❁❀173❀❁

2.7K 451 187

Yoongi

- Czekaj... Wyjaśnij mi jeszcze raz, dlaczego w ogóle przeglądałeś bieliznę Chima?

Hoseok wzruszył ramionami, po czym odwrócił się w jego stronę i wyszczerzył, ukazując białe, równe zęby.

- Wybierałem mu coś na waszą noc poślubną... Wiesz, gdyby był kobietą, byłoby łatwiej. Jakieś koronki i w ogóle. No a co można dać mężczyźnie?

- Ile to ja razy Ci już mówiłem, że to nie jest podróż poślubna? - warknął Yoongi, przyśpieszając kroku i praktycznie zbiegając po schodkach.

- Trzy.

- TO NIE JEST ANI NOC, ANI PODRÓŻ POŚLUBNA.

- No to cztery — młodszy zaśmiał się i szybko dogonił miętowowłosego, omal nie wywracając się na ostatnim stopniu. - Wiesz, tak poza tym, to ja naprawdę życzę wam powodzenia. Pasujecie do siebie — powiedział pół szeptem, tak by rudzielec krzątający się po kuchni nie usłyszał. Odstawili na podłogę torby, po czym bez słowa przeszli przez przedpokój.

Widząc ich dwójkę, Jimin złapał za uszka dwóch ustawionych na blacie kubeczków i przeniósł je na stół. Do kubków dołączył jeszcze talerzyk z herbatnikami w czekoladzie, idealnie poukładanymi, sprawiającymi wrażenie, iż osoba, która je tak ułożyła, musi być prawdziwym perfekcjonistą z krwi i kości.

- Przecież wiem — mruknął w odpowiedzi Min. Na twarz przywołał swój ciepły uśmiech i odsunął sobie krzesło, by po chwili na nim usiąść. - Wszystko masz gotowe? - zapytał głośniej, zwracając się do marchewkowowłosego. Jego ton głosu bardzo złagodniał w porównaniu z tym, którego używał podczas rozmowy, schodząc z piętra.

- Sam wiesz, Yoonnie. Poza tym wszystkim zabiorę też laptopa. Może będziemy mieli wieczorem trochę czasu i będziemy mogli coś obejrzeć — odpowiedział najmłodszy z ich trójki, siadając na swoim miejscu. W dłoniach trzymał naczynie z gorącą herbatą, ogrzewając sobie tym dłonie, mimo iż było tego dnia dość ciepło. Najwyraźniej nie adekwatnie do tego, jak cieplutki był, był również zmarzluchem.

- Na pewno znajdzie się czas. Coś konkretnego chciałbyś obejrzeć?

- Właściwie nie.

Min ujął w dłonie kubek i przysunął go do ust. Nim jednak napił się zielonej herbaty, o pięknym zapachu wiśni, podmuchał ją, mając nadzieję, że tym razem nie poparzy sobie przełyku. Znad naczynia spojrzał na siedzącego teraz naprzeciw Junga, który splótł swoje dłonie i ułożył na nich brodę, przyglądając się na zmianę to jemu, to Jiminowi.

Pieprzona swatka.

Ciepły napój lekko tylko podrażnił jego gardło, lecz go nie poparzył. Jednak stare sposoby miały sens.

- Masz ładne różowe bokserki — parsknął, odsuwając od siebie kubeczek i odstawiając go na stół. Chwilę wbijał wzrok w blat, lecz słysząc cichy śmiech Hoseoka, spojrzał na ChimChima.

Idealnie zdawał sobie sprawę z tego, że zawstydzi młodszego, ale nie spodziewał się, że momentalnie tak się zarumieni.

- Boże... Jak ty się uroczo zawstydzasz — sam teraz się zaśmiał, przekrzywiając głowę na bok.

Park cały zaczerwieniony, z nieśmiałym uśmiechem na twarzy, przymrużonymi powiekami i drobnymi dłońmi, ułożonymi na rozgrzanych policzkach, był czymś, co chciał widywać częściej.

- Przestań, hyung...

- Co mam przestać?

- Tak mowić — sprecyzował chłopak. Mówił cicho, przez co miętowowłosy ledwo usłyszał wypowiedziane przez niego słowa.

Ale Yoongi, nawet jeśli obiecałby nie zawstydzać młodszego, robiłby to nawet nieświadomie. Weszło mu to w nawyk. Bo przecież nie kłamał, a Park Jimin po prostu był zbyt idealny, by nie prawić mu komplementów.
Zwłaszcza że będzie miał cały tydzień na robienie tego i oglądanie swojej ślicznej klusi.

°°°

- Ja chcę już jutro — stęknął Jimin, splatając dłonie za głową i ułożył się wygodniej na oparciu.

Często jeździł samochodem starszego, więc czuł się w nim naprawdę dobrze i wcale co nie dziwiło starszego. Yoongi cieszył się, że chłopak coraz śmielej zachowywał się w jego towarzystwie.

- Ja też. Właściwie moglibyśmy jechać już dzisiaj, ale domek jest wynajęty od jutra — westchnął Min, nie odwracając się już w stronę chłopaka i skupiając uwagę na drodze, gdyż właśnie zapaliło się zielone światło.

Naprawdę wolałby, żeby był już poniedziałek. Chciał jak najszybciej posiedzieć na plaży, wyjść na drinka do klubu nad morzem, czy po prostu poleżeć na dużym, wygodnym łóżku, z głową Jimina ułożoną na swojej klatce piersiowej i dłonią splecioną z tą jego. Może i same te wyobrażenia zdawały się przerysowane, lecz były jednocześnie zbyt piękne, by zrezygnować z ich realizacji.

- A wynajem hotelu? To tylko jedna noc — zaproponował młodszy.

- Niestety nasze środki są troszeczkę ograniczone, a uwierz, że jeszcze będziemy potrzebowali pieniędzy, Minnie.

- Więc śpijmy w samochodzie.

Miętowowłosy zaśmiał się w odpowiedzi i skręcił w ulicę, znajdującą się zaraz przy tej, na której mieszkał. Propozycja Jimina może i zdawała się nawet logiczna, ale wiedział, że to bez sensu. Co prawda mogli rozłożyć fotele w samochodzie i spędzić te kilka godzin w nim, ale jaki był tego cel, skoro równie dobrze było im zostać na noc w domu. Chyba że...

- No nie wiem. Już chyba lepiej wyjechać w nocy, czy coś. Wtedy bylibyśmy na miejscu rano. - Przekręcił kierownicę, kierując pojazd w stronę parkingu. Odetchnął z ulgą, już z daleka widząc wolne miejsce postojowe pod budynkiem.

Wjeżdżając na parking, zastanawiał się, czy aby na pewno nie był to taki zły pomysł. Właściwie nie otrzymał żadnej odpowiedzi od rudzielca, lecz przypuszczał, że jemu jak najbardziej to pasowało.

Wszystkie bagaże spakował już wcześniej, doskonale wiedząc, że potem nie będzie mu się chciało. Wystarczyło więc jedynie znieść wszystko na dół i zapakować do dość dużej wielkości bagażnika, czy też na tylne siedzenia, a po kilku godzinnej drzemce, po prostu wyruszyć w stronę Yeosu.

- To jak?

- Huh?

- Wyjazd o pierwszej?

Dzień dobry, Klusie~
Jak się czujecie? Wszystko dobrze?
Cieszycie się z wakacji? Macie na nie jakieś plany, czy tak jak ja spędzacie je w domu, lub stawiacie na jakieś spontaniczne wyjazdy? ^-^ ♡
Kocham Was mocno~ Dbajcie o siebie~ ♡


Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!