26

891 174 18

Upał był nieznośny. Yoongi nie dziwił się, że Hoseok miał na sobie tę koszulkę i spodenki przed kolano, zaczął mu ich nawet zazdrościć. Sam był ubrany w koszulkę z krótkim rękawem i nieco dłuższe spodnie, niż te Hoseoka, ale i tak ledwo żył. Zresztą, odporność Junga na upały była po prostu lepsza. W końcu sprawiał wrażenie, jakby sam był jednym z promyków słońca.
- Teraz chyba powinniśmy skręcić — stwierdził młodszy, przyglądając się uważnie mapce narysowanej długopisem na białej, trochę już pogniecionej serwetce.
Min stanął na palcach, by rzucić na nią okiem zza ramienia Hoseoka.
- Taa, na to wygląda — stęknął.
- Na twoim miejscu podciągnąłbym te rękawy — stwierdził Hoseok, chowając papierek do tylnej kieszeni spodni. - W ten sposób.
Jung zatrzymał się, chwycił jeden z rękawków niższego i zawinął je w taki sposób, jak robiła to jego siostra.
- O tak. Nie powinno się teraz odwinąć — powiedział z uśmiechem, zabierając się za drugi rękaw.
- Dzięki — odparł Yoongi. - Trochę lepiej.
- Dobrze, że nie jest czarna — zaśmiał się młodszy, szturchając Mina w ramię.
Koszulka rzeczywiście nie była czarna, tylko ciemnogranatowa.
- Ta, całe szczęście — stwierdził czarnowłosy, również się śmiejąc.

Kilka zakrętów później chłopcy w końcu odetchnęli z ulgą. Ich oczom ukazał się szyld sklepu z taką samą nazwą, o jakiej mówił pan Choi. Na wystawie stały przeróżne lampy i wisiały żyrandole, zdecydowana większość z nich wyglądała na stare, a może tylko w starym stylu? Żaden z nich nie znał się na lampach.
Przekraczając próg, chłopcy zahaczyli drzwiami o dzwoneczek mający dawać sprzedawcy znak, że pojawił się klient. Hoseok miał wrażenie, że spadło z niego trochę kurzu.
Wnętrze sklepu dawało podobne wrażenie, co bar na plaży. Tak jakby wkraczając na teren sklepu, odbywało się podróż do przeszłości. Tę atmosferę podkreślała piosenka Culture Club, która leciała z małego, również nie najnowszego radyjka stojącego obok kasy fiskalnej. Hoseok przestępował zniecierpliwiony z nogi na nogę, natomiast Yoongi stukał palcami w blat w rytmie 'Do You Really Want To Hurt Me'.
- Idę się rozejrzeć — stwierdził w końcu Hoseok, wpychając dłonie do kieszeni spodenek.
Min kiwnął tylko głową.
Podczas gdy Jung chodził między alejkami i oglądał stare lampy, radia i inne tego typu rzeczy, Yoongi skupił się na melodii nieco bardziej. Próbował sobie przypomnieć, czy to przypadkiem nie tę piosenkę słyszał we śnie, ale doszedł do wniosku, że ta była troszkę za szybka. Może nie miało to szczególnego znaczenia, ale Yoongiego to jednak męczyło.
Niecałe dwie minuty później (dokładnie minutę i trzydzieści siedem sekund, Yoongi z nudów przyglądał się wiszącemu na ścianie zegarowi) do uszu Mina dobiegł huk, jakby jakiś karton spadł na podłogę, a potem przy ladzie pojawił się mężczyzna około czterdziestki, więc w wieku zbliżonym do pana Choi.
- W czym mogę służyć? - zwrócił się do Yoongiego, spoglądając na niego z serdecznym uśmiechem.
Mężczyzna widocznie pracował nad czymś, bo jego koszula i spodnie były nie do końca czyste.
- Um, szukamy takich lampek — wydukał Min, mistrz dokładnego opisu.
- Takich lampek? — zaśmiał się właściciel.
- Takich jak w barze pana Choi — wtrącił się Hoseok.
- A! Pan Choi!
Sprzedawca spojrzał w bok i westchnął tak, jak to robią ludzie, kiedy przypominają sobie stare dobre czasy.
- Te jego lampki! - zawołał, po czym schylił się i wyciągnął spod lady kilka opakowań.
- Ile chcecie?
- Siedem opakowań — odparł Yoongi, kładąc pieniądze na ladzie.
- Aż siedem!? No tak. Staruch dawno nie przysłał już tutaj Jimina, a nie są to najlepsze lampki i szybko się psują. Kiedyś mówiłem Jiminowi, żeby powiedział durniowi, że mam o wiele lepsze, ale nie, ten się uparł. Ciekawe co zrobi, jak przestaną je produkować. Sprzedam wam sześć, a tę jedną dostaniecie gratis — oznajmił, wyciągając dużą, papierową torbę, do której wrzucił siedem opakowań lampek.
Pierwotna reakcja sprzedawcy na nazwisko pana Choi pozwoliła Yoongiemu i Hoseokowi dojść do wniosków, że byli przyjaciółmi, jednak określenie 'staruch' i 'dureń' oraz fakt, że nie przychodził tutaj osobiście, zdawały się nie popierać tej teorii.
- Dziękujemy.
Hoseok ukłonił się grzecznie i wziął do rąk torbę.
- Chwila! - odezwał się mężczyzna, unosząc palec wskazujący do góry. - Poczekajcie tutaj, dam wam jeszcze po szklance wody, upał dziś jak cholera.

- Myślisz, że to przyjaciele czy śmiertelni wrogowie? - zagadnął Hoseok, kopiąc kamyk leżący na chodniku.
- Może kiedyś to pierwsze, a teraz to drugie — odparł, wzruszając ramionami.
Na sekundę zrobiło mu się w ustach nieco gorzko, przez myśl o jego byłym przyjacielu, ale szybko wyparł to wspomnienie.
- Oh, to nie głupie, ale chyba niegrzecznie pytać wprost.
Yoongi przejął kamyk od Hoseoka i pokiwał powoli głową.
Wracając, obaj zgodnie stwierdzili, że zasłużyli na nagrodę za wykonanie zadania, poza tym pan Choi pozwolił im zatrzymać resztę, no i jedno opakowanie lampek dostali gratis. Całkiem niezły interes.
- O! Yoongi! Zobacz! - Hoseok wręcz zapiszczał z podekscytowania, po czym rzucił się w stronę studia tatuażu, aż lampki, które niósł w papierowej torbie, zabrzęczały.
No tak, przecież namawiał Yoongiego na tatuaż z henny. Min stanął obok Hoseoka, aby zobaczyć, co chłopak ogląda.
- Ten wzór jest słodki, no nie? - zawołał, wskazując na małego żółwia ze znakiem pokoju na skorupce.
- Tak, słodki — zgodził się Yoongi.
- Hej, pamiętasz? Obiecałeś, że zrobimy sobie tatuaże z henny!
- Obiecałem, że się zastanowię.
- No weź! - Jung jęknął błagalnie.
- Chcecie sobie zrobić jakiś tatuaż? - zagadnęła młoda kobieta z wielkim, kolorowym smokiem na ramieniu.
To raczej nie była henna.
- Ale z henny! — zawołał Hoseok.
- Tylko oglądamy — odparł Yoongi.
- Okej, z henny też robimy, taka letnia oferta. Jakbyście się zdecydowali to śmiało — powiedziała, uśmiechając się zachęcająco, po czym wróciła do przeglądania jakiejś gazety.
- Zrobimy je, ale nie dzisiaj, okej?
Usta Hoseoka ułożyły się w jak to określał Yoongi, małą podkówkę.
- No Yoongi! Nawet ja wiem, że to nie boli.
- Nie chodzi o to, tylko...muszę się jeszcze zastanowić nad wzorem — stwierdził Min, wachlując się koszulką. - teraz chodź już po te lody.
Jung patrzył jeszcze przez chwilę na książeczkę z małymi wzorkami wakacyjnej oferty, aż w końcu oderwał się od niej i podbiegł do Yoongiego, który był już parę metrów dalej.

•an
żeby wam trochę wynagrodzić ten tydzień, here's +900 words, enjoy :')

Jak w tym tygodniu będzie z updates tbh nie wiem, muszę pozałatwiać trochę rzeczy ze studiami, ale myślę, że wkrótce skupię się już tylko na tym, żeby dokończyć to ff :'D
+ kończę właśnie jedną z najlepszych serii książek po jakie kiedykolwiek sięgnęłam, także mam mood na pisanie własnych rzeczy 💪 powinno być dobrze XD miłego wieczoru! ✨

• starry night 2 • ʸᵒᵒⁿˢᵉᵒᵏWhere stories live. Discover now