❁❀172❀❁

2.6K 469 172

Yoongi

- Jimin?! - krzyknął, ponownie pukając do drzwi. 

Już od kilku minut stał na zewnątrz, czekając, aż młodszy otworzy mu. Co prawda, poprosił go, by wyniósł swoje bagaże przed dom, by mogli szybciej się zebrać i wrócić do Yoongiego, lecz najwidoczniej Jimin tak nie zrobił. 

Dopiero po kolejnym uderzeniu knykciami w drewniane drzwi wejściowe i nerwowym naciskaniu dzwonka, usłyszał przekręcanie zamka. 

- Przepraszam, Yoonnie-hyung - zwrócił się wychylający ze środka rudzielec, spoglądając na niego przepraszająco. - Byłem na górze z Hosiem, bo pomagał mi spakować i wybrać ubrania. 

- Mam się czuć zazdrosny? - parsknął Min. Właściwie już się tak czuł, ale przecież młodszy nie musiał o tym wiedzieć, prawda? - „Hosiu"... Też mi coś... 

Wiedział, że Hoseok w życiu nie odebrałby mu Jimina. W końcu są, byli i będą najlepszymi przyjaciółmi, a Jung dodatkowo był bardzo zaufany, troskliwy, opiekuńczy i zabawny (ale nie przesadzajmy... Seokjin zawsze był od niego zabawniejszy pod względem opowiadanych żartów), przez co nie zdziwiłby się, gdyby ten specjalnie próbował wywołać u niego zazdrość, jakby miało to jakoś popchnąć go do postąpienia kolejnego kroku do przodu w relacjach z Chimem. No i nie zapominajmy, że Hoseok to najwiekszy shiper yoonminów. 

- A na Ciebie mówię „Yoonnie” - odpowiedział z promiennym uśmiechem Park. Szybko jednak spoważniał. - Nie bądź zazdrosny, hyung. Mogę na Ciebie też jakoś inaczej mówić... Skarbie albo słoneczko... Jak wolisz — mówił szybko, drapiąc się po karku, a jego dłoń puściła drzwi, przez co te otworzył się na oścież. 

- Co do słońca, to już mi wszystko wyjaśniłeś, ale „skarb"... Masz zamiar zakopać mnie w swoim ogrodzie, tak z dwa metry pod ziemią? 

Jimin widocznie się zmieszał, więc Yoongi chcąc powrotnie przywołać na jego twarzyczkę uśmiech, sam uniósł kąciki ust, mając nadzieję, że ten jego wyszczerz, w jakiś sposób jest zaraźliwy. 

- Oh... przepraszam — mruknął niepewnie Chim, odsuwając się, by przepuścić starszego w drzwiach. - Wejdź, Yoonnie. Zaraz zniosę z góry walizki. 

Miętowowłosy skinął głową i przeszedł przez próg, jeszcze na moment sięgając dłonią pomarańczowych włosów. Po dokładnym roztrzepaniu kosmyków w każdym kierunku, przy akompaniamencie pomruków i protestów młodszego, szybko ściągnął buty (a dokładniej dosłownie je zrzucił). 

Gdy się wyprostował, od razu ujrzał przed sobą zaróżowioną twarz chłopaka. Porozrzucane po czole włosy przysłaniały mu ciemne oczy, a ten lekko poddenerwowany naciągał rękawy sweterka na dłonie, przez co przypadkowo odsłonił swoje prawe ramię. Jak zwykle wyglądał uroczo. Nawet gdy się gniewał. 

- Poczekaj tu, Yoongiś. Chyba że chciałbyś się jeszcze napić herbatki, to musisz sam sobie zrobić, bo ja mam do zniesienia trzy torby... O ile Hobi nie zapakował mi więcej rzeczy... - Ton głosu rudzielca nie wskazywał jednak na to, że być na niego zły przez zepsucie fryzury. Może to i lepiej. - Tylko nie spal kuchni, hyung — dodał błagalnie, marszcząc zabawnie nosek. 

- Może lepiej ty zrób tę herbatę, a ja pójdę po walizki. 

Stwierdzenie te nie nasunęło mu się jedynie ze względu na swoje umiejętności Master Chefa. Już, gdy tylko usłyszał o tym, że bagaż Jimina wciąż był na górze, postanowił, iż sam po to wszystko pójdzie. Nie chciał, by jego kluska przemęczała się, taszcząc po schodach tyle rzeczy. 
  
- Na pewno?  

- Na pewno. Jaką masz herbatkę? 

- Z tego, co pamiętam, to zieloną z wiśnią, owocową z hibiskusem i cytryną, zwykłą- czarną i malinową. Może jest coś jeszcze, ale nie    jestem pewien.

- Ta zielona brzmi dobrze — rzucił Yoongi, odwracając się od ChimChima i od razu kierując na górę. - Jung nadal tam siedzi? - zapytał, odwracając się jeszcze na schodach. Nie ujrzał już jednak Jimina, bo ten popędził do kuchni w celu przygotowania ciepłych napoi dla nich.  

- Tak — odkrzyknął młodszy, na co Min pokonał ostatnie pięć schodków. 

Gdy znalazł się na piętrze, w jego nozdrza wdarł się kurz, przez co ledwo powstrzymywał kichnięcie.
Powoli stawiając nogi, by nie nadepnąć na żadną bluzę czy T-shirt prawdopodobnie należący do Jimina, przeszedł do pokoju na prawo.  

Zaraz po ponownym przejściu przez próg ujrzał siedzącego po turecku na podłodze szatyna. W dłoniach dzierżył jakiś dość stary wachlarz z chińskimi znakami na boku.  

Miętowowłosy odchrząknął, chcąc zwrócić na siebie jego uwagę. Prędko to nastąpiło, a Hoseok uśmiechnął się na jego widok, odkładając ów przedmiot do otwartej walizki, w której i tak ledwo cokolwiek się mieściło.  

- Yoongi? Co tak szybko? 

- Bo popierdalałem na czerwonych na skrzyżowaniu, żeby sprawdzić czy nie zbliżasz się do mojego... mojej klusi... znaczy... No Jimina - rzucił oschle Min, lecz uśmiechnął się delikatnie do przyjaciela i podszedł do sterty ubrań, którą zapewne wyrzucił z szafek, żeby coś wybrać.  

- Spokojnie, Yoongas. Chim jest twój, a ja nie zamierzam ani się do niego przystawiać, ani zdradzać mojego słoneczka. A no i uważaj następnym razem na ulicy. Czym ja będę jeździł, jak skasujesz auto?  

- To mój samochód... A i... Słoneczka? Masz kogoś? - Min nieco się zdziwił. Czyli jego przypuszczenia były trafne. Zastanawiało go jedynie, czy młodszy ma partnera, czy partnerkę. Z tego, co wiedział, to był on raczej homoseksualny, ale kto wie, czy coś mu się w głowie poprzewracało. Osobiście nienawidził kobiet, bo zawsze spotykał jakieś z wadami produkcyjnymi, lecz nie był pewien, czy normalnym by było zadawać się w głównej mierze z samymi gejami... - Co do słońca... Tak gorąca, czy nie możesz na nią patrzeć?  

- Skąd wiesz, że „ona” a nie „on"? 

- Zgaduję.  

Temat wyglądał już na zamknięty, więc Yoongi przykucnął, by pomóc szybko pozapinać torby. Szczerze, on osobiście zapakował tylko dwie torby, a w tym i tak jedna była podręczna. No może jednie doliczyłby kilka siatek zakupów, ale wszystko to było produktami spożywczymi. W większości.  

- Spakował coś ciepłego? - zapytał, chwytając za zamek. Zawahał się przed jego zapięciem, spoglądając na kupkę ubrań.  

- A ja wiem... Niby coś tam brał. Ja mu spakowałem dwie bluzki na długi rękaw, ale w tym za ciepło mu nie będzie wieczorami. Takie przezroczyste... - Hobi wzruszył ramionami w odpowiedzi.  

- To w razie co dam mu swoją bluzę. Myślisz, że to romantyczne? - zapytał nieco skrępowany tym Yoongi, wbijając wzrok w podłogę przed sobą.  

Nie, że chciał odgrywać z rudzielcem jakichś scen z tych wszystkich romansów... Po prostu miał nadzieję, że z czasem Jimin naprawdę zauważy, co do niego czuje.  

- Bardzo. W ogóle to jego różowe bokserki przebijają nawet twoje w te... eee... miśki — zaśmiał się Jung, szperając między złożonymi już w kostkę ubraniami. Po chwili wyciągnął on bieliznę młodszego i wysunął dłoń tak, że znalazła się ona zaraz przed twarzą Yoongiego. - Urocze.  

- Bo Jimin jet uroczy — wzruszył ramionami i odebrał od młodszego bokserki, by za chwilę je złożyć i wcisnąć do najbliższej torby.  

- Chcesz go w nich zobaczyć?  

- Dlatego je pakuję. Myślę, że nie będzie miał nic przeciwko.  

Dzień dobry~
Gosh~
Zawaliłam, no nie?
Trochę mnie tu nie było :<
Przepraszam 💞 Naprawdę mocno Was kocham i mi głupio, że tak to ostatnio zaniedbuję :c
Mam nadzieję, że nie jest tak źle. Nie sprawdzałam rozdziału, więc może być bez ładu i składu. Przepraszam.
Mam nadzieję, że dobrze się czujecie 💞💞 Proszę dbajcie o siebie i się uśmiechajcie 💞
KOCHAM WAS MOCNOOO~ ♡♡♡
Miłego dnia i nocy~ ♡♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!