✨ 30. Świat powariował już dawno temu

19.2K 1.7K 622


Odzyskanie Bumblebee to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mnie ostatnio spotkały. Warto zauważyć, że nie było ich zbyt wiele. Z piskiem radości rzuciłam się w kierunku auta, uklęknęłam przed maską, objęłam na tyle, na ile pozwalały mi ręce i ucałowałam sam środek maskownicy. Oparłam czoło i przymknęłam oczy. Na moich ustach błąkał się uśmiech.

Bumblebee był dla mnie jak członek rodziny, jak najlepszy przyjaciel, jak ucieczka, zapomnienie, wolność. Ludzie nie rozumieją tego rodzaju przywiązania do rzeczy martwych. Tymczasem, za sprawą mojego samochodu, ja sama wielokrotnie czułam, że naprawdę żyję. Zwrócenie mi Camaro było ze strony Samuela doskonałym posunięciem i największym prezentem. Jedynie odnalezienie mojej mamy mogłoby to przebić.

— Jeszcze nigdy nie byłem zazdrosny o samochód.

Zwróciłam się w stronę chłopaka, który patrzył na mnie z uśmiechem. Trzymał ręce w kieszeniach, był wyraźnie rozluźniony, a ton jego wypowiedzi świadczył o tym, że cieszyła go moja radość. Poklepałam auto, wstałam i podeszłam powoli do sprawcy całej sytuacji.

— Nie musisz być zazdrosny o Bumblebee — Przekrzywiłam głowę na bok i uśmiechnęłam się przekornie. — Ciebie darzę zupełnie innym uczuciem.

Kącik ust Samuela uniósł się nieco wyżej. Jednocześnie nachylił się do przodu, zmniejszając odległość między nami.

— Doprecyzuj.

Opuściłam głowę i uśmiechnęłam się nieśmiało. Poprawiłam nerwowo włosy i odetchnęłam głęboko. Nie potrafiłam nazwać swoich uczuć. To, co działo się w moim sercu, musiałabym określić zbyt wieloma słowami. Bałam się tego. Wierzyłam, że jeśli coś nazwiesz, to automatycznie staje się prawdziwe.

Czy byłam gotowa, żeby moje uczucie do Samuela stało się rzeczywistością?

— Dziękuję, że zająłeś się moim przyjacielem.

Wskazałam ręką w kierunku auta. Samuel parsknął krótkim śmiechem.

— Cała przyjemność po mojej stronie, księżniczko.

Uniosłam gwałtownie głowę, zaskoczona przydomkiem, którym mnie nazwał. Usłyszałam to trzeci raz w krótkim czasie. Samuel nadal się uśmiechał, świadomy mojego zaskoczenia. Sprawiał wrażenie, jakby tylko czekał na kolejne pytania i sprzeciw z mojej strony. Tymczasem nowe określenie było miłą odmianą od zwyczajowego twardego „Ava" w jego wykonaniu.

— Czy mogłabym zobaczyć się z tatą?

Chłopak westchnął, niezbyt zadowolony z tego pomysłu, ale skinął głową. W milczeniu opuściliśmy garaż.

Samuel zostawił mnie pod drzwiami pokoju taty, oznajmiając, że ma sprawy do załatwienia. Zapukałam dwa razy i weszłam do środka. Okazało się, że tata zasnął. Jego rany były opatrzone, wstawiono mu łóżko, zabrano kajdanki. Pokój przypominał zwykłą sypialnię. Odetchnęłam z ulgą i wyszłam, nie chcąc zakłócać odpoczynku.

Poczułam wibracje w telefonie. Zastanawiałam się, kto mógł chcieć się skontaktować, skoro wszyscy byli na miejscu. Z zaskoczeniem spostrzegłam, że to Serena.

Od: Serena

Musimy się spotkać. Wyrobisz się za godzinę?

Na myśl o spotkaniu z Sereną poczułam ekscytację. Była jedyną życzliwą mi osobą. Nie interesowała mnie reszta szkoły, a myśl, że będę musiała się z nimi zmierzyć, wywoływała ból brzucha. Dobrze byłoby mieć chociaż jednego sojusznika. Samuel się nie liczył, bo wszystko niejako stało się z jego winy. W sumie nie miało to teraz znaczenia, bo byłam jego dziewczyną i coraz lepiej czułam się z tą świadomością.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!