❁❀185❀❁

2.1K 357 127

Yoongi (yeah, nadal będę pisała czyj to punkt widzenia)

Jesteś pewien, mały? — dopytał po raz kolejny. Sam nie wiedział, czy aby na pewno był to dobry pomysł, ale skoro Jimin sam to zaproponował... On również nie był jeszcze głodny. Może jedynie potrzebował kubka mocnej kawy, ale i to przecież mógł załatwić chwilę później.

— Stu procentowo, hyung. Na pewno coś znajdziemy — odpowiedział mu szeroko uśmiechnięty rudzielec, poprawiając opadające na twarz kosmyki włosów. — A potem poszukamy fryzjera.

— Okej, jak wolisz — westchnął niezbyt zachwycony stwierdzeniem młodszego. Mimo wszystko wolałby, żeby chłopak zjadł coś przed wyjściem, żeby nie zasłabł mu po drodze. Zwłaszcza w tak upalny dzień, jaki właśnie się zapowiadał.

Zaraz po przebudzeniu marchewkowłosy wyskoczył do niego z propozycją zjedzenia śniadania na mieście. To też było przyczyną tego, że obaj zmuszeni byli szybko wstać i się ubrać, by móc potem jak najszybciej wyjść z domu w poszukiwaniu jakiegoś baru lub restauracji oraz fryzjera.

Od pewnego czasu Yoongi miał dylemat nie tylko nad wyborem koloru włosów (ścinał i tak zawsze tak samo). Po jego głowie chodził pewien pomysł, który może nie był zbyt odpowiedzialny i najlepszy, ale w końcu byli na wakacjach. Dodatkowo nad morzem, a on wciąż był młody, ale już dość dawno pełnoletni. Nikt więc nie mógłby mu nic zarzucić i kiedyś to tylko i wyłącznie on by mógł żałować.

W każdym razie teraz stał przy drzwiach wyjściowych, po raz piętnasty sprawdzając, czy aby na pewno ma przy sobie portfel i klucze od domu. Czekał jeszcze jedynie na Jimina, który niezdarnie, lecz uroczo zakładał na nogi suche już trampki.

— Nie jest Ci zimno? — zapytał, choć był to tylko odruch. Był pewien, że nie mogło być mu zimno. Nie w taką pogodę. Najprawdopodobniej za bardzo się martwił o swoją kluseczkę, lecz co w tym dziwnego, skoro był on aktualnie jedyną osobą, której chciał podarować miłość.

— Jesteś zabawny, hyung. Jest czterdzieści stopni, wiesz? — zaśmiał się.

— Przepraszam — mruknął ledwie dosłyszalnie Min. Nerwowo oparł czoło na dłoni, zastanawiając się, czy czasem nie zwariował.

Jeśli tak, to tylko na punkcie rudego chłopca, który tak cholernie namieszał mu w życiu.

— Huh?

— Nic, nic. Potem wpadniemy w jeszcze jedno miejsce, dobrze?

— Mi pasuje.

Yoongi pokiwał głową w zamyśleniu i sięgnął do metalowej klamki. Jeszcze moment odczekał, aż Chim podniesie się z podłogi. Gdy tak się stało, teatralnym gestem wskazał na drzwi, przepuszczając go przodem. Sam zaś szybko wyśliznął się na zewnątrz, rozglądając się tylko, czy pogasili światła i telewizor. Zatrzasnął za sobą drzwi, ponownie upewniając się, że klucze ma w kieszeni. Chyba jednak był nieco przewrażliwiony ostatnimi czasy.

Odwrócił się ku wpatrującemu się w swoje obuwie Jiminowi i prawie natychmiast na twarz wkradł mu się delikatny uśmiech. Prawie natychmiast podszedł do chłopaka, który aktualnie sprawdzał, czy jego trampki nie są brudne z którejś strony i niepewnie złapał jego dłoń.

Park nie odezwał się nawet słowem, a mimo iż odwrócił twarz, mógłby przysiąc, iż chłopak się uśmiechnął. Najprawdopodobniej również zaczerwienił, lecz pominął ten fakt.

Wplótł swoje palce między te drobne i z satysfakcją skierował ku furtce. Po prostu chciał, by każdy zauważył, do kogo należy ta przeurocza kluseczka. Gdyby ktoś, choć posłał jakieś chciwe spojrzenie w stronę ChimChima, mógłby co najmniej wykastrować tę osobę. Chciał tylko oszczędzić ofiar.

— Masz ochotę na coś konkretnego? — Yoongi zwrócił się do rudzielca, który dopiero teraz spojrzał na niego. Tak jak przypuszczał starszy, zarumienił się on i to na pewno nie od słońca, palącego w twarz i ramiona.

— Może gofry — mruknął cicho Park, uśmiechając się nieśmiało. Szybko jednak spoważniał. —  Chyba że wolisz coś innego, hyung.

Min pokręcił przecząco głową.

— Ciebie zapytałem. Mnie to obojętnie — stwierdził, potrząsając ich dłońmi i mocniej ściskając tą należącą do młodszego. — Ale gofry na śniadanie? Najesz się tym?

— Tak myślę, ale możemy pójść gdzieś indziej. Po prostu wiesz, Yoonnie... Jesteśmy nad morzem. Morze zawsze kojarzy się z goframi.

— Mi bardziej z rybami, ale jak kto woli — parsknął Min. — Możemy iść na gofry. Aby nie na naleśniki. Nie lubię ich — dodał po chwili, krzywiąc się lekko.

— Niedawno jeszcze lubiłeś.

— Ale teraz już nie. W zamian za to, że od rana będziemy jeść słodkości, na obiad idziemy do jakiejś smażalni, okej?

— Jasne, Yoongiś — uśmiechnął się, układając głowę na ramieniu chłopaka. Szybko jednak zmuszony był, do zabrania jej, gdyż pozycja nie należała do najwygodniejszych podczas chodzenia.

Właściwie się nie śpieszyli. Szli powoli, obserwując okolicę, która, mimo iż dość nudna, była naprawdę ładna. Pełno identycznych domków letniskowych, różniące się tylko kolorem elewacji i dachówek, oraz samochodami przed nimi stojącymi. Po za tym jedynie droga, która trochę dalej rozdzielała się i prowadziła z jednej strony na plażę, a z drugiej w stronę promenady. Ta ostatecznie również prowadziła nad samo morze.

Mimo Jimina u boku, to nie on zaprzątał mu myśli. Ciągle miał ten sam dylemat i choć był to tylko i wyłącznie głupi, być może nieco szczeniacki i zbyt spontaniczny pomysł, on ciągle był jak najbardziej na tak.

— Wiesz, Minnie, jednak się rozmyśliłem. Po śniadaniu idziemy tam, gdzie ty będziesz chciał — powiedział. Stwierdził, że może lepiej nie mieszać w to rudzielca i załatwić to samemu. Oczywiście, jeśli znajdzie choć moment bez obecności młodszego.



Hej~ ♡
Jak się czujecie? Mam nadzieję, że dobrze. Ugh... To już połowa wakacji, a ja nie jestem pewna, czy bardziej tęsknię za szkołą, czy może jednak nie chcę do niej iść.
Ah~ Czy tylko ja tak bardzo nie lubię słońca?
Miłego dnia, Klusie ^^ Dziękuję, że nadal tu jesteście
Kocham Was mocno~ ♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!