ROZDZIAŁ 25 - DaLiA

1.3K 129 10

Gdy był już dostatecznie blisko odpiął mi kajdanki. Ja nie myśląc zbytnio szybko wstałam i podbiegłam do Dalii. Bałam się o nią bardzo, a najbardziej o to, że za późno zareagowałam i ona może teraz umierać. Kucnęłam przy niej i wzięłam jej głowę na kolana, miała zamknięte oczy jednak widziałam, że oddycha nawet bardzo szybko. Siedziałam i głaskałam ją po głowie czekając aż otworzy oczy i zobaczę jej spojrzenie. Ukradkiem zobaczyłam na Alfę, który miał zniesmaczony wyraz twarzy. Zdziwiło mnie to ponieważ nie wiedziałam co mogło to spowodować jednak mimo mojej ciekawości wolałam się nie odzwyać by nie pogorszyć sytuacji mojej, a zwłaszcza Dalii. Mogło by się to niej odbić. Po chwili Alfa zaczął czegoś szukać jednka nie zwracałam na to zbytniej uwagii.

Po 10 minutach Dalia otorzyła oczy. Gdy to zobaczyłam łzy zaczęły się zbierać w moich oczach byłam szczęśliwa. Szybko chwyciłam ją w moje ramiona i przytuliłam tak mocno, że prawie zabrakło jej tchu. Poluźniłam uścisk jednak dalej trzymałam ją w ramionach i płakałam ze szczęścia i radości.

- Przeprszam - powiedziałam do niej cicho jednak Alfa to usłyszał i westchnął rozdrażniony. A zapomniałam super słuch.

- Nie masz za co - powiedziała przez łzy odsuwając się odemnie i patrząc w oczy.

- Mam prawie przezemnie straciłaś życie - powiedziałam drżącym głosem.

- I tak to kiedyś nastąpi, więc nie ważne czy to będzie teraz czy za 2 dni - powiedziała z lekkim uśmiechem.

- Nawet nie wolno Ci tak mówić - powiedziałam zła. Jak w ogóle może tak myśleć jest jeszze młoda, może założyć rodzinę, może znaleźć dobrą prace, może jeszcze tyle zrobić, może się jeszcze tyle zmienić, a ona mówi coś takiego.

- Taka jest prawda, ale i tak dziękuję - powiedziała i przytuliła mnie.

- Nie zapomniałaś o czymś - wzdrygłyśmy się na głos Alfy, który w dalszym ciągu czegoś szukał.

- Nie wiem o czym mówisz - powiedziałam zgodnie z prawdą ponieważ naprawdę nie wiedziałam o co mu chodzi.

- To nie do Ciebie, mówię do niej - powiedział i wskazał na Dalię.

- Przepraszam - powiedziała cicho i odsuneła się odemnie resztkami sił i spuściła wzrok.

- Powiedz kto Ci pozwolił na takie zachowanie - zapytał o dziwo spokojnym głosem - Wiesz, że złamałaś aktualnie cztery zasady - powiedział i spojrzał na nią, Dalia tylko kiwnęła głową - Wspaniale, że wiesz i na pewno wiesz co za to Cię może czekać. Odpowiedz.

- Tak - powiedziała drżąc.

- Cudownie, zaraz przyjdzie po Ciebie strażnik - powiedział i odwrócił się w stronę stolika.

- Przepraszam, ale ja niezbyt rozumię - powiedziałam wstając i podchodząc do Alfy.

- Tak, i nie powinno Cię to interesować.

- Ale to mnie interesuje - powiedziałam.

- Lepiej uważaj na słowa i osoby do których je kierujesz - powiedział odwracając się w moją stronę.

- Dobra nie schodź z tematu - powiedziałam zła - Niby jakie zasady złamała - zapytałam.

- Ah - wzdychnął - Jesteś taka upierdliwa - powiedział i chciał się obrucić jednak widząc, że chce coś powiedzieć pozostał w swojej wcześniejszej pozycji - Lepiej dla Ciebie dla niej - wskazał palcem na Dalię, która już nie siedziała tylko wstała - Jeśli zostawisz ten temat w spokoju bo może się to dla was bardzo źle skończyć - po usłyszeniu tych słów zdecydowałam nie zadawać, więcej pytań by nie narazić Dalii, a w przyszłości napewno poznam na nie odpowiedz - Jeszcze o coś chcesz zapytać - odwrócił się i uśmiechnął podle.

- Nie - powiedziałam i zaczęłam podchodzić do Dalii, która dała mi znak bym lepiej nie podchodziła do niej. Nie wiedziałam czemu, ale zaczęłam się domyślać, że te zakazy, które złamała wynikały z mojej inicjatywy. Gdy to sobie uświadomiła zrozumiałam, że muszę coś zrobić ponieważ nie może cierpieć z mojej przyczyny. Podeszłam do Alfy i zanim zdołałam coś powiedzieć ona stał już odwrócony do mnie.

- Co jeszcze chcesz - zapytał znudzony.

- Chciałam... - powiedziałam patrząc w podłogę. Nie wiedziałam jak przekazać swoje słowa - Po prostu... - znowó się zaciełam.

- Przejdź do rzeczy - powiedział i oparł się o stolik. Gdy chciałam mu coś powiedzieć usłyszeliśmy pukanie do drzwi i głośny ryk Alfy by wejść.
Po chwili w pomieszczeniu pojawił się wysoki, młody mężczyzna z powagą wymalowaną na twarzy mimo to widać było jego zdenerwowanie.

- Alfo wzywałeś - powiedział nie patrząc na niego.

- Możesz podnieść wzrok - rzekł Alfa - Wyprowadź Dalię - powiedział ostrym tonem.

- Dobrze - odpowiedział kłaniając się i idąc w kierunku Dalii.

- Nie - krzyknęłam i podbiegłam do Dalii zasłaniając ją, a zdezorientowany wilk stanął w miejscu.

- W tej chwili wracaj na swoje miejsce - wrzasnął Alfa na mnie.

- Nie, nie pozwolę wam jej skrzywdzić - powiedziałam spoglądając na Alfę.

- Moja cierpliwość się kończy - powiedział Alfa i kiwnął głową do młodego wilka, który zaczął podchodzić do nas.

- Ona nic nie zrobiła - powiedziałam - Nie możesz ją karać przezemnie.

- Po pierwsze mogę robić co mi się żywnie podoba, a po drugie masz tu przyjść albo ona odczuje skutki twojego nieposłuszeństwa - powiedział i wskazał na miejsce, w którym byłam wcześniej. Nie chciałam zostawiać Dalii, ale też nie chciałam by spotkała ją większa krzywda, więc odwróciłam się do niej i ją przytuliłam, a następnie zaczęłam iść po woli w stronę Alfy. Wilk, który mnie minął nawet na mnie nie spojrzał przeszedł i gdy byłam przy Alfie szarpnął Dalię za ramię i zaczą) wyprowadzać. Chciałam zaprotestować jednak poczułam na ramieniu uścisk Alfy. Gdy drzwi zostały zamknięte zostałam sama w pokoju z ALFĄ ?

Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now