ROZDZIAŁ 33 - NaPrAwDę ???

1.3K 115 10

Rano obudziłam się... w sumie nawet nie wiem o której ponieważ tu zawsze jest ciemno. Zauważyłam, że mimo tego iż zasnęłam bez kołdry rano obudziłam się pod ciepłą pierzyną. Nie chciałam wychodzić spod tego ciepłego materiału jednak nie miałam wyboru, ponieważ musiałam się dowiedzieć która jest godzina.

Postanowiłam poleżeć jeszcze z pięć minut, a po upływie pięciu minut powoli zaczęłam wychodzić spod ciepłej kołdry bardzo powoli by jak najdłużej czuć to ciepło płynące od czarnego materiału. Gdy położyłam stopy na podłodze poczułam miękki dywanik leżący centralnie pod łóżkiem. Siedząc na skraju łoża zaczęłam się rozciągać i ziewać mimo, że byłam wyspana czułam się lekko śpiąca.

Pomimo ciemności zaczęłam szukać na szafce nocnej włącznika by rozjaśnić to czarne pomieszczenie. Po chwili poczułam pod palcami znaną wypukłość i przycisnęłam ją. Na początku żółte światło mnie lekko oślepiło jednak po krótkiej chwili moje oczy przyzwyczaiły się do światła. Rozglądnęłam się po pokoju i dopiero teraz przypomniałam sobie o Alfie, który powinien tu być. Szybko obróciłam się w stronę łoża jednak go nie zauważyłam. Szczerze wam powiem byłam teraz bardzo szczęśliwa, że go nie zastałam. Nie wiem czy psychicznie zniosła bym jego widok. Nie na pewno bym nie zniosła, nie ma takiej możliwości.

Wstałam z łóżka i zaczęłam się rozglądać za jakimś zegarkiem, nawet takim kieszonkowym. Jednak nic nie wskazywało na to by można było tu coś takiego znaleźć. Postanowiłam skorzystać z naturalnego zegarka, podeszłam szybkim krokiem w stronę ogromnej zasłony będąc w miarę blisko chwyciłam ją i pociągnęłam w swoją stronę. Jasne światło słoneczne wleciało do pomieszczenia z prędkością światła. Co śmieszne bo to światło!

- Tak bardzo śmieszne uśmiałam się - mruknęłam zdenerwowana.

Patrząc na ten cudny widok znowó się zatraciłam ponieważ to było cudowne, wspaniałe i piękne. Zapragnęłam wyjścia na balkon więc poprowadziłam rękę w stronę klamki, a raczej miejsca gdzie powinna się ona znajdować. W tym momencie wiedziałam, że nie dostanę się w upragnione miejsce. Szybko przeleciałam wzrokiem całe drzwi i nigdzie nie zastałam przedmiotu zwanego klamką. Pewnie myślał, że zowó będę próbować uciec. Jednak się pomylił będę chciała dopiero uciec, gdy będę wiedzieć, iż Fran nic nie grozi. Wtedy nic mnie tu nie będzie trzymać. Spojrzałam na słońce, które wskazywało 12.00. Chociaż tyle, że wiem, która godzina.

Postanowiłam nie zasłaniać okna, ponieważ musi wpłynąć tu choć trochę jasnych promieni. Gdybym ja musiała tu mieszkać to bym prędzej umarła z powodu tych ciemnych kolorów niż z powodu braku jedzenia. Właśnie jedzenie! Teraz poczułam dopiero, że jestem głodna, a na potwierdzenie zaburczało mi w brzuchu.

- Dobra to tak trzeba się jakoś oporządzić i w coś ubrać - powiedziałam do siebie i zaczęłam się rozglądać za jakąś informacją co mam zrobić, jednak nic takiego nie zastałam. Dlatego skierowałam się do łazienki z wiadomych potrzeb fizjologicznych.

Szybkim krokiem skierowałam się do drzwi łazienkowych i weszłam włączając przy tym światło, które automatycznie rozbłysło. Wiedząc, że nie ma tu nikogo postanowiłam zamknąć drzwi na kluczyk. Gdy drzwi się zamknęły, a ja zaczęłam przekręcać zakluczenie nagle ni stąd ni  zowąd zaczął wyć alarm i to dosłownie wyć. Nie wiedziałam co robić dlatego szybko wybiegłam do sypialni. Nie wiedziałam także co się dzieje dopóki do pokoju nie wtargnął Al... Jackob ? Naprawdę ?

- Roz ? - powiedział, a raczej zapytał.

- Jackob ? - postanowiłam odpowiedzieć mu tym samym.

- Alfa Ci nie mówił, że nie możesz zamykać tych drzwi ?

- Niby mówił, ale myślałam, że to z powodu tego iż myśli, że spróbuję uciec - powiedziałam speszona.

- Nie, założył to - wskazał na zamek - By sprawdzić Twoje zaufanie albo razej posłuszność względem niego.

- Aha - powiedziałam zdziwiona to było lekko bezużyteczne - On ma cały czas ten alarm - zapytałam ciekawa.

- Nie zamontował to po Twoim wypadku w więzieniu - powiedział, a widząc zdziwienie na mojej twarzy dodał - Nie bywa tu często, a też nie wiedzieliśmy kiedy się wybudzisz, więc postanowił na początku zamątować to byś nie uciekła. Potem dopiero zdecydował, że rym sprawdzi ile musi poświęcić czasu by Cię - zamilkł na chwilę - Wytresować - powiedział cicho - Miałaś niby zostać przeniesiona do swojej komnaty, ale z niewiadomych przyczyn kazał Cię tu przenieść.

- Dobra - powiedziałam zdziwiona - A ty co... ty tutaj robisz ?

- Miałem dzisiaj przyjść po Ciebie by zaprowadzić do Twojego nowego pokoju - powiedział, a gdy chciałam coś powiedzieć on jakby mi czytał w myślach - Powiadomiłem Alfę, że to był zwykły przypadek.

- Czyli tutaj nie przyjdzie - zapytałam zaciekawiona.

- Nie - dopiero teraz zauważyłam, że wstrzymuję powietrze, które wypuściłam po usłyszeniu tej wspaniałej wiadomości, mimo tego, że była tak krótka. Gdy Jackob to zobaczył zaczął się śmiać jednak po chwili jakby coś sobie uświadomił i automatycznie spochmurniał. Nie wiedziałam co się stało i chciałam zapytać jednak nie zdążyłam ponieważ uprzedził mnie innym pytaniem - Nie jesteś jeszcze gotowa ?

- Jak widać - powiedziałam z uśmiechem, którego nie odwzajemnił to już było bardzo dziwne.

- Szybko idź do łazienki masz 20 minut ponieważ musimy się wyrobić do trzeciej po południu - mówił strasznie formalnie przynajmniej ja to tak odbierałam - Ubrania masz na umywalce i pamiętaj o nie zamykaniu drzwi - ja jedynie kiwnęłam głową z powodu jego dziwnego zachowania i skierowałam się do łazienki.

Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now