#3

114 7 0

- Andreas czy Ty chcesz mi powiedzieć, że zakochałeś się w Caroline?

- Tak, geniuszu. Właśnie to chce powiedzieć.

- Te kilka dni wystarczyły Ci, żeby się zakochać?

- Tak naprawdę to kocham się w Niej od lat.

- Nie rozumiem. 

- Przyjaźniliśmy się od przedszkola jednak po szkole podstawowej nasze drogi się rozeszły. Spotkaliśmy się w szkole średniej ale ona nie za bardzo chciała odnowić kontakt.

- Czekaj, czekaj. A co z Marlene? Kochałeś ją?

- Co to za pytanie? Dobrze wiesz, że ja i Marlene to zakończony rozdział.

- Kochałeś ją czy nie?!

- Nie wiem, chyba tak?

- Chyba?! Marlene to wspaniała dziewczyna a Ty ja wykorzystałeś, żeby zapomnieć o swojej przyjaciółce?!

- Tego nie powiedziałem! A poza tym jak ona Ci się tak podoba to sam się z nią umów!

- A żebyś wiedział, że to zrobię!

Stephan podszedł do drzwi z pokoju z zamiarem wyjścia ale w ostatnim momencie odwrócił się.

- Na szczęście ona Ciebie nie chce.

- A skąd możesz to wiedzieć?

- Bo na swoim biurku ma ramkę ze zdjęciem jakiegoś faceta. 

Chłopak wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Co to ma znaczyć? Caroline ma kogoś? To niemożliwe. Ona zawsze chciała być wolną kobietą i nie ma zamiaru się z kimś wiązać na stałe. Przynajmniej tak mówiła. Muszę to z nią wyjaśnić. Zrobię to jutro. Wystarczy mi atrakcji na dziś. Wziąłem prysznic i bez zbędnych ogródek poszedłem spać.

Lecz to tylko cisza przed burzą.

Zszedłem na śniadanie kompletnie skołowany. Cały czas mam głowie słowa Stephana. Ona ma kogoś. Ktoś mi ją odebrał. Nie tylko odebrał mi moją miłość. Odebrał mi osobę, która była przy mnie od lat, dopóki tego nie spieprzyłem. Kiedy pojawiłem się na stołówce wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. O co tu chodzi? Chwilkę później obok mnie stanęła Caroline.

- Mam coś na twarzy, że wszyscy się na mnie patrzą? - zapytałem.

- Nie. Zapytaj się ich, może Ci powiedzą.

Rozeszliśmy się w stronę swoich stolików a w zasadzie to Caroline poszła po śniadanie, które zabiera ze sobą do gabinetu. Chwilę później usłyszałem jak ktoś krzyczy do niej:

- Caroline , wiedziałaś o tym, że Wellinger się w tobie buja?!

Cholera jasna!

Odwróciłem się i zobaczyłem Jonasa, któremu ciekawość  aż uszami wychodziła. Byłem w takim szoku, że nie zrozumiałem do końca odpowiedzi Caroline. To na pewno Stephan. To on to musiał rozgadać, bo tylko on o tym wiedział. Zamorduję go! Jak on mógł rozgadać wszystkim, że kocham się w Caroline?! Zdradziecka świnia. Boże jak dobrze, że mamy teraz trening. Tam się wyżyję, przynajmniej niczego nie rozwalę. Mam nadzieję, że Caroline w to nie uwierzyła... Chociaż z drugiej strony, gdyby uwierzyła to może miałbym u Niej jakieś szanse?

Caroline:

Śmiać mi się chce jak pomyślę o tej "nowinie", którą przekazał mi Jonas. To niemożliwe, żeby Andreas się we mnie zakochał. To pewnie jego kolejny numer. Od zawsze lubił robić kawały więc tą plotkę pewnie też puścił dla jaj. Nie mam najmniejszego powodu by w to uwierzyć. Szybko zapomniałam o tym incydencie z rana, nie miałam czasu na rozmyślanie o tym. Przez te kilka godzin tonęłam w papierach. Jakimś cudem udało mi się znaleźć pół godziny by coś zjeść i się czegoś napić. Kiedy dotarłam na stołówkę musiałam się z kimś zderzyć. Kiedy się otrząsnęłam po tym zderzeniu nie mogłam uwierzyć kto stoi przede mną. Paul Bieler we własnej osobie.

- Caroline? - zapytał pełen zdziwienia.

- Trener Bieler?

- O mój Boże! A co Ty tu robisz? Postanowiłaś zmienić biegi sztafetowe na skoki narciarskie?

- Nie, jestem tutaj tłumaczem.

- Wiedziałem, że wykorzystasz swoją znajomość języków obcych ale jako sportowiec a nie tłumacz.

- No cóż, tak wyszło.

- Ale wiesz, że jak będziesz chciała wrócić do sportu to przyjmę Cię z otwartymi ramionami.

- Nie sądzę, ale dziękuję.

W tym momencie pojawił się Schuster.

- O, Paul! Widzę, że już poznałeś naszą panią tłumacz. - wtrącił się do rozmowy trener niemieckiej kadry.

- Tak się składa, że my się znamy już od kilku lat.

- A no tak! Ty znasz chyba połowę Niemiec.

- Przepraszam, że się wtrącam ale panowie skąd się znają?

- Och! Znamy się ze studiów. Nie wspominałem Wam o tym na treningach?

- Nie.

- Dziwne. Zdążyłem Wam opowiedzieć chyba połowę swojego życia a o Wernerze nie wspomniałem.

- Paul, ty jesteś trenerem kadry niemieckiej w biegach sztafetowych. - zapytał a bardziej stwierdził Schuster. - Caroline uczęszczała do Ciebie na treningi?

- Tak. Bardzo zdolna zawodniczka. Wróżyłem jej ogromną karierę ale kilka miesięcy temu odeszła z drużyny. To był ogromny cios dla mnie jak i dla reszty składu.

- Trenerze, musiałam ratować swój związek. - wtrąciłam się do tej rozmowy. Irytowało mnie to, że rozmawiali o mnie jakby mnie tu nie było. 

- Od początku nie podobał mi się ten cały Felix. Wiedziałem, że ma na Ciebie zły wpływ.

- Wiem, że moje odejście było ciosem dla pana i reszty dziewczyn ale to była moja decyzja. Nie mam najmniejszego zamiaru wracać do przeszłości. A teraz bardzo panów przepraszam ale wyszłam tylko na chwilę po coś do picia i zaraz muszę wracać do pracy. 

- Dobrze, ale pamiętaj, że moja propozycja nadal jest aktualna.

- Nie sądzę, żebym z niej skorzystała. Do widzenia.

Odeszłam cała rozdrażniona jednak nie w kierunku stołówki, lecz mojego gabinetu. Dopiero co udało mi się zapomnieć o przeszłości a tu nagle pojawia się Wellinger a po nim trener Bieler. Kto jeszcze?

Andreas:

Dzień upłynął mi dość szybko. Nie udało mi się policzyć się ze Stephanem, bo on wyraźnie mnie unikał. Może nawet i lepiej. Pierwsze emocje opadły, więc teraz co najwyżej może mieć parę siniaków. Jednak wieczorem okazało się, że plotka o tym, że kocham się w Caroline nie była numerem jeden. Można powiedzieć, że prawie umarła śmiercią naturalną. Czy jestem szczęśliwy z tego powodu? Tak, ale przez kilkadziesiąt sekund. Zaraz po tym jak usiadłem przy stole dowiedziałem się, że tajemniczy gość Schustera to niejaki Paul Bieler - trener niemieckiej kadry w biegach sztafetowych. A najlepsze było to, że Caroline była bardzo dobrze zapowiadająca się biegaczką. W takim razie co ona do cholery robi za biurkiem zamiast biegać w ręku z pałeczką sztafetową?!

Dawna znajoma | Andreas WellingerWhere stories live. Discover now