❁❀181❀❁

2.6K 390 394


Yoongi

Chłopak zamknął za sobą drzwi tarasowe. Słońce niemiłosiernie raziło go po oczach, mimo wciąż porannej godziny. Aż bał się pomyśleć o tym, jak będzie w samo południe. Najpewniej spędzi cały dzień, leżąc na zimnych kafelkach, którymi wyłożona była podłoga w kuchni.

Westchnął, opierając się o ścianę i zsuwając się na podłogę, która już była nagrzana. Zmarszczył na to brwi, ale ignorował fakt parzącego w stopy podłoża. Aktualnie nie na rękę było mu wracanie do środka i kontynuowanie dość niezręcznej rozmowy.

Yeah, nie chciał rozmawiać z Jiminem o tym, gdyż czuł się, jakby chłopak coś mu narzucał, kiedy on w rzeczywistości chciał w końcu to przemyśleć. Niepewność wciąż władała jego umysłem i powstrzymywał się od następnych kroków. Chciał stabilności, a nie jakichś krótkotrwałych związków.

Chciał tę stabilność w zestawie z kluskowatym chłopcem, jego nieśmiałym uśmiechem i dość dwuznacznymi słowami opuszczającymi jego usta. Mimo wszystko rozbawiał go wcześniejszym zachowaniem i poprawiał humor, nawet w gorsze dni. Czuł dziwną nostalgię, myśląc o tamtej niedawnej przeszłości.

Najchętniej, dzierżyłby między palcami prawej dłoni papierosa, które zwykł wcześniej palić. Nałóg prawdopodobnie pomógłby mu, odprężyć się i choć na chwilę dać sobie spokój z tym wszystkim. Rzucił to jednak i wolałby nie próbować tego rozpoczynać na nowo. Chociażby dla Jimina, bo był pierwszą osobą, która przyszła mu na myśl, dla której wolałby żyć jak najdłużej. Zresztą niepotrzebny mu był jakiś rak. Nie umiał zająć się chomikiem, a co dopiero stawonogiem. Jeszcze narobiłby sobie problemów z jakąś Ligą Ochrony Zwierząt.

Jimin

Mocno zacisnął piąstki na krańcu koszulki. Bał się sięgnąć do klamki oszklonych drzwi. Może jego hyung nie potrzebował towarzystwa rozklejonego dzieciaka, przez którego tak się zdenerwował.

Bo zdenerwował, prawda?

Łzy już od momentu, kiedy Yoongi wyszedł z sypialni, same cisnęły mu się do oczu, by zaraz potem spływać po jego pyzatych policzkach. Nie chciał wyjść jednak na aż nazbyt wrażliwego, więc osuszał je krańcem bluzki, w nadziei, że starszy nie zobaczy jego nagiego brzucha, kiedy postanowił wytrzeć twarz. Czułby się z tym jeszcze gorzej. Jakby nie wystarczyło, że właśnie prawdopodobnie dostał tak zwanego kosza od najważniejszej osoby w swoim życiu.

Ostatecznie jednak wypiął pierś i przestał miętosić materiał w palcach, by dłonią sięgnąć do białej, plastikowej klamki.

Yoongi

Usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Przeklinając to, że Chim po prostu nie poczekał na niego w środku, odwrócił się i spojrzał w ich kierunku.

Tuż przy szybie, wciąż ściskając klamkę w małej dłoni, stał rudzielec. Zresztą tak jak się spodziewał. Zdezorientowały go jedynie zaczerwienione oczy i policzki chłopaka.

Płakał?

– Hyung? – usłyszał, nim sam zdążył się odezwać. Praktycznie ledwie przyjrzał się Jiminowi, kiedy ten, drżąc lekko, usiadł na podłodze obok niego, podkurczając nogi tak, by ułożyć głowę na swoich kolanach. – Przepraszam... Jesteś zły, prawda? – wydusił z siebie, pociągając nosem.

Min nie wiedział, co powinien odpowiedzieć. Był zły, ale nie na marchewkowowłosego, a na siebie samego. Czuł, że już dawno powinien coś z tym zrobić. Poprosić chłopaka o bycie razem lub po prostu danie mu do zrozumienia, że nie mogą ze sobą być. Brzmi bezsensownie, lecz właśnie to zatłaczało mu głowę. W końcu wiedział, że młodszy od dawna go kochał. Sam kochał go z każdym momentem coraz bardziej. Jednak nie rozumiał, jak było to możliwe, skoro tak bardzo go nienawidził. Martwił się, że jeśli zostaną parą, coś może być nie tak i gdy zerwą, już nigdy nie zobaczy swojej Kluseczki. Z drugiej jednak strony Park mógł odejść od niego, bo znajdzie kogoś, kto chciałby z nim być.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!