❁❀178❀❁

2.4K 424 172

Yoongi

Ledwo zdążył odkluczyć i otworzyć drzwi, a od razu przed oczami mignęła mu pomarańczowa czupryna chłopaka, znikającego we wnętrzu domku. Jimin naprawdę potrzebował toalety, skoro z taką desperacją i determinacją przeszukiwał każdy kąt, by znaleźć odpowiednie pomieszczenie. Ostatecznie, jednak kiedy Min ustawił jedną z waliz na podłodze w przedpokoju, młodszy wpadł do łazienki, zamykając się w niej na klucz.

Yoongi roześmiał się, widząc, jak chłopak pogubił po drodze koc i wcześniej na wpół założone trampki, które teraz spoczywały na drewnianej, dębowej podłodze.

Powrotnie wrócił do samochodu, starając się zabierać ze sobą jak najwięcej rzeczy na raz. W końcu naprawdę był wykończony, a wczesna godzina mu tego nie ułatwiała. Najchętniej ułożyłby się na łóżku, które podobno miało być miękkie, z materacem idealnie dopasowującym się do ciała. Właściwie nie zdziwiłby się, gdyby tak było. W końcu widząc cenę wynajmu domku z niewielkim basenem samo w sobie niosło dość duże koszty. Ogólnie rzecz biorąc nawet na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się drogie, jakby mówiące o tym, że lepiej niczego nie dotykać, bo jak się zepsuje, nie wypłacą się do końca życia. Nawet nie wiedział jakim cudem zdołał przeznaczyć na to tak dużą część swoich oszczędności. W sumie to praktycznie całe...

Nie rozumiał fenomenu wbudowania basenu obok domu letniskowego, stojącego niedaleko morza. Przecież to nie miało sensu, a jedynym powodem, dla którego jednakże nieco cieszył się z faktu posiadania ów basenu, było to, że przynajmniej Park będzie mógł się dobrze bawić w wodzie, odizolowany od reszty ludzi przez wysoki płot. To akurat było tego dobrą stroną.

Kolejne trzy torby. Czuł się, jakby nadwyrężył, naderwał bark, czy coś innego, co mogłoby sprawić mu ból w okolicach ramion, kręgosłupa i karku. Nie był przyzwyczajony do noszenia takich ciężarów, zwłaszczazwłaszcza że nawet nie wiedział, co znajdowało się w niektórych torbach. Niosąc je, miał wrażenie, że jego przyjaciele postanowili się w nich schować i przyjechać z nimi nad morze. Zdecydowanie wolałby nosić na rękach Jimina niż jakieś walizki. Nie zdziwiłby się, gdyby któraś zawierała roczny zapas truskawkowych prezerwatyw, bądź jakiegoś lubrykantu, za co oczywiście zdzieliłby Hoseoka w tył głowy, powtarzając, by nie bawił się w swatkę.

Nim zdążył ponownie wyjść na zewnątrz, po resztę bagaży, usłyszał przekręcanie zamka, a zaraz po tym na nowo ujrzał pyzatego chłopaka, tym razem bez żadnego zdenerwowanego i zniecierpliwionego grymasu na twarzy.

— Wiesz, hyung, tak sobie myślałem i doszedłem do wniosku, że w sumie moglibyśmy wybrać się teraz na plażę — rzucił Jimin, poprawiając na sobie koszulkę i schylając się po wcześniej porzucony koc.

— Teraz?

— Mhm.

— Miałem nadzieję na trochę snu —westchnął starszy. Wyprostował się, rozciągając nieco obolałe kości i przeczesał dłonią włosy.

Wczesne godziny poranne nie należały do jego ulubionych. Właściwie zazwyczaj o tej porze spał i ani trochę nie rozumiał jakim cudem w ogóle poświęcił się, by wstać przed pierwszą. Najwyraźniej ta cała miłość naprawdę poprzewracała mu w głowie. Nie wiedział, czy to dobrze i już powinien przywyknąć do tego, czy może lepiej byłoby wybrać się do lekarza specjalisty. Jakiś na pewno by się znalazł.

— Oh... Okey dokey. Może innym razem. — Park widocznie posmutniał, ale uśmiechnął się promiennie i zaczął rozglądać po niewielkim, przytulnym przedpokoju. — Tu jest naprawdę ładnie — stwierdził, wskazując w stronę salonu z wielkim oknem, umożliwiającym widok na morze, znajdujące się niedaleko.

Yoongi przytaknął i odstawił dotychczas trzymany koszyk na jeden ze schodków prowadzących na górę, gdzie — jak mniemiał — znajdowała się sypialnia.

Podrapał się po karku, zastanawiając, czy aby na pewno powinien ulegać Jiminowi i jednak zrobić coś po jego myśli. Oczywiście widział w tym pełno minusów, jak i kilka, mało znaczących plusów wyjścia o tej porze. Właściwie i tak nie spali...

— Możemy iść na plażę, skoro chcesz.

O mało się nie zawahał. Mimo wszystko jednak trudno było mu zgodzić się z chłopakiem, ale skoro miało mu to sprawić przyjemność...

— Oczywiście tylko dlatego, że mam ochotę na grillowane warzywa i rybę... Podobno mają tu świetne smażalnie — wytłumaczył prawie natychmiastowo, widząc, iż rudzielec próbuje zaprzeczyć. Przecież skoro on sam, Min Yoongi, miał powód, by znaleźć się w pobliżu plaży, Jimin nie mógł odmówić. Plan idealny. — Ale najpierw się rozpakujmy.

^^^

— Jeju... Yoonnie, ile tego tu jest?

— Nie wiem. To jakaś marudząca kluska tego wszystkiego nabrała ze sobą.

— Obrażę się.

— A ja znam sposób na to, byś mi wybaczył — parsknął Min, robiąc z ust dzióbek i w zamyśleniu wypychając policzek językiem. Spojrzał z góry na porozrzucane reklamówki o niewiadomej zawartości. — Aish... naprawdę chcę już spać.

— Ty zawsze chcesz spać, hyung.

— Przestań mi tu podskakiwać, Jimin-ah. Jesteś małym krasnalem. Krasnale i ryby głosu nie mają — zaśmiał się, przyciągając do siebie chłopaka, którego od jakiegoś czasu obejmował ramieniem w pasie. Widok oburzonej miny marchewkowowłosego rozbawiłby nawet osobę o tak kamiennym charakterze, jak on. W prawdzie wcale nie był tak oschły i sukowaty. Wmawiał sobie, uważając, iż to dodaje mu swagu. No bo ile swagu zmieści taka miękka klucha, którą w rzeczywistości stawał się przez nikogo innego, jak Park Jimina.

— Jesteś tylko centymetr wyższy — fuknął rudzielec, nieadekwatnie do tego przytulając swojego hyunga, który aż wzdrygnął się od nagle okazałej czułości.

— Zdaje Ci się.

— Nie prawda.

— Prawda.

— Nie.

— Więc zadzwonię do Chana i się zapytam.

— Nawet nie próbuj — rzucił Yoongi, nim sam mocniej objął Jimina, przytulając, jakby nie chciał go więcej wypuścić ze swoich objęć.

Bo właściwie nie chciał.

— Żaden Chanyolo nie jest teraz godny twojej uwagi. Teraz jesteśmy tylko my, jasne?

— Czy to warunek?

— Raczej prośba. Po prostu spędźmy ten tydzień bez nikogo. Sami.

— We dwoje? — Park uniósł wzrok, zakładają dłonie na kark starszego.

— Ja, Ty, ostatecznie Hoseok, bo ta pieprzona walizka podejrzanie za dużo waży.




Hej ^-^ ♡
Jak mija dzionek? ♡
Ow... Zaraz wyjeżdżam i nie wiem, czy zdążę ogarnąć jeszcze rozdział :/ Jeśli nie, to "maraton" przekładam na wtedy, kiedy wracam z Niemiec ^^
Ogólnie będę miała dużo wolnego czasu, więc wrócę z wieloma rozdziałami nie tylko HM, ale i reszty opowiadań ^^ ♡
Dbajcie o siebie, Klusie i uśmiechajcie~ ♡
Będę za Wami tęskniła :( ♡ Kocham was mocniutko~ ♡
Pa pa~
Miłego tygodnia *^-^*

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!