❁❀189❀❁

2K 323 162

Jimin

-Yoonnie?

Park rozejrzał się po sypialni, całkowicie zdezorientowany brakiem obecności starszego. Spojrzał na zegarek, wskazujący, iż było dopiero wpół do ósmej.

Odpowiedzi nie otrzymał, co jeszcze bardziej go zasmuciło i wystraszyło. Gdzie mógł być Min o tej porze? Przecież on tak długo sypiał... Dla niego poranek zaczyna się o przynajmniej jedenastej.

Jimin wyczołgał się spod ciężkiej kołdry, od razu czując, że na zewnątrz nie jest wcale chłodniej niż pod pierzyną. Drzwi od pokoju były uchylone, więc powolutku i chwiejnie stąpając bosymi stopami po podłodze, przeszedł w ich kierunku. Na sobie miał krótkie, żółte spodenki i za duży t-shirt z doszytą zieloną kieszonką i zielonymi, krótkimi rękawami. Koszulka najpewniej należała wcześniej do Seokjina, a przynajmniej tak mu się zdawało, bo nie była ani jego, ani Taehyunga, ani Yoongiego. Właściwie nie pamiętał skąd ją miał. Swego czasu podbierał starszemu Kimowi bluzki (spodnie zawsze były nieco za długie), więc było to możliwe.

Po cichu, by w razie co usłyszeć, w którym pomieszczeniu był Min, przeszedł przez przedpokój.

-Hyung?! - krzyknął, spoglądając w stronę schodów na piętro.

Nic. Cisza.

Nie chciało mu się wspinać na górę, więc od razu skierował się ku kuchni, w nadziei, że tam ciemnowłosy się znajduje. Po drodze minął jeszcze łazienkę, do której drzwi były otwarte. W środku też nie było starszego.

Ostatnie pomieszczenie, które obrał sobie za cel, było również puste, bez śladu żywej duszy. Dodatkowo było wysprzątane i jedynym, do czego można było się przyczepić, była deska do krojenia pozostawiona na blacie, a na niej kawałek pomidora i papryki.

Z nie małą trwogą wymalowaną na twarzy, różowowłosy wszedł do pomieszczenia, nieświadomie marszcząc brwi i wydymając policzki.

-Yoongi, proszę, nie żartuj sobie ze mnie - powiedział pod nosem. Był przekonany, że starszy specjalnie gdzieś się schował, żeby go sprawdzić lub wystraszyć. - Yoongi!? - krzyknął ponownie, czując, że niedługo się rozpłacze.

Dopiero stając przy blacie, dostrzegł błękitną kartkę przyklejoną do lodówki. Zbliżył się do niej, by móc odczytać krzywe znaki nakreślone najpewniej przez Mina. Mimo wszystko miał lekki problem ze wzrokiem, a za okularami nie przepadał.

Śniadanie masz w lodówce. Musiałem wyjść (mówiłem Ci wczoraj, ale mnie nie słuchałeś, Klucho) i widzimy się około piętnastej. Przepraszam :) Wynagrodzę Ci to. Drzwi zamknięte są na klucz, kuchenka odłączona od prądu, więc nie martw się, że nie działają. Bałem się, że sobie coś przypadkiem zrobisz. Bądź ostrożny i nie wychodź z domu (tarasowe drzwi zostawiłem otwarte, jakbyś chciał się przewietrzyć. Nie wchodź do basenu, bo muszę mieć Cię na oku).

Yoongi

Ps. Suszarki nie szukaj, bo zostawiłem w samochodzie. Bardzo się nagrzewa i lepiej byłoby, byś się nie poparzył.

Ps.2 Noże zostały te do masła. Proszę, uważaj z nimi. Mam nadzieję, że nie będziesz musiał nic używać.

Ps.3 Wcale nie zwariowałem. Hoseok mówił, że ważne są zabezpieczenia. Nie określił się co do tego, kiedy są one potrzebne.

Ps.4 Wszystkie okna są pouchylane, żebyś mi się tu nie udusił. Zasłoń rolety około dwunastej.

Ułożył usta w podkuwkę, choć szczerze mówiąc, poczuł niemałą ulgę. Mimo wszystko cieszył się, że wszystko było w porządku i Yoongi go nie zostawił.

Znaczy chyba w porządku... Nie zmieniało to faktu, iż byli tam po raz pierwszy, a starszy ot tak zniknął na kilka godzin. Park zaczynał się martwić, czy ten czasem nie ma jakichś problemów... Ale zapewniał, że jest dobrze... Powiedziałby mu, gdyby było coś nie tak, prawda?

Otworzył drzwiczki lodówki, zastanawiając się nad tym, jak mógłby się odwdzięczyć starszemu za przygotowanie posiłku, nie pomijając oczywiście zganienia za zbytnią opiekuńczość. W końcu nie widział zagrożenia w suszeniu włosów czy otwieraniu drzwi.

Spojrzał na talerzyk z ułożonym stosikiem kanapek z krzywo pokrojonymi warzywami i serem. Ważne, że się starał.

Wyciągnął swój posiłek, odklejając od naczynia jeszcze jedną samoprzylepną karteczkę (tym razem z krótkim „Smacznego. Masz wszystko zjeść :)") i usiadł przy niewielkim stoliku obok okna. Czuł się dziwnie porzucony... Taki samotny. Ostatnimi czasy spędzali ze sobą cały czas i taka rozłąka był teraz dla niego okropna. Zwłaszcza że był tak daleko od domu.

Nie chcąc marnować pracy i starań starszego, sięgnął po jedną z kanapek. Drugą dłonią przysunął do siebie laptop, który od wczorajszego wieczoru się ładował. Po chwili siłowania się i próby nierozwalenia kanapki, udało mu się ugryźć jej kawałek, jednocześnie otwierając urządzenie i je uruchamiając.

Chwilę rozważał, co powinien wpisać w wyszukiwarce, ostatecznie zdając się na jakieś filmiki w internecie. Jak dobrze, że dostali hasło do wi-fi od tego dziwnego pana z recepcji.

W ciszy (co jakiś czas tylko wzdychając lub cicho chichocząc przez nagrania ze śmiesznymi zwierzątkami) spożywał śniadanie, które wcale nie było takie złe. Nawet bardzo mu smakowało, choć nie było to nic wymyślnego. Znał „zdolności" kuchenne Yoongiego, więc uważał, że musiał włożyć trochę wysiłku w to. Może to dlatego nawet zwykłe kanapki były takie pyszne.

Choć jednocześnie wyobrażał sobie starszego oglądającego tutoriale smarowania chleba masłem.

Ostatecznie, gdy znudziły mu się koty spadające z półek i małpki zabierające przedmioty z dłoni odwiedzających zoo, zabrał się za jedno z ostatnio porzuconych anime. Dawno jakiegokolwiek nie oglądał, przez co czuł się, jakby zaniedbał coś ważnego. Chwilę rozważał wybór między Kiznaiver a Charlotte, ostatecznie stawiając na pierwszą propozycję anime, o dość ciekawej (jak mu się wydawało po dwóch odcinkach) fabule i ładnej kresce. Pochłonął przy tym ostatnią z kanapek i odsunął od siebie talerzyk.

Zostało mu tylko czekać na Mina, za którym przeokropnie tęsknił. Miał nadzieję, że jest z nim w porządku. Obiecał sobie nawet, że dokładnie go o to wypyta, gdy ten już wróci. Przecież nie może ot tak znikać.

Co do martwienia się... Zastanawiał się też, co z jego domem i przyjaciółmi... I tym kotkiem Hoseoka, o którym nawet nie miał pojęcia. W każdym razie mu zazdrościł. Chciałby mieć swojego kotka lub pieska. Cokolwiek. Nawet żółwia, choć był pewien, że gdyby go kupił, nudziłby się bardziej niż zwykle.

Jednocześnie miał jednak wrażenie, że Min okłamał go w sprawie zwierzątka Hobiego. Gdzieś już wcześniej słyszał o Holly.

Westchnął cichutko, podciągając nogi na krzesło i wpatrując się w wyświetlacz laptopa.

-Hyung... Wróć już...

Ave Yoonmin~
Oja... Na trochę zniknęłam. Nie lubię morza. Nie lubię piasku. Nie lubię słońca. Przynajmniej miałam okazję kupić kilka książkek ulubionego autora *^*
Jesteście zdrowi?
Dopiero kończą się wakacje, a ja już nie mogę doczekać się Bożego Narodzenia 👌😂🎄🎅 Co ze mną nie tak?
Uśmiechajcie się proszę ♡♡♡
Naprawdę uwielbiam wasze wiadomości komentarze ^-^
Dzięki Wam się uśmiecham. Przepraszam jednak za takie zaniedbanie HM :(
Miłego dnia/wieczoru/nocy ♡
Ps. pytanko - w książce (nie ff) jaka narracja najlepsza według Was?

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!