❁❀177❀❁

2.3K 381 193

 Jimin

— Daleko jeszcze? – stęknął, mocniej zaciskając palce na tekturowym kubeczku. Wcisnął twarz w kocyk ułożony na podciągniętych kolanach, stwierdzając, iż nadal nie było mu dość ciepło. Nawet mimo gorącej, ananasowej herbatki, którą zakupił mu Yoongi. – Chyba muszę do toalety – dodał przytłumionym, lekko płaczliwym tonem.

— Mówiłem, żebyś ze mną wyszedł, ale nie... Jeszcze musisz momencik wytrzymać i będziemy na miejscu – odpowiedział mu spokojnie starszy, chyba nawet rozbawiony jego zachowaniem, co wywołało u niego małe zdenerwowanie. Przecież to poważna sytuacja!

— Wcale tak nie mówiłeś.

— Wcale tak.

— Wcale nie – fuknął, krzyżując ręce na piersi i układając usta w dzióbek. Wydął policzki, mając nadzieję, że choć trochę wygląda na „groźnego".

— Wyglądasz jak obrażona księżniczka – parsknął Min, jakby czytając mu w myślach, jednocześnie gasząc jego zapał. Szczerzył się przy tym, co jednak stało się i powodem szczęścia dla rudzielca. Uśmiech jego hyunga rekompensował wszystko.

Sam uśmiechnął się pod nosem, mocniej dociskając policzek do kolana. Droga okropnie mu się dłużyła, nawet jeśli przespał większą jej część. Nie mógł się już doczekać momentu, gdy jego bose stopy zetkną się z nagrzanym przez słońce piachem, drapiącym jego delikatną skórę. Co prawda, nie chciał się opalać, czy pływać w morzu, ale naprawdę oczekiwał wyjścia na plażę.

Mruknął coś pod nosem, na tyle niewyraźnie, że sam nie był pewien, czy starszy cokolwiek zrozumiał. Właściwie, nie musiał tego słyszeć.

Yoongi

Nie wiedział, czy to wyobraźnia i zmęczenie dają się we znaki, czy też „więc ty jesteś moim księciem, hyung" wydostało się spomiędzy różowiutkich warg chłopaka. Mimowolnie uniósł kąciki ust jeszcze bardziej, mając nadzieję, iż nie wygląda co najmniej psychopata.

Przy Jiminie znacznie częściej się uśmiechał. Chciałby więc uśmiechać się cały czas.

— Masz jakieś plany, Minnie?

— A to nie ty miałeś wszystko zaplanować, Cukiereczku?

— Mhm, ale myślałem, że też chciałbyś coś zwiedzić, gdzieś pójść.
Zjechali w boczną uliczkę. Właściwie byli już prawie na miejscu; wystarczyło znaleźć odpowiednią ulicę i odebrać klucz.
Szukanie miejsca, gdzie zostali zakwaterowani, nie należało jednak do najłatwiejszych... Zwłaszcza że młodszy, czekając na swoją herbatę podczas postoju, postanowił pograć na jego telefonie, wyczerpując jego baterię i uniemożliwiając skorzystanie z nawigacji.

Dlatego właśnie krążyli po mieście, z nadzieją, że jakimś cudem trafią tam, gdzie trzeba, a Jimin będzie mógł w końcu skorzystać z toalety, o którą od kilku minut wręcz się modlił.

— Chciałbym pójść do fryzjera – stwierdził po momencie ciszy rudzielec, przeglądając się w bocznym lusterku, nienależącym do najczystszych. – Powinienem w końcu je przyciąć... i pofarbować – stwierdził, najpewniej odgarniając kosmyki z czoła, jak miał to w zwyczaju (a przynajmniej tak domyślił się Min, nie odwracając wzroku w jego stronę).

— Mi też przydałoby się trochę skrócić włosy – westchnął. Już przydługa miętowa grzywka przysłaniała mu lekko widok na świat, dostając przy tym tytuł jednej z najbardziej denerwujących rzeczy na świecie. – Więc poszukamy fryzjera – dodał, zastanawiając się, czy aby dziwnym trafem nie zauważy gdzieś po drodze odpowiedniego zakładu fryzjerskiego.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!