✨ 26. Za pięćdziesiąt tysięcy srebrników

13.6K 1.5K 366


— Dwa lata temu dostaliśmy namiary na intratną transakcję. To miała być niepowtarzalna okazja wyrobienia sobie marki i zarobienia dużych pieniędzy. Przy pierwszym podejściu wszystko wyglądało dobrze. Zwykle nie realizowaliśmy takich zleceń, ale Helen uparła się, żeby zaryzykować. Wejście w sprzedaż i wynajem hal przemysłowych mogło być szansą na rozwinięcie działalności.

Tata mówił cichym głosem. Kiedy opanował płacz, od razu przeszedł do rzeczy. Nie pytał o podróż, nie pytał o spotkanie z Samuelem. Nie tracił czasu na cieszenie się ze spotkania, bo nasze spotkanie nie było radosne. Nie zdążyłam zadać żadnego pytania, kiedy zaczął swoją opowieść.

— Dokumentacja była kompletna, a klient konkretny. Jeden duży przedsiębiorca chciał podnająć halę drugiemu. Nie zastanawiało nas, dlaczego korzystali z pomocy pośredników. Z czasem okazało się, że wszystko było ukartowane.

Nic z tego nie rozumiałam. Na ten moment nie widziałam żadnego powiązania z naszą obecną sytuacją. Niemniej nie chciałam przerywać, mając przekonanie, że z czasem ta opowieść nabierze większego sensu.

— Helen nie kryła ekscytacji, kiedy okazało się, że właścicielem hali jest duża firma transportowa. Zajmowali się transportem morskim i lądowym. Z kolei najemcą miał być nie kto inny jak Joshua Weston.

Wzdrygnęłam się, słysząc to nazwisko.

— Joshua Weston to rodzony brat Blake'a Westona, wuj Samuela i kongresmen. W zasadzie to pełni funkcję senatora.

Nie potrafiłam ukryć zaskoczenia, ale nie chciałam przerywać wypowiedzi. Jeden z najbliższych członków rodziny Samuela był wysoko postawionym politykiem. Im bardziej to do mnie docierało, tym mniej mnie to dziwiło.

— Dostaliśmy pełne upoważnienie w kwestii przygotowania hali pod wynajem. Powierzchnia była ogromna, miała sporo atutów, ale niektóre aspekty wymagały dopieszczenia. Najemca miał niecodzienne potrzeby, a właściciel był skory je zaspokoić. Pewnego dnia, kiedy pojechaliśmy sprawdzić postęp prac, natknęliśmy się na grupę cudzoziemców. Zdziwiliśmy się, ale nie zadawaliśmy pytań. Firma transportowa nadal stacjonowała na hali, międzynarodowa działalność była dla nas usprawiedliwieniem obecności tych ludzi. Zaczęło być dziwnie, kiedy sytuacja powtarzała się przez kolejne pół roku, a wśród cudzoziemców zaczęły dominować kobiety i dzieci. Niedługo potem do naszych drzwi zapukała policja.

Po moim ciele przeszedł dreszcz.

— Po wielu godzinach przesłuchań i udowadniania naszej prawości, wypuszczono nas do domu. Tydzień później przyjechali federalni. Początkowo chcieli nas zastraszyć, ale potem zdali sobie sprawę z naszej wartości. Nie wiem, co gorsze.

— Czego chcieli? W jakiej sprawie was przesłuchiwali?

Tata westchnął, zakasłał i mówił dalej.

— Cudzoziemcy, których widzieliśmy, byli nielegalnymi imigrantami. Dzieci trafiały do nowych rodzin, a kobiety do agencji towarzyskich i na ulicę. Pewnie nikt by się nie dowiedział, ale grupa kobiet dobrowolnie zgłosiła się na komisariat, kiedy odebrano im dzieci i nigdy więcej ich nie widziały.

Zrobiło mi się zimno, a to był dopiero początek historii.

— Ale co wy mieliście z tym wspólnego?

— Firma transportowa działała w zmowie z Westonem. Nasza obecność miała być kamuflażem. Obecność agencji nieruchomości tworzyła pozory legalnej transakcji. Na wszystko były papiery. Niby nie mamy wpływu na to, na co najemca przeznacza przestrzeń, ale zgodziliśmy się koordynować przedsięwzięcie od początku do końca. Policja miała pełne prawo podejrzewać, że wiedzieliśmy o całym procederze.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!