ZAPOWIEDŹ SEZONU TRZECIEGO (05.09.2018)

538 44 11

A potem sam się znajdzie powód,
By zwątpić, czy to się opłaca,
Znajdziemy powód, by odchodzić
I sto powodów, żeby wracać.
~ Artur Andrus
"Popisuchy"

Lubiła patrzeć na Los Angeles z pobliskich gór. Panorama miasta z tej odległości wyglądała jak kolorowa, migająca łuna na tle czarnego, nocnego nieba. Zrobiła ostrożnie krok do przodu, uważając przy tym, aby nie spaść z urwiska. Skrzyżowała ręce na piersiach i pochyliła się lekko do przodu, zerkając na napis „HOLLYWOOD". Z bliska wydawała się wręcz ogromny.

— Pomyślałabyś kiedykolwiek, że w ciągu czterech lat czyjekolwiek życie może się aż tak zmienić? — słysząc pytanie mężczyzny, z którym wybrała się na ten wypad, odwróciła się do niego przodem i zmarszczyła lekko brwi, starając się zrozumieć sens jego słów. — Że twoje życie w ciągu zaledwie czterech lat może obrócić się o sto osiemdziesiąt stopni? — wyjaśnił od razu z lekkim rozbawieniem, które dało usłyszeć się w jego głosie.

Opuściła wzrok z powrotem na białe, podświetlone reflektorami litery, zagryzając dolną wargę. Objęła się ramionami i kopiąc czubkiem buta kilka drobnych kamieni, starała się zapanować nad swoimi myślami, nie pozwalając im wyrwać się i uciec zbyt daleko w przeszłość.

Nie za bardzo lubiła wspominać. Owszem, uważała że w ostatnich latach wiele wydarzyło się w jej życiu, a codzienność do jakiej przywykła w Nowym Yorku została brutalnie zburzona. Musiała porzucić swoje uporządkowane życie, które jeszcze na początku starała się za wszelką cenę odtworzyć po przeprowadzce do Los Angeles. Nie wiedziała już sama, czy powinna się cieszyć, czy nie, że jednak w tej kwestii odniosła sromotną porażkę.

— Jesteś jedną z dwóch osób, która mimo wszystko trwała przy mnie i usilnie próbowała uchronić od wpakowania się w zbyt duże kłopoty — zaśmiała się cicho, robiąc krok do tyłu. Wsunęła dłonie do kieszeni czarnych spodni, które miała na sobie i wolnym krokiem ruszyła w drogę powrotną do samochodu, którym tu przyjechali. — Dziękuję ci za to, Samuelu. Bez ciebie i inspektora Fernandeza prawdopodobnie nie byłoby mnie już na tym świecie.

Rossi od razu ruszył za nią. Włączył latarkę, którą cały czas trzymał w dłoni i oświetlił drogę przed nimi. Robił to zawsze, kiedy tam przychodzili. Przyspieszył, żeby ją dogonić i złapał ją za dłoń, co też leżało w ich zwyczaju. Zerknął na nią kątem oka. Pomimo ciemności, jaka panowała dookoła wiedział, że kobieta uniosła lekko kącik ust.

— Nie boisz się, że mężczyzna mojego życia zabije cię za to, że masz czelność mnie dotykać?

Samuel roześmiał się głośno, za co dostał mocnego kuksańca w żebra. Łokieć Cassandry miał to do siebie, że zawsze mocno wbijał się w jego ciało, kiedy on sam reagował nie do końca tak, jak czarnowłosa by tego chciała. Pokręciła głową, zaciskając lekko swoje palce na jego dłoni.

— Zayn doskonale wie, że nie ma się czego obawiać względem ciebie. Jesteś dla mnie jak brat Rossi i on zdaje sobie sprawę z tego, że dla mnie jesteś kompletnie aseksualny, więc zupełnie nic ci nie grozi. A już tym bardziej nie będzie chciał skrzywdzić mnie.

— Nie wiem, czy mam być szczęśliwy, czy wziąć to jako obelgę — wymamrotał cicho, unosząc wysoko jedną brew. Odwrócił wzrok na drogę, która rozciągała się przed nimi i uniósł lekko latarkę tak, aby oświetlić większą przestrzeń. — Kiedy znowu się zobaczymy, Cassie?

Kobieta westchnęła ciężko, mocniej opuszczając głowę. Wolną dłoń zacisnęła mocno w pięść, chowając ją z powrotem głęboko do kieszeni. Nie chciała, aby przyjaciel zauważył jak wbija sobie w jej wewnętrzną część paznokcie. W mniemaniu Samuela miała być najszczęśliwszą kobietą na świecie. Chociaż wiedziała, że on i tak zna prawdę, bo odkąd tylko się poznali potrafił czytać z niej jak z otwartej księgi, za co szczerze go nienawidziła.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!