❁❀163❀❁

2.9K 480 323

Yoongi

Min Yoongi genius jjang jjang man boong boong, właśnie oficjalnie zostałeś idiotą. Możesz zacząć nazywać samego siebie "pabo".

Miętowowłosy przeklnął, spoglądając z góry na kubek wypełniony tym czymś, co miało być herbatą.

Tym razem jednak nie chodziło o samo przygotowywanie herbaty, a o stchórzenie. Przecież tak bardzo im się podobało, a gorączka Jimina nie była aż tak poważną sprawą.

Był zły na siebie, bo zapewne zawiódł chłopaka, a to wszystko za sprawą jego lekkiego przewrażliwienia. Mimo wszystko trochę bał się zbliżenia... Co gdyby skrzywdził młodszego, lub aż nazbyt go zestresował?
Nie mógł na to pozwolić.

Westchnął i złapał kubeczek w dłonie, po czym mając nadzieję, że doklejone jakimś klejem do tworzyw sztucznych uszko nie oderwie się, tym samym sprawiając, że zawartość naczynia go zaleje. Chwiejnym krokiem i z lekkim zdenerwowaniem w głowie, ponownie zjawił się w salonie, gdzie Chim siedział na kanapie.

- Jak się czujesz? - zapytał, odstawiając herbatę na stolik. Rzucił pytające spojrzenie na chłopaka, który wciąż lekko wystraszony skubał rękawy sweterka. Na jego kolanach spoczywał ułożony w kostkę koc, który Yoongi przyniósł mu przed wyjściem do kuchni.

- Dobrze. Znaczy... Troszkę mnie głowa boli, ale to nic takiego - odpowiedział grzecznie rudzielec, umosząc swój wzrok na Mina.

Yoon dostrzegając błądzące po jego twarzy spojrzenie, uniósł kąciki malinowych ust. Ponownie przykucnął, by spojrzeć z dołu na Jimina, który non stop spoglądał do góry na niego i na podłogę.

- Co jest? - zapytał, delikatnie dotykając podbródka chłopaka i unosząc jego głowę.

- Nic takiego, hyung... Po prostu...

- Po prostu co? -niecierpliwił się starszy, widząc jak marchewkowowłosy przymyka oczy, a w jednej z małych dłoni miętosi skrawek koca.

- Dlaczego się ode mnie odsunąłeś, hyung? Przecież... Ledwo zaczęliśmy... a Ty... - jąkał się Park, na co Yoongi znowu zganił się w myślach. To przez niego. - Nie umiem się całować, prawda?

Min słysząc ostatnie pytanie wydobywające się z pełnych miękkich ust ledwo powstrzymał śmiech. To, jak całował Park Jimin w zupełności mu wystarczało. Właściwie było aż poza jego oczekiwaniami. Nie wiedział skąd takie stwierdzenie wyciągnął, ale było one błędne - Chim naprawdę dobrze całował. Nawet jeśli zdarzało mu się to robić niezdarnie.

- O czym ty mi tu mówisz, klusio? Całujesz zajebiście - zaśmiał się krótko, puszczając twarz chłopaka i podniósł się. - I nawet nie szukaj innych powódów, bo było idealnie - westchnął po chwili namysłu.

Naprawdę mu się podobało, jednak jak się mógł domyślić, mogłoby się to różnie skończyć... Zwłaszcza, że czując pod sobą ciało ChimChima, ledwo udawało mu się trzeźwo myśleć. Jego klusia naprawdę doprowadzała go do obłędu.

- Więc dlaczego?

- Masz gorączkę.

- Tylko dlatego, hyung?

- Tylko dlatego.

- Nie brzydzisz się mnie?

Yoongi prychnął ze złością i złapał w dłonie kocyk. Rozłożył materiał po czym obejmując przy tym siedzącego sztywno rudzielca, zarzucił mu go na plecy.

W tym momencie poczuł ciężki, ciepły oddech młodszego na swojej szyi. Po raz kolejny przeszedł mu przez ciało dreszcz. Był tak blisko Jimina, a dopiero teraz to zauważył. Ich relacje  z dnia na dzień szły o krok do przodu, z czego jednak dobrze zdawał sobię sprawę. Gdyby nie zdawał, to nie zabierałby go akurat wtedy nad morze.

- Jimin, przestań - rzucił dość chłodnym tonem. Nieadekwatnie do tego uśmiechnął się ciepło i ułożył dłoń na głowie drugiego, bardziej przyciągając go do siebie i przytulając. - Nie miałbym się dlaczego ciebie brzydzić. Jesteś cudowny w każdym calu, a osoby, które powiedziały Ci, że jest inaczej, powinny oczekiwać krzywdy, którą im sprawię.

- Tak nie można.

- Ja mogę wszystko, pamiętaj. Jestem królem swagu i geniuszu. Może trochę ostatnio idiotycznym, ale i tak.

Jimin wymruczał coś niezrozumiale, wciskając twarz w zagłębienie jego szyi, oraz obejmując go ramionami. Yoongi czuł jak chłopak zachłannie nabiera powietrza, wdychając perfumy, którymi oblał się przed wyjściem do restauracji.

Dosłownie oblał, ale to już nieważne...

- Kocham Cię mocno, Yoonnie. Bądź przy mnie na zawsze, proszę - mówił przytłumionym głosem rudzielec.

Serce starszego jak zwykle przy takich sytuacjach mocniej zabiło. Na usta cisnęło mu się "oczywiście", bądź "jasne, że będę", jednak nie potrafił tego wypowiedzieć. Chyba zbyt przypominało to mu oświadczyny, czy coś w ten deseń...

Dlatego właśnie znowu uciekł do ironii i sarkazmu, które do pewnego czasu były jego najlepszymi przyjaciółmi.

- Grozisz mi? - parsknął śmiechem, głaszcząc wciąż rozgrzany tył głowy chłopaka, wplatając smukłe palce między jego pomarańczowe włosy.

- Zepsułeś, hyung - westchnął kluskowaty chłopak, mimo wszystko wtulając się w swojego hyunga. - Ale to nieważne...

- Wiesz, co Kook chce kupić Taehyungowi w następnym tygodniu? - zapytał miętowowłosy, szybko zmieniając temat. Zjechał dłonią na plecy rudzielca i lekko się od niego odsunął.

- Co takiego?

Jimin zabawnie zamrugał powiekami, przybierając pytający wyraz twarzy. Jego pyzate policzki wciąż zdawały się płonąc żywym ogniem, co zmartwiło Cukra. Naprawde nie chciał by był chory.

- Psa!

- Pieska? Takiego prawdziwego?

- A jak! Podobno twój przyjaciel ostatnio strasznie mu truł o tym psie, no i w końcu się zgodził.

Chim zdumiony przyłożył dłonie do swojej twarzy, uśmiechając się przy tym szeroko. Zdawał się być zadowolony ze szczęścia zaprzyjaźnionej z nim pary. Przez to jednak Yoongi musiał ganić się w myślach za wyobrażenia jakby to było, gdyby to oni byli na miejscu taekooków. Przecież to nie było to, czego chciał, prawda?

- Aish... Zazdroszczę im. Zawsze chciałem mieć zwierzątko, ale mieszkając z rodzicami nie bardzo mogłem. Mama ma alergię na sierść - wyznał Park, zastanawiając się nad czymś. Wciąż siedział objęty przez wyższego, będąc nakrytym kocem i trzymając się za policzki. - Taeś wie?

- Nie, dlatego ani słowem - w tej chwili Min przyłożył palec do miękkich ust chłopaka, co nieco ich zawstydziło. - To niespodzianka, więc buzia na kłódkę  - dopowiedział szybko.

- Oh, jasne! Nic nie powiem!

Chim chcąc to udowodnić, zasłonił usta dłonią. Zachichotał przy tym tak, jak miał to w zwyczaju.

- Jesteś uroczy - mruknął pod nosem miętowowłosy. Uszło to jednak mimo uszu Jimina, który wciąż podekscytowany tym, czego się dowiedział, podskakiwał w miejscu, mamrocząc coś o tym, że zostanie wujkiem.

Hej~
Eww~ Jest już po dwudziestej? a rozdział dopiero teraz... ech
Naprawdę nie miałam kiedy napisać, przepraszam ♡
Mam nadzieję, że u Was dobrze ♡♡♡
Miłego, Klusie~

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!