❁❀188❀❁

1.9K 328 42


  Yoongi

–Mogę?

–Mhm...

Za pozwoleniem (choć Jimin nie wiedział, na co się zgodził) Min ułożył głowę na jego kolanach.

Prawie natychmiast poczuł, jak młodszy zadrżał zlękniony i o mało nie odskoczył, wydając z siebie krótkie 'ojej'. Czarnowłosy jednak nie zareagował, uśmiechając się lekko. Wiedział, że to dość niekomfortowe dla młodszego, ale przecież uwielbiał go zawstydzać w taki sposób. Zwłaszcza że jemu samemu to odpowiadało.

Najprawdopodobniej zwariował (na punkcie Park Jimina), ale nie przeszkadzało mu to. Najwyżej po powrocie uda się do jakiegoś psychologa, psychiatry czy weterynarza.

Uniósł się na łokciach, spoglądając na Jimina zafascynowanego kreskówką, lecącą aktualnie w telewizji. Najwyraźniej naprawdę kochał animacje, skoro tak bardzo się zatracał w tym, co działo się na ekranie. Przeuroczy.

Zrezygnowali z jedzenia obiadu poza domem i po prostu wzięli jedzenie na wynos. Przez temperaturę na zewnątrz żadnemu z nich jednak nie chciało się jeść, więc solone frytki i smażone filety z ryby wciąż czekały na spożycie, spoczywając na blacie kuchennym. Sami zaś przenieśli się na górę, do salonu, gdzie wcale nie było chłodniej. Właściwie wręcz przeciwnie, przez co zmuszeni byli do włączenia klimatyzacji, mimo iż mogli się przez to pochorować.

Jimin zmienił zdanie co do wyjścia na plażę, więc starszy nie musiał fatygować się i zbierać do wyjścia, które aktualnie nie było mu na rękę. Najchętniej spędziłby cały dzień, leżąc na kanapie i oglądając z różowowłosym bajki.

Zwłaszcza że mógł odpoczywać z głową opartą o uda chłopaka, bez obawy, że ktoś im przeszkodzi i zastanie w takiej pozycji. Gdyby byli w jego mieszkaniu, a pojawiliby się jego współlokatorzy, nie daliby mu spokoju przez następny miesiąc lub nawet z trzy. Pieprzone swatki.

– Jutro będę musiał wyjść – powiedział w pewnym momencie ciemnowłosy. Przewrócił się tak, że mógł spoglądać w twarz chłopaka. Ten jednak nic nie powiedział. Najpewniej też nie usłyszał, o czym mówił Yoongi.

– Okej.

– Zostaniesz sam na kilka godzin.

– Mhm...

– Kocham Cię.

– Okej.

– Twój dom spłonął w pożarze wywołanym przez Taehyunga i Jungkooka – rzucił w końcu, sprawdzając Jimina i to, jak uważnie go słucha.

– Fajnie – mruknął pod nosem Chim, nie odrywając wzroku od jakiejś animacji z niebieskim kotem.

Min uniósł brwi.

– Fioletowe krowy nie istnieją. – Dopiero po tych słowach Park zaszczycił go nieco zdezorientowanym spojrzeniem.

– C O? – niemal wydusił z siebie, układając usta w podkówkę i spoglądając z góry na Yoongiego, który zadowolony z siebie parsknął. Podniósł się do siadu, choć jego dłoń wciąż spoczywała na nodze młodszego.

– Nic, nic. Widzę, że bardzo uważnie mnie słuchasz – udawane oburzenie było dokładnie dosłyszalne w jego głosie. Jednak nie zadziałało ono na Jimina, który sam się zaśmiał.

Yoongi uwielbiał takiego Jimina.

– Przepraszam, hyung.

– Wybaczę, ale coś za coś.

–Huh?

– Buziak za przebaczenie. Chyba dobry układ, nie?

Park się nie odezwał. Widocznie się zarumienił, lecz prawie od razu nachylił nad starszym. Czując, jak pyzata twarz ChimChima przybliża się do tej jego, Min wyszedł mu naprzeciw.

Nie inicjował jednak długiego pocałunku, a jedynie nieznaczne, delikatnie i pełne zawstydzenia ich obu muśnięcie ustami. Po tym szybko się od siebie odsunęli, wracając na wcześniejsze miejsca i zachowując się, jakby do niczego przed momentem nie doszło.

– Więc dostałem przebaczenie? – zapytał w końcu rozbawiony Jimin. – Bardzo mi na tym zależy. Nie chcę spać w wannie.

– Jest Ci dane wybaczenie od boga swagu. W zamian możesz spać w moim łóżku.

– Twoim?

– Jasne. – Chłopak skrzyżował ręce na piersi, unosząc brwi i uśmiechając się zadziornie. Lubił się drażnić z młodszym, który najpewniej nie czuł się przez to jakoś zrażony. W końcu kiedyś między nimi było jeszcze gorzej. Teraz mogło być jedynie lepiej, oczywiście, jeśli nic nie zepsuje po drodze. – Jest też opcja spania w moich ramionach, ale pod warunkiem, że nie będziesz mi chrapał w twarz. Chrapiesz uroczo, ale może być to uciążliwe przy zasypianiu – dodał.

Szczerze, nawet nie chciał słyszeć odmowy. Czy Jimin by chrapał, czy nie i tak będzie go przytulał, korzystając z bliskości.

– Postaram się.

Niepotrzebne zapewnienia i tak poszły mimo uszu starszego, który aktualnie raczej rozważał to, co miał w zamierzeniach na dzień następny. Czuł, że tej nocy nie zaśnie przez natłok myśli z tym związanych. Właściwie nie tylko z tym, a i z kolejną sprawą, tym razem mającą raczej zapieczętować w pewien sposób jego uczucia do młodszego. Z pozoru wszystko zdawało mu się być takie łatwe, ale gdy co do czego przyszło, bał się przeokropnie. Nie był nawet pewien, co dokładnie powinien zrobić. Przecież ot tak nie załatwia się takich rzeczy. Nawet jeśli planował to już dawno.

W dodatku Holly... Jeszcze nie powiedział ukochanemu o swoim psie, który miał być ich wspólny. Już chciał widzieć reakcję Jimina na tę puchatą, brązową kulkę szczęścia, którą sam uwielbiał.

Mieć dwie ukochane osoby (a raczej osobę i psa) przy sobie? To już raj? To prawie jak założenie rodziny.

– Więc... Może być ten różowy? – zapytał Jimin, znowu przerywając jego rozmyślenia . Niepewnie przeczesał dłonią jasne kosmyki i założył kilka z nich za ucho.

– Jeszcze się pytasz? Dostaję cukrzycy przy każdym spojrzeniu na ciebie, Kluseczko.

– Czyli...

– Czyli jesteś słodziakiem – parsknął Min, nie wierząc, że w ogóle takie słowa przechodzą mu przez gardło.

Tak, teraz oszalał już całkowicie. Aż bał się myśleć o tym, co będzie później, kiedy w końcu znajdzie odwagę i motywację do następnego kroku. Miał jedynie nadzieję, że takowy nadejdzie. Nie chciał ciągle stać w miejscu i jedynie udawać, że są parą. Czuł zazdrość, na myśl, że Park wciąż mógł go zostawić, chociażby dla takiej fryzjerki.

Ponieważ był wolny i do niczego niezobowiązany.


Dzień dobry! Korzystam z momentu, kiedy udało mi się znaleźć wi-fi ;')   Znowu nie ma mnie w domu :< Jak spędzacie czas? Mam nadzieję, że o siebie dbacie i jesteście szczęśliwi. Przesyłam dduuuuużooo miłości <3

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!