- Więc jesteśmy przyjaciółkami! - Wykrzykuje pełna euforii i klaska entuzjastycznie w dłonie.

Po całym dniu niepowodzeń, nareszcie spotyka mnie coś miłego. Zyskuję przyjaciółkę. Obie możemy zdziałać więcej niż w pojedynkę. Musimy się wspierać i być przy sobie w tych dobrych i złych momentach. Nie pozwolimy aby ktokolwiek zniszczył tej więzi, którą właśnie we dwie tworzymy.

Nie mogąc powstrzymać swojej radości, ściskam ją mocno i mówię jak bardzo jestem w tym momencie szczęśliwa. Ona również czuje to samo. Do późnego wieczora siedzimy i poznajemy siebie nawzajem. Jak się okazuje mamy ze sobą wiele wspólnego i to jest cudowne.

The Victim || H. S.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!