❁❀182❀❁

2.6K 360 189

Jimin

Delikatnie ułożył głowę na ramieniu starszego chłopaka. Cały dzień spędzili praktycznie w ciszy, starając się nie poruszać niechcianych tematów. Chwilę oglądali jakieś dziwne show w telewizji, potem śmiali się z przezabawnych tweetów, które rudzielec czytał na głos. Zapomnieli też o obiedzie, ostatecznie twierdząc, że jest za późno na jego gotowanie. Zresztą żadnemu z nich się nie chciało.

Dlatego też, siedząc na kanapie, przeglądali na laptopie oferty najbliższych restauracji w okolicy, filtrując pierw jedynie te, które miały dowóz do domu.
Wybór, co prawda, był ogromny, lecz nic nie przypadało do jego gustu. Nie przepadał za krewetkami, ośmiornica również wzbudzała w nim lekkie obrzydzenie, mimo iż nie raz jadał z nią zupę. Podobnie czuł się widząc oferty fast foodów, z tą różnicą, że ich raczej nie preferował przez kalorie, które zawierały.

— Jimin-ah! Proszę, wybierz coś wreszcie — westchnął starszy, zatapiając twarz w marchewkowych włosach, pachnących, co prawda, bardziej owocami, niż warzywem. — Jestem głodny — dodał po chwili, nieco przytłumionym głosem.

— Przepraszam, że tak długo to trwa — skruszył się Jimin, na szybko przewijając kilka ofert, nawet nie spoglądając na ich zawartość. — Naprawdę nie wiem... Może jednak sam wybierz...

— Lubisz pizze? — usłyszał, nim zdążył przełożyć laptopa na kolana miętowowłosego.

Pokiwał w odpowiedzi głową, o mało nie uderzając nią w nos wyprostowanego chłopaka, który sam odebrał od niego urządzenie i szybko wystukał na klawiaturze to, czego wyszukać potrzebował. Zaraz po tym na wyświetlaczu pojawiły się loga pobliskich pizzerii, z czego wybrał pierwszą lepszą.

— Którą zamówić? — dopytał, rozglądając się za swoim telefonem, czemu młodszy przyglądał się z ciekawością. Profil starszego mężczyzny zawsze zdawał mu się być aż zbyt idealny.

Miał wrażenie jakby na oglądanie go nie zasługiwał lub popełniał tym jakiś grzech. Choć właściwie było to aż zanadto kuszące, by oderwał wzrok od małego nosa, mlecznobiałej skóry, wachlarzyków ciemnych rzęs i czarnych oczu. Dodatkowo malinowe, słodkie usta, które nie raz czuł na swoich...

— Jimin?

— Huh? — ocknął się, spoglądając prosto w ów oczy i czerwieniąc się, jakby pierwszy raz był przyłapany na spoglądaniu w stronę ukochanego.

— Jaką pizze, chcesz? — powtórzył pytanie Yoongi, odruchowo wskazując brodą na wyświetlacz.

— Obojętnie...

— Wybierz. Nie chcę zamawiać czegoś, co nie będzie ci smakować.

— Równie dobrze może ci nie smakować, Yoonnie — stęknął ChimChim, mocniej przyciskając się do boku chłopaka.

— Kiedy ja lubię każdą pizzę — zaśmiał się w odpowiedzi Min. Ponownie zepchnął komputer ze swoich kolan, prosto na nieco szerokie uda Chima. — Więc ty wybierasz.

Park zdezorientowany spojrzał na ekran. Małą dłonią szybko przewinął stronę, przeglądając najróżniejsze propozycje. Najchętniej wybrałby wegetariańską, w nadziei, że brak mięsa choć trochę zmniejszy jej kalorie, lecz to też mogło być problemem dla starszego.

Ostatecznie jednak wybór padł na hawajską, którą nawet lubił. Jak okazało się po chwili, Yoongi również, co bardzo go ucieszyło. Nie chciał robić czegoś wbrew niemu. Mogli przecież kupić też dwie pizze, lecz wątpił, by to zjedli. Mieli jeszcze przecież te całe jedzenie przygotowane przez Seokjina i różne słodycze zakupione przez starszego. Specjalnie nawet zakupił czekoladowe cappuccino od Milki, mając nadzieję, że chociaż taka kawa będzie idealną dla młodszego, który jednak niezbyt przepadał za gorzkim smakiem czarnego americano, czy nawet za latte.

^^^

Yoongi

Nie musieli długo czekać. Na zaledwie czterdzieści minut od zamówienia, pod domkiem znalazł się dostawca, który po zapewnieniu, że jedzenie jest jeszcze ciepłe, ukłonił się i przyjął niewielki napiwek. Miętowowłosy zaś odebrał płaskie pudełko i zamknął drzwi, kierując się od razu do sypialni, gdzie czekał na niego Jimin.

Żadnemu z nich nie chciało się wspinać po schodach na piętro — do salonu, czy też siedzieć w kuchni, połączonej z jadalnią. Miękkie łóżko, wygodny fotel, telewizor i ogromne okna z widokiem na morze w zupełności wystarczyły.

Gdy tylko pojawił się w pomieszczeniu, zamykając za sobą drzwi, przywitał go promienny uśmiech ukochanego, siedzącego na podłodze. Dłonie oparte miał na panelach, a głowę o bok biurka, tak, że mógł na zmianę spoglądać na starszego wchodzącego do pokoju i na już szarawy krajobraz morza.

Właściwie było już przed jedenastą, więc cieszyli się, że trafili idealnie przed zamknięciem pizzerii.

Niebo było nieszczęście zachmurzone i przysłaniało widok na pierwsze, jasno świecące nocne gwiazdy. Księżyc już od jakiegoś czasu leniwie przebijał swój blask przez nie, odbijając się lekko falującej tafli morza. Prawdopodobnie rozświetlałby też on twarz Jimina, lecz lampka rozświetlona na biurku i kilka lampioników tuż za oknem, pełniły już tę funkcję.

— Umieram z głodu — parsknął, zniżając się do poziomu młodszego i krzyżując nogi. Postawił przed sobą pudełko, by zaraz je otworzyć i delektować się zapachem jedzenia. Jego żołądek domagał się posiłku od jakiegoś czasu, więc nikogo nie zdziwiło, że był on tym, który wziął pierwszy kawałek. — Jedz, bo wygonię Cię spać na taras — mruknął, widząc, jak młodszy siedzi skrępowany.

Prawie natychmiast jego dłoń sięgnęła po jedzenie. Podziękował przy tym, co zdało się nieco bezsensowne, lecz starszy tego nie skomentował. Uśmiechnął się tylko, przyglądając wypchanym policzkom marchewkowowłosego.

Nim jednak zdążył się pozachwycać jednym z ulubionych widoków, dźwięk dzwonka telefonu rozległ się po pomieszczeniu, a w tylnej kieszeni spodni poczuł wibracje urządzenia. Szybko po nie sięgnął, a na wyświetlaczu ujrzał aż zbyt dobrze znane mu imię.

— Halo? Yoongas?

— Ja. Po chuja dzwonisz do mnie o jedenastej? Co jakbym już spał? — mruknął, spoglądając przed siebie, a telefon przykładając do ucha. Szepnął jeszcze ciche „Hoseok” w stronę Jimina, by ten zaspokoił swoja ciekawość. — Co chcesz?

 Bo mam sprawę — usłyszał po drugiej stronie i praktycznie natychmiast westchnął ciężko. Nic dobrego to nie znaczyło.

— Jaką?

— No, bo chciałem zaprosić kogoś do nas i chciałbym wiedzieć, czy nie masz nic przeciwko...

— Kogo znowu? — zapytał Min przez zaciśnięte zęby. Wiedział, że tak czy siak Jung nie zrobi w mieszkaniu bałaganu, a gdyby nawet, to i tak posprzątałby je, że nawet by nic nie zauważył.

— Bo ja i Hyungsik...

— KTO KURWA?!


Hej~ Wróciłam (a moja wena nie ;_;) ♡♡♡
Tęsknił ktoś? Ja bardzo ♡
Mam nadzieję, że u Was dobrze ^-^
Jesteście zdrowi?
Jak mijają Wam wakacje?
Miłego dnia, Klusie ♡


A tu Jiminnie na lepszy humor~ ♡^♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!