Prolog

1.2K 64 5

Byłam szczęśliwa… Kiedyś… Tryskałam pełnią życia, zawsze uśmiechnięta, potrafiąca poprawić humor każdemu. Teraz jestem wyssana z uczuć, wredna, mściwa… Można wymieniać i wymieniać. Pewnie się zastanawiacie "Dlaczego ?".

5 lat wcześniej :

Mała 11-latka weszła do domu, jak zwykle nikogo tam nie było. Jej rodzice pracowali w jakiejś fabryce, dziewczynki to nigdy nie obchodziło. Ważne było dla niej, że rodzice ją kochali i spędzali każdą wolną chwilę z nią. Dziewczyna miała aktualnie bardzo dobry humor, dostała szóstkę z muzyki - jej ukochanego przedmiotu. Od najmłodszych lat była związana ze śpiewem i grą na instrumentach. Ojciec uczył ją gry na gitarze, keyboardzie... Zapisał ją na lekcje śpiewu. Zawsze jej powtarzał: "Jesteś strasznie utalentowaną, młodą, piękną dziewczynką. Pamiętaj tylko, że ja cię do niczego nie zmuszam. Ja ci tylko pokazuję drogę, którą ewentualnie mogłabyś iść. To ty wybierasz jak chcesz żyć." Ona się zawsze uśmiechała i mówiła, że kocha muzykę i nigdy z niej nie zrezygnuje, nie ważne co by się działo.

Siedziała właśnie i odrabiała lekcje, kiedy zadzwoniła jej komórka. Było już po 18. Zdziwiło to dziewczynkę, ojciec dzwonił zawsze do niej o 19.00. Równo. Odebrała.

*Rozmowa*

MAMA: Córeczko..

JESS (dziewczynka, o której ciągle mowa): Tak mamusiu.

MAMA: Twój ojciec… Twój ojciec nie żyje. - Nie wierzyła w to, co słyszy, jej matka mówiła to z takim spokojem. Nie słyszała w jej głosie nic... Smutku, goryczy... Po prostu nic. Jakby jej nie zależało nigdy na jej mężu. Dziewczynka zaczęła płakać.

JESS: Ale jak to nie żyje !? To niemożliwe !? To nie prawda !?

MAMA: Fabryka, w której pracowaliśmy stanęła w ogniu. Nic nie dało się zrobić. - Ciągle mówiła to ze spokojem, 11-latka nie potrafiła tego pojąć.

JESS: I ty to mówisz ze spokojem !? Tak jakby nic się nie stało !? Tak jakbyś.. Jakbyś nigdy go nie kochała !? - Rozłączyła się, nie dając matce odpowiedzieć.

*Koniec rozmowy*  

Po jakimś czasie odbył się pogrzeb, na który matka Jessie nie przyszyła. Dziewczyna nie przestała śpiewać i grać na instrumentach, ale nie robiła tego tak często… Stała się oschła, nienawidziła nikogo, szczególnie swojej własnej matki. Uznała, że skoro matka nie kochała ojca, to jej także nie kocha. Tylko po co ją wtedy rodziła ??

Teraz:

Minęło 5 lat. Teraz mam 16 lat i nadal mam ten sam stosunek do wszystkiego. Noszę przy sobie jedyną pamiątkę po ojcu, którą udało mi się uratować. Po śmierci ojca matka wywaliła i zniszczyła wszystkie jego rzeczy. Ja uratowałam niewielki nożyk, który nie raz uratował mi życie.                Aktualnie mam 4 najlepsze przyjaciółki. Po mojej "przemianie" nie spodziewałam się, że ktoś będzie w stanie mnie polubić, a jednak. Chodzę z nimi do jednej klasy - muzycznej. Gdyby nie one pewnie siedziałabym w poprawczaku albo gorzej.

Nazywam się Jessica Higgins i nie spodziewam się, że moje życie się w jakikolwiek sposób zmieni…

...........................................................................................................

I jak podoba się? Jest sens dalej to "pisać"???

Proszę komentujcie, piszcie co o tym sądzicie.

Learn to LoveWhere stories live. Discover now