❁❀183❀❁

2K 349 119

Yoongi

— Czekaj, kurwa, możesz mi to jeszcze raz wytłumaczyć?!

Boże... Yoongas... Ale Ty niekumaty. Pytałem, czy nie będzie problemu, jeśli Park zostanie u mnie do waszego powrotu? Wiesz, nie chciałbym się z tobą kłócić, gdybyś jednak wrócił wcześniej.

— Nie o to chodzi. Skąd, do cholery, w naszym domu wziął się Park, kurwa, Hyungsik?! Wolę nawet nie wiedzieć skąd ty go w ogóle znasz.

Długo by tłumaczyć. To może zostać?

—Kurwa, Hoseok, nie wiem, co ty odpierdalasz, ale jak będziesz miał na karku jakieś FBI, to mnie w to nie mieszaj.

Zrozumiano.

Słysząc dźwięk zakończonego połączenia, spojrzał bezradnie na wyświetlacz telefonu, na którym dotychczas znajdowało się jakieś pierwsze-lepsze derpowe zdjecie jego przyjaciela. Z westchnieniem zablokował komórkę i od niechcenia wcisnął ją do tylnej kieszeni.

Najwyraźniej będzie musiał wyprzeć się znajomości z Jungiem, kiedy menadżer aktora zjawi się w jego mieszkaniu... Raz się żyje.

Przeniósł swój wzrok na Chima, który zastygł z kawałkiem pizzy w dłoni i wypchanymi jedzeniem policzkami. Obiecując sobie, że tym razem nie nazwie go chomikiem, parsknął cicho.

—Hoseok odpierdala takie rzeczy, że trudno uwierzyć—stwierdził.— Najwyraźniej znalazł sobie dośc nietypowego przyjaciela—zaśmiał się, choć szczerze martwił się o to, czy czasem chłopak nie narobił sobie problemów. Tyle, że to już był jego problem.

—Zauważyłem, hyung. Hosiu jest dość... zabawny...

—Ta... Dobrze ujęte.

Wygodnie oparł się o ramę łóżka, a głowę skierował w strone Jimina. Właściwie to siedział naprzeciw niego. Kiedy spojrzenie w końcu zostało odwzajemnione, uśmiechnął się ciepło na samą myśl o tym, że jeszcze tyle czasu przed nimi. Jednocześnie jednak czuł pewien niepokój związany z własnymi uczuciami i czy aby na pewno postępował dobrze.

Prawdopodobnie w czwartek w jego mieszkaniu ma zjawić się Holly, a co za tym idzie, zostanie pod opieką jego przyjaciela i... dość znanej osobowości, która ot tak wpieprzyla mu się do mieszkania. Ale nie to było ważne. Ważne było, że zaraz po powrocie do domu, będzie mógł przedstawić swojego pieska Jiminowi, a ten przecież bardzo chciał mieć zwierzątko.

Jeśli dobrze pójdzie, to będzie miał swoje dwie ukochane istotki przy sobie na codzień.

—Chcesz jeszcze dzisiaj coś robić, czy idziemy spać?—zapytał w pewnym momencie, kiedy dostrzegł, że właśnie kończyli kolacje.

Park chwilę się zamyślił, jakby rozważając, czy lepiej obejrzeć film, czy poprzytulać się w łóżku ze starszym. Ostatecznie jednak uśmiechnął się promiennie i pierw odsuwając pudełko po hawajskiej, sam przysunął się do Yoongiego.

—Możemy iść spać—odpowiedział cichutko i schylił się, by ułożyć głowę na udzie Mina. Spojrzał na niego z dołu.—Fajnie, że mamy jedno łóżko.

—Uważam tak samo. Nie zamierzam odpuścić ci przytulania. Jesteś jak taki termoforek lub kaloryfer—zaśmiał się i przeciągnął mietowowłosy. Jego dłoń spoczęła na włosach chłopaka, które zmierzwił, żeby zaraz na nowo je układać.—Tylko nie pomyśl, że jestem miękką kluchą, czy coś.

—Po prostu mnie kochasz— zachichotał Park, odnajdując swoją pewność siebie.

Min Yoongi naprawdę myślał, że zejdzie na zawał, kiedy młodszy bez ostrzeżenia odwrócił się i wtulił twarz w jego płaski brzuch, zaciskając krótkie palce na materiale jego koszuli. Na przemian wstrzymywał oddech i powstrzymywał swoje emocje, by serce przestało tak szybko bić, kiedy spoglądał na niego z góry i czuł, że zaraz cały roztopi się od nadmiaru słodyczy. Ten widok był zbyt uroczy.

—Ta... Tak, coś w ten deseń— wymruczał, zastanawiając się, czy nie podnieść Chima i nie usadzić go sobie na kolanach, by móc samemu go przytulić. Ostatecznie stwierdził, że sensu to nie ma, więc jedynie czekał, aż chłopak sam wstanie i będą mogli pójść spać.

—Czy to głupie przywiązywać się do ludzi?—Park przerwał ciszę, na nowo odwracając sie tak, że leżał teraz twarzą do góry.

—Zależy czy użyjesz nici, sznura czy łańcucha.

—No to ja najwyraźniej przywiązałem się do ciebie łańcuchem, Yoonnie.

—Mi to nie przeszkadza. Możesz nawet kilkoma, by mieć pewność, że na pewno ta więź sie nie zepsuje.

—Zepsuje? —głos marchewkowowłosego nagle posmutniał. Spojrzał wprost w oczy Yoongiego i ułożył usta w podkówkę.

—Wszystko możliwe— odpowiedział Min, choć sam czuł się źle, to mówiąc. Nie chciał, żeby jego i Jimina drogi się rozeszły.

—Ale ja nie chcę —szepnął rudzielec, płaczliwym tonem i o mało jego głos się nie załamał. Mocno objął starszego w pasie, na nowo wtulając się w jego brzuch. — Nie chcę być bez ciebie, hyung. Nie zostawiaj mnie, proszę.

— Przecież cię nie zostawię, głuptasie. Jiminnie-pabo, jak mogłeś tak pomyśleć — zaśmiał się ciepło, mimo nadal towarzyszącego niepokoju. Nie chciał, by chłopak znowu przez niego płakał. — Obiecałem kiedyś, że cię nie zostawię, prawda?

—Mhm...

—A ja nie łamię obietnic, wiesz? Przecież jestem geniuszem, a geniuszowi nie wypada.

Odpowiedzią było tylko skinienie głową i cichy śmiech, który wręcz go uradował.

— Idziemy spać?

—Tak, ale masz mnie przytulać, Yoonnie... A jak nie, to naprawdę znajdę jakiś łańcuch.

—Będę przytulał cię najmocniej jak się da.

—Chcesz mnie udusić? Mam spać na kanapie?

—Nie, nie. Jednak nie najmocniej — parsknął Min, widząc roznawienie rudzielca. — Żadnego spania na kanapie, Kluseczko. Nie po to brałem dwuosobowe.

—To mnie nie duś, Cukiereczku.

—Postaram się, ale w zamian też coś chcę.

—Co takiego?

—Buziaka.



Hej~ Dzień dobry~
Przepraszam, że mnie tyle nie było, ale kiedy wczoraj miałam dodać ten rozdział, usunął mi się ;_;
Także przepraszam i już wracam~ ♡
Jak mijają wakacje? ^^
Zapraszam na nowego namjina na moim profilu~ (... kolejne ff... przepraszam) aktualizacja dwa razy w tygodniu (wtorki i czwartki/piątki)
Miłego dnia ♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!