馃枻 005. Antydepresanty i kaftan bezpiecze艅stwa

6.1K 650 324


Zapraszam do grupy na Facebooku 🖤

xoxo Mathie

♠♠♠

Przez ostatnie dwa tygodnie do perfekcji opanowałam tryb ninja. Gabriel wzbudzał duże zainteresowanie, łatwo było określić, gdzie aktualnie przebywał. Robiłam wszystko, żeby trzymać się z dala od tych miejsc.

Nie przychodziłam na poranne treningi, nie spędzałam przerw na boisku, auto parkowałam daleko od szkoły. Lekcje wf-u mojej klasy omijałam dzięki pomysłowości Willa. Zaproponował, żebym dobrowolnie zgłosiła się do prac porządkowo-administracyjnych w bibliotece. Dyrektor na to przystał, bo przez moje zwolnienie i tak nie było ze mnie pożytku na zajęciach.

Była jedna sytuacja, w której moje serce stanęło, by potem o mało nie wyskoczyć z piersi. Gabriel pojawił się na korytarzu, na którym byłam z przyjaciółmi. Zauważył mnie i, z mało przyjemnym wyrazem twarzy, zaczął iść w naszą stronę. Spieprzałam aż się za mną kurzyło. Nie próbowałam zachowywać pozorów. Po prostu odwróciłam się i zwiałam.

Moje zachowanie było dziecinne, mocno niedojrzałe, po prostu żałosne. Ale ucieczka była jedynym pomysłem, na który wpadłam. Nie potrafiłam radzić sobie z obecnością Gabriela. Nie kontrolowałam myśli, bałam się, że stracę kontrolę nad czynami. Intrygował mnie, kusił, podniecał. Moje hormony przy nim szalały, a mózg robił sobie wolne. W nocy nieustannie gryzły mnie wyrzuty sumienia. Całowałam się z nauczycielem, który ma dziewczynę. Hell yeah! Nie ma to jak zachowywać wysokie standardy.

Najbardziej męczyła mnie kwestia długu wdzięczności. Nie lubiłam być komukolwiek czegokolwiek winna. Jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że trzy tysiące dolarów to kwota, która była daleko poza moim zasięgiem. Nie miałam nawet pewności, czy to faktyczny koszt naprawy. Samuel Weston mógł ze mnie drwić, ostatecznie nie on pierwszy. Przez myśl mi przeszło, żeby zapytać Avę. Byłam dziesięć kroków od niej, kiedy uniosła wzrok i na mój widok zmarszczyła czoło. Nie był to najbardziej zachęcający wyraz twarzy, więc zwątpiłam, odwróciłam się i odeszłam. W związku z tym nadal nie wiedziałam, ile pieniędzy pochłonęła Honda. Kosztowała mnie masę nerwów, to na pewno.

Ostatecznie Will pożyczył mi całą kwotę. Miałam tylko pójść do Gabriela, oddać mu należność, podziękować za pomoc i biec, Forest, biec! 

To dobry plan, mówili. 

Pójdzie gładko, mówili.

Miałam trzy podejścia, wszystkie nieudane.

— Kurwa, Ivy. Ale z ciebie tchórz — Przyjaciel śmiał mi się w twarz.

Naburmuszyłam się i skrzyżowałam ramiona na piersi. Nie musiał tego mówić, doskonale o tym wiedziałam. Trzęsłam portkami i byłam zażenowana. Teraz już nie wiedziałam, czy bałam się tego, co czułam zanim postanowiłam unikać Gabriela, czy tego, co wyniknęło z mojego unikania go. Zdaje się, że jedno i drugie mocno mnie udupiało. Byłam pewna, że nasz rozejm — rekordowo długi jednodniowy rozejm — był już nieaktualny.

— Musi być inny sposób, żeby oddać tę kasę — mruknęłam.

— Jest — Will pokiwał głową. — Idź do Avy.

Jęknęłam z rezygnacją i odłożyłam paczkę z żelkami. Było naprawdę źle, skoro straciłam apetyt na żelki. Jestem żelkożercą. Nie ma siły, która powstrzymałaby mnie przed jedzeniem tych pyszności.

— Próbowałam!

— I? — Will zmarszczył czoło, usiłując zrozumieć problem.

— Ona spojrzała na mnie tak... Tak... — Zaczęłam machać rękoma w nieokreślony sposób. — Tak strasznie! Strasznie na mnie spojrzała, Will! I zwiałam.

Truj膮cy Bluszcz (High School Tales)Przeczytaj t臋 opowie艣膰 za DARMO!