❁❀190❀❁

2K 340 68

Czarnowłosy mężczyzna ledwo zdążył złapać za klamkę, a jego oczom już ukazała się twarz znajomej mu landrynki. Uśmiechnął się na przywitanie, lecz nim cokolwiek powiedział, został obrzucony zawiedzionym spojrzeniem ciemnych oczu. Zmarszczył brwi i z cichym 'dzień dobry, Minnie' na ustach, wszedł do domu, zamykając za sobą drzwi.

Odpowiedzi nie dostał, ale domyślał się, że może tak być. Nie przepadał za smutkiem na twarzy ukochanego, ale jednocześnie nie wiedział, jak może temu zaradzić. Dodatkowo skóra przysłonięta teraz rękawem koszulki paliła go niemiłosiernie.

Zmarszczył brwi, spoglądając w smutną minkę chłopaka. Powinienem przeprosić? Mimo wszystko przecież mówił mu o tym, że zamierza wyjść. Nie mógł go zabrać ze sobą, bo podświadomie czuł, że Jimin mógłby go wyśmiać.

- Jak bardzo jesteś zły? - zapytał, na chwilę odrywając wzrok od różowej czupryny. Schylił się i ściągając buty, wyczekiwał odpowiedzi młodszego.

- Nie jestem zły.

- Jasne. - Nie dało się nie zauważyć, że Min nie dawał za wygraną. Jego głos mimo to był wciąż miły dla ucha i ciepły. Miał nadzieję, że chociaż to poprawi sytuację. - Więc dlaczego tak na mnie patrzysz?

- Bo tęskniłem - mruknął Chim. Momentalnie starszy poczuł ciepły oddech na karku, a zaraz po tym drobne ramiona objęły go w pasie. Różowowłosy wtulił się w jego bok, ignorując to, że mężczyzna wciąż klęczał na podłodze, trzymając jeden ze swoich butów. - Nawet nie wiesz, jak bardzo - usłyszał lekkie oburzenie młodszego.

Zaśmiał się na to i postawił obuwie na podłodze.

- Wiesz, że to tylko kilka godzin? Nic takiego. Przecież wiedziałeś, że wrócę. Wyszedłem tylko na moment.

Objął ramieniem chłopaka, który ciągle był niższy o centymetr, a w jego nozdrza wdarł się znajomy mu zapach delikatnych perfum i owocowego szamponu do włosów. Czuł ciepło bijące od Jimina i mógłby przysiąść, że gdyby nie trochę niewygodna pozycja (wciąż był na klęczkach) mógłby spędzić tak resztę dnia.

Uwielbiał przytulać się do ChimChima, nawet gdyby oznaczało to, że stawał się miękką kluchą.

Oczywiście tylko stawał, bo wciąż wierzył w swój geniusz i swag, który nie mogł go opuścić.

- Masz tu jakieś problemy, hyung?

Pytanie zbiło go z tropu. Spojrzał z uniesionymi brwiami na odsuwającego się od niego mężczyznę.

Momentalnie zachciało mu się śmiać.

Nie chciał, by tak odebrał to młodszy. Może i sam narobił zamieszania, bo skąd różowowłosy mógł wiedzieć, co ma w planach w miejscu, gdzie wcześniej nie był. Możliwe, że za bardzo go tym wystraszył.

- No coś ty - parsknął w końcu, podnosząc się, gdy Jimin się od niego całkiem odsunął i na to pozwolił. - Jak już, to inni mają problemy ze mną - dodał. Założył ramiona na piersi i wyszczerzył się do niego, ukazując swoje białe zęby.

- Naprawdę się martwiłem, Yoonnie.

Park stał ze zwieszoną głową i nerwowo skubał rękaw bluzy. Dopiero teraz Min zauważył, że miał na sobie jego bluzę. Oczywiście nie miał nic przeciwko temu. Wręcz go to rozczuliło.

Miał ochotę jeszcze raz uściskać chłopaka, ale niezbyt komfortowe szczypanie i ból w części ramienia nie pozwalał mu na to. Najchętniej syknąłby z bólu, ale wolał zachować to przed Chimem przynajmniej do czasu aż się zagoi.
Zamiast tego ruszył w kierunku kuchni, łapiąc po drodze rękę chłopaka. Ten szedł krok w krok za nim, nawet się nie zapierając czy próbując wyrwać swoją drobną dłoń z uścisku tej należącej do ciemnowłosego.

- Nie masz o co. Miałem coś do zrobienia. Nic się nie dzieje.

- Ale nawet nic nie powiedzia...

- Byłeś bardziej zainteresowany jakąś bajką niż mną - burknął Yoongi. Puścił rękę Chima, kiedy stanęli przy blacie. Sam zaś zbliżył się do lodówki w celu sprawdzenia, czy młodszy zjadł przygotowane mu jedzenie.

- Przepraszam...

- Przestań, Klusko. Jesteś głodny?

- Nie pogardziłbym czymś do picia.

- Się robi. Coś konkretnego?

Park wzruszył tylko ramionami.

____

- Yoongi.

- Tak?

- Jest za gorąco na herbatę - jęknął różowowłosy. W dłoni trzymał uszko kubeczka, z którego parowało. Spokojnie wdychał zapach zielonej herbaty z lekkim aromatem ananasa, mimo wcześniejszej dezaprobaty. - Ale dziękuję.

- Na herbatę i kawę nigdy nie jest zbyt gorąco.

Park jedynie się zaśmiał, ostrożnie unosząc kubek, by nic nie rozlać podczas podciągania stóp na łóżko. Skrzyżował nogi i ponownie spojrzał na Mina, który siedział obok. Czarnowłosy również trzymał w dłoniach naczynie z panującą zawartością, z tą różnicą, iż nie była to słodka herbata, a raczej gorzkawa popołudniowa (a raczej niemal wieczorna) kawa.

Leniwie siorbał pobudzający napój. Od rana nie miał na to czasu, sterczeć w kolejkach i przepychając się wśród  turystów, których nie brakowało nawet teraz, sporo przed wakacjami. W międzyczasie jeszcze starał się nie zgubić nigdzie telefonu. Mogło się to zdarzyć za każdym razem, kiedy Hoseok kończył połączenie, a on instynktownie odkładał urządzenie na bok. Gdziekolwiek.

Swoją drogą miał już dosyć Junga, który nie odpuszczał. Wiedział, że jest cholerną swatką, ale że aż tak, by chcieć wiedzieć wszystko o tym, co się między nimi dzieje? Po co były mu informacje o tym, jak wygodny mają materac, co zjedli na śniadanie, ile razy dziennie się przytulali i czy zamierzają zabrać pod swoją opiekę Holly, który porwał kilka poduszek i zjadł kapcie gościa Hoseoka?

Mimo nerwów na przyjaciela jednak był mu wdzięczny za pomoc w podjęciu decyzji, której sam bał się podjąć.

- Więc gdzie byłeś, hyung? - zapytał wreszcie Jimin. Najpewniej przyciągał ten moment od dłuższego czasu, nie chcąc wyjść na zbyt nachalnego. Z zaciekawieniem i skupieniem wypisanymi na twarzy spoglądał na Mina spomiędzy obłoczków wydobywających się ze wciąż zbyt gorącej herbaty.

- Nie mogę Ci jeszcze powiedzieć. To niespodzianka.

Tym wzbudził jeszcze większą ciekawość różowowłosego.

Naprawdę zamierzał mu o tym powiedzieć, ale dopiero w momencie, kiedy wszystko będzie gotowe, a on da radę w końcu odezwać się na ten temat, którego poruszać nie chciał.

I to nie dlatego, że nie kochał Jimina. Kochał go aż zbyt, choć ciężko przychodziło mu to sobie uświadomić. Bał się po prostu tego, czy nie działa zbyt pochopnie.





Uh. W końcu coś jest. Dzień dobry wieczór noc~ ♡... Albo po prostu Ave Yoonmin ♡♡
Cieszę się, że zostało tu jeszcze tyle osób ♡ :( Przepraszam za swoją nieobecność i nie zamierzam się znowu tłumaczyć. Po prostu jestem leniwa i nawet szkoła już po drugim dniu mnie przerasta.
Co do szkoły... Jak tam u Was pierwsze dni? ^^ Mam nadzieję, że wszystko dobrze.
Dbajcie o siebie i się uśmiechajcie ♡♡♡
Mam nadzieję, że rozdzial nie jest aż taki zły ♡

zapraszam też na moje inne ficzki ^^ Jakiś czas temu zabrałam się za pisanie FRIENDS; CHENSUNG ^^ Staram się też dokończyć GAME; K.NJ X K.SJ

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!