❁❀179❀❁

2.5K 419 278

Yoongi

– Ah, hyung, tak się cieszę, że zostajemy tu na cały tydzień – westchnął Jimin, rozglądając się po plaży, na którą dopiero co wyszli.

Widząc szczęście młodszego, aż głupio było mu marudzić na piach wsypujący się do butów i drażniące w nozdrza powietrze. Okay, czekał na to z niecierpliwością, ale teraz, gdy byli już na miejscu, wolałby rzucić się na miękki materac i usnąć, zakopując się w puchatej, pachnącej pościeli. Oczywiście z Chimem przy boku.

Rudzielec popędził przodem, wyprzedzając go i zatrzymując się tylko na moment, by zsunąć z nóg buty. Nim Min znalazł się przy nim, n piachu stały same conversy.

– Geez, Jimin-ssi, nie nadążam – burknął, podnosząc obuwie, łapiąc je za sznurówki. Wyprostował się jednak szybko i rzucił okiem na niesłuchającego go chłopaka, stojącego przy samej linii brzegu, gdzie przypływająca woda muskała jego delikatną skórę.

Uśmiechnął się, domyślając, iż młodszy zapewne się również rozpromienił, mimo że tego nie widział. Wciąż wolnym, mozolnym krokiem przeszedł przez plażę, zakopując się kilkukrotnie w piasku i narzekając na niego. W końcu, po już ostatecznym potknięciu, znalazł się na miejscu będącym celem przypływu wody, tuż przy ramieniu marchewkowowłosego. O ile sama droga do ów plaży nie była męcząca, o tyle teraz zmęczył się bardziej niż przez ten ostatni czas, wliczając w to również samą drogę z Seulu.

Stanął przy Chimie, przeczesując swoje włosy dłonią. Gdy tylko kosmyki przestały zasłaniać mu oczy, a co za tym idzie – ograniczając pole widzenia, spojrzał przed siebie, wprost na tę ledwo zauważalną linię oddzielającą morze od nieba. Zza horyzontu słońce wyszło już dość dawno, co nieco go zawiodło. Miał nadzieję, że wcześniej będą na miejscu i zdążą, chociaż na wschód słońca. Pocieszające jednak było, że mają na to jeszcze sześć poranków.

Swoje spojrzenie przeniósł i zwiesił na rudym mężczyźnie bądź raczej aktualnie chłopcu. Ten stojąc do niego bokiem, ułożył usta w dzióbek i wpatrywał się w swoje stopy, którymi na przemian poruszał, bawiąc się wodą.

– Ładnie tu, no nie? – zagaił starszy, zastanawiając się, czy objęcie drugiego ramieniem będzie na miejscu. Ostatecznie tego nie zrobił, machając jiminowymi butami w powietrzu.

– Jest pięknie – odpowiedział półszeptem Park, odwracając się w jego stronę, a jego oczu prawie nie było widać, bo zniknęły za pyzatymi policzkami. – Dziękuję, że mnie tu przywiozłeś, Yoonnie.

– Więc ja dziękuję, bo gdyby nie ty, nie miałbym powodu, żeby tu przyjeżdżać.

– Dobrze się czujesz, hyung? – młodszy zmarszczył brwi. Cofnął się o krok do tyłu, by stanąć dokładnie na wprost niego. Sięgnął małą dłonią do czoła miętowowłosego, podwijając wcześniej rękaw bluzy, znalezionej w jego walizce.

Yoongi nie wiedział zbyt, co ma na myśli chłopak, lecz zaśmiał się, widząc jego zakłopotanie. Owinął palcami jego nadgarstek i odsunął rękę od swojej twarzy.

– Czuję się świetnie, choć w butach mam już piaskownicę – parsknął. – Dlaczego pytasz?

– Rzadko mi dziękujesz.

I tu miał rację, co nieco pogorszyło humor starszego. Właściwie Jimin, jakkolwiek denerwujący by nie był, zrobił dla niego dużo. Bardzo dużo, a on nawet nie podziękował. Matka zapewne by mu nie wybaczyła. Przecież nie tak go wychowała.

Mocniej uścisnął dłoń rudzielca, unosząc na wysokość swoich ust, by zaraz potem po raz kolejny tego dnia ją ucałować. Nie zwrócił nawet uwagi na zaczerwienienie chłopaka, który wyglądał, jakby miał nagle zapaść się pod ziemię.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!