❁❀184❀❁

2.1K 360 109

Jimin

— Yoonnie?

Park przewrócił się na bok, odwracając w stronę starszego. W pokoju panowała już ciemność, a on wciąż nie mógł spać. Nie brał nawet wieczorem prysznicu, gdyż zmęczenie dawał mu się we znaki, teraz zaś naprawdę nie był senny. Być może to przez pierwszą noc w nowym miejscu.

Min mimo obietnicy złożonej przy kolacji oddał się objęciom Morfeusza zaraz po zetknięciu z wygodnym materacem. Uścisk, w którym go zamknął, zelżał, co jeszcze bardziej zasmuciło Jimina. Leżał on cały czas tyłem do miętowowłosego, przylegając plecami do jego klatki piersiowej, co było dość przyjemną pozycją, zwracając uwagę na to, że cały czas czuł ciepły oddech na swoim karku.

— Yoonnie? — zapytał ponownie, kuląc się i spoglądając w twarz prawdopodobnie pogrążonego we śnie mężczyzny. Usta ponownie ułożył w podkuwkę i stęknął cicho, podciągając nogi bliżej swojego tułowia.

Czuł się dość samotny, mimo ukochanego przy boku. Nie lubił obcych miejsc, zwłaszcza gdy za oknem było wszystko widoczne, a oni zapomnieli zasłonić rolety. Miał wrażenie, że w każdej chwili ktoś może zobaczyć go w tak brzydkim wydaniu. O ile można tak było nazwać rozwalone włosy z odrostami, zaróżowioną twarz, brak makijażu, zamglone oczy i policzek przyklejony do poduszki.

Przełknął głośno ślinę. Starał się myśleć o czymś, co pomogłoby mu zasnąć. Liczył nawet owce, ale kiedy zmieniły się one w urocze pieski, a później kotki i ostatecznie wyobrażał sobie przeskakujących przez płotki Seokjina i Namjoona, stwierdził, że nie ma to sensu. Na nowo odwrócił się w stronę okna i westchnął cichutko.

— Czemu nie śpisz? — usłyszał i o mało nie spadł z łóżka przez niski, zachrypnięty głos i dłoń, która spoczęła na jego boku.

— Nie mogę zasnąć, hyung — wymruczał cicho w odpowiedzi, lecz nadal nie odwrócił się do starszego, ponieważ został ograniczony ruchowo. — Przepraszam, że cię obudziłem — dodał po chwili namysłu, uświadamiając sobie, że mężczyzna przecież potrzebuje snu, a on mu go przerwał.

Odpowiedzi nie dostał, lecz poczuł chłodne palce na swojej skórze. Yoongi wsunął dłoń pod koszulkę i na nowo ułożył ją na jego boku. Sam znowu był w samych bokserkach, gdyż nie chciało mu się szukać piżamy.

Palce delikatnie poruszały się po rozgrzanej skórze, ostatecznie spoczywając na brzuchu, by przysunąć chłopaka bliżej.

Chim uśmiechnął się mimowolnie, czując bliskość swojego hyunga.

— Jesteś ciepły, wiesz? — wymruczał mu prosto w kark starszy. — Kocham Cię. Spróbuj zasnąć, Minnie.

— Próbowałem...

— Mhm... Chcesz o czymś porozmawiać?

— Nie. Powinieneś iść spać, Yoongiś. Jeszcze raz przepraszam za budzenie cię.

— Nic się nie stało —  odpowiedział Min, kręcąc głową, przy czym przypadkiem nosem łaskotał chłopaka po szyi. — Wiesz, już nie chce mi się spać — parsknął,  mocno obejmując rudzielca, który spłonął rumieńcem, kiedy koszulka podwinęła mu się do piersi. — Chcesz dzisiaj pójść do fryzjera?

— Jeśli to nie problem. — Park ledwo powstrzymał się od kiwnięcia głową, przy czym mógłby uderzyć jej tyłem w twarz chłopaka.

Szczerze mówiąc, już dawno planował odwiedzić jakiś pobliski zakład fryzjerski i zrobić coś ze swoimi włosami. Z jednej strony chciał je przyciąć, lecz z drugiej, przychodziła mu myśl, że ich długość wcale nie była taka zła, a to, że Taehyung uwielbiał przy tym robić mu kiteczki - całkiem urocze.
Oczywiście w grę wchodziło jeszcze farbowanie. Też nie wiedział na jaki, ale zastanawiał się pomiędzy blondem a różem. Decyzja należała do jego ukochanego. Wolał wiedzieć, w którym kolorze chciałby go zobaczyć.

— Ja też muszę iść. Pora coś zrobić z tymi moimi kudłami... Miętowy to nie mój kolor — zaśmiał się. — Co myślisz o czarnym?

— Na pewno będziesz ślicznie wyglądał, hyung.

— Też tak myślę.

Obaj zaśmiali się cicho.

Marchewkowowłosy mógłby przysiąc, że w ciągu króciutkiej rozmowy poczuł się lepiej niż wcześniej. Jak gdyby spłynął na niego spokój, dzięki głosowi mężczyzny, którego kochał. Jak zwykle koił.
Przymknął powieki, starając się wsłuchać w równomierne bicie serca Yoongiego, jednocześnie słuchając swojego własnego. Miał nawet wrażenie, że biją w tym samym rytmie, choć w rzeczywistości pewnie tak nie było.

Drobną dłoń ułożył na tej większych splecionych na jego tułowiu i zaczął bawić się długimi palcami, rozplatając je i ostatecznie ogrzewając jego ręce swoimi.

— Też cię kocham, hyung.

— Ja wiem. Mnie nie da się nie kochać.

Prawda.

Zamiast jednak się odezwać, wciąż zamknięty w objęciach Park, odwrócił się w stronę swojego hyunga i nie długo myśląc nad tym, co powinien zrobić, wychylił się, by ucałować jego przykryte grzywką czoło.

Odsunął się lekko zawstydzony, ale i uśmiechnięty, lecz najwyraźniej Yoongi nie miał w planach odpuścić mu tego, bo prawie natychmiast sam odwdzięczył się tym samym.

Jimin, mimo że rozanielony, smucił się jedynie z powodu iż chłopak nie ucałował jego ust, na co z początku czekał.

— Okej, Ciebie też nie da się nie kochać, Kluseczko.

— Ty jakoś nie kochałeś.

— Po prostu niektórzy geniusze przechodzą czas, kiedy są głupkami. Ja nadal nie rozumiem co dalej, ale jak tylko się dowiem,  to ci powiem.

— Obiecujesz?

— Na mały paluszek.

Dzień dobry~ ♡♡♡
Ah~ Wattpad mnie nie lubi ;_; do czwartej rano próbowałam to opublikować i dopiero teraz się udało~ ^^
To już prawie połowa wakacji, a ja nadal nie zrobiłam nic pożytecznego ;_;
Miłego dnia ♡ Dbajcie o siebie i się uśmiechajcie~ ♡♡
Pamiętajcie, że jesteście wyjątkowi ♡♡♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!