#1

186 8 0
                                                  

Andreas:

Wszedłem do pokoju hotelowego i od razu podszedłem do walizki, która stała w rogu pomieszczenia. Otworzyłem ją i z jednej z kieszeni wyciągnąłem brązowy notatnik. Usiadłem na łóżku i zacząłem wertować kartki. Kiedy natrafiłem na właściwie strony zacząłem czytać to co było na nich zapisane. Wszystko sytuacje, które mi się przypomniały na widok Caroline były tutaj dokładnie opisane. Od dnia zakończenia roku szkolnego w szkole podstawowej aż do dnia, gdy rozpoczynałem klasę maturalną. Potem puste kartki. Nawet nie wpisałem nic o tym jak kończyłem naukę; opisałem go na osobnej kartce, którą potem wysłałem do Caroline. Nie otrzymałem odpowiedzi. Nie liczyłem na to. W głębi serca jednak miałem nadzieję, że któregoś dnia odpisze. Nie odpisała. Potem od naszego wspólnego znajomego dowiedziałem się, że poszła na studia. Nic więcej już o niej nie słyszałem. Aż do dzisiaj.

Znowu przewertowałem klika kartek aż dotarłem na pierwszą stronę, do pierwszego wpisu. Do wpisu, który rozpoczął historię mych zapisków.

„Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie wiem co to za uczucie. Lubię jak się uśmiecha. Lubię jak mnie przytula. Lubię jak spędzamy razem czas. Nienawidzę, gdy płacze. Mam wrażenie, że ona nie jest już dla nie tylko przyjaciółką. Ona nawet nie jest już dla mnie jak siostra. Ona jest dla mnie kimś więcej."

Po raz kolejny przewertowałem kartki aż dotarłem do ostatniej zapełnionej strony. Wziąłem długopis, który leżał na szafce nocnej i zaraz na stronie obok zaczęły pojawiać się pierwsze słowa. Chwilę później do pokoju zawitał Markus z wieścią, że musimy iść na trening. Odłożyłem notatnik na łóżko, zabrałem swoją torbę i wraz z Eisenbichlerem poszliśmy na siłownię.

Caroline:

Resztę dnia spędziłam na rozmowie z Jonasem. Od jutra nie będę miała już takiego luzu. Kiedy nadeszła pora zeszłam na kolację. Kiedy wzięłam sobie jedzenie usiadłam przy swoim stoliku. Po chwili dosiadł się do mnie Jonas. Tym razem rozmowa nie dotyczyła już tylko i wyłącznie tematów służbowych.

- Tak swoją drogą nie wiem czy zauważyłaś ale Wellinger co chwile się na Ciebie patrzy. – powiedział Jonas.

- Z całym szacunkiem ale mam gdzieś co robi ten nałogowy wpierdalacz Milki.

- Znacie się?

- Tak. Byliśmy przyjaciółmi w podstawówce. Potem nasze drogi sie rozeszły i spotkały sie w liceum. Próbowałam utrzymać z nim kontakt ale on miał mnie głęboko w tyłku. W szkole średniej Andreas próbował wszystko naprawić ale nie miałam ochoty z nim rozmawiać. I to tyle. Możemy skończyć ten temat?

- Jasne. Przepraszam nie wiedziałem o tym.

- Dobra, skąd mogłeś o tym wiedzieć.

- Mogę zadać Ci jeszcze jedno pytanie?

- Jasne. Co chcesz wiedzieć?

- Zapomniałem się wcześniej o to zapytać. W jakich językach potrafisz się biegle posługiwać?

- W czterech. Po niemiecku, angielsku, francusku i włosku. I dodatkowo kończę kolejny kurs językowy.

- Trzeba mieć porządną pamięć by zapamiętać tyle rzeczy.

- Na początku było ciężko. Kiedyś w ogóle nie myślałam, że zostanę tłumaczem. Moim marzeniem było posługiwać się biegle kilkoma językami ale czasem nawet miałam problem porozumiewać się w swoim ojczystym języku.- wybuchnęłam śmiechem.

- Jak to? – powiedział przez śmiech.

- Tak to. W ostatniej klasie gimnazjum wzięłam się do nauki języków obcych i tak jakoś mi się spodobało. Jak chodziłam jeszcze do szkoły, trudno było mi pogodzić szkołę i dodatkowe kursy językowe ale jakimś cudem mi się udało. I bardzo się z tego cieszę.

- To świetnie! A ten kurs językowy co kończysz? Z jakiego języka?

- Z języka hiszpańskiego.

- A jakiego języka było Ci się najtrudniej się nauczyć?

- Zdecydowanie francuskiego ze względu na wymowę ale to jest indywidualna kwestia. Tak swoją drogą aż tak bardzo interesuje cię ten temat?

- Trochę. Sam uczę się hiszpańskiego ale idzie mi to bardzo opornie.

- A po co Ci to? Nie pracujesz jako tłumacz więc angielski powinien całkowicie Ci wystarczyć.

- Chcę pojechać tam na wakacje i czułbym się pewniej ze znajomością hiszpańskiego.

- Rozumiem. Jeśli chcesz mogę pożyczyć Ci moje notatki. Zawsze mam je ze sobą na wypadek jakbym czegoś zapomniała.

- Naprawdę?

- Pewnie, nie ma problemu. Podrzucę Ci je jutro, a teraz wybacz. Idę spać, bo oczy już mi się same zamykają.

Pożegnałam się z Jonasem i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam prysznic, przebrałam się i poszłam spać.

A odjutra znów zacznie się językowa plątanina.    

Andreas:

Po treningu od razu poszedłem na kolację. Wolałem być tam przed Eisenbichlerem. Jak on dorwie się do jedzenia to są marne szanse, że opuszczę stołówkę z uczuciem sytości.

Po posiłku wyszło tak, że wszyscy wylądowaliśmy w pokoju Bichlera i Wanka. Ale chwila! Nie ma Stephana.

- Ej! A gdzie jest Leyhe? – zapytałem.

- Poszedł do waszego pokoju. Pewnie zaraz przyjdzie. – odpowiedział mi Richard.

O cholera! Tylko nie to! Muszę jak najszybciej dostać się do naszego pokoju.

- Wiecie co, poczekajcie chwilkę. Zapomniałem podłączyć telefonu do ładowania. Zaraz wracam.

Wyszedłem z pomieszczenia ale i tak usłyszałem jeszcze tekst Markusa.

- Kto normalny ładuje telefon przy 86% baterii? Ten Instagram kiedyś na amen go wciągnie.

W tym momencie miałem gdzieś jego teksty. Najważniejsze, żeby nie stało się to czego się najbardziej obawiam. Nadzieja matką głupich. Otworzyłem drzwi i już w progu zobaczyłem Stephana, który czytał mój notatnik. Kiedy chłopak mnie zobaczył wstał na równe nogi zrzucając tym kajet na ziemię.

- Możesz mi to wszystko wytłumaczyć?!

Dawna znajoma | Andreas WellingerWhere stories live. Discover now