7. Wyścigówka

55 10 0

Grzeje, dzień uświęcony.
Oto jest dzień, który dał nam pan.
Weselmy się i radujmy się w nim.
Ale jak chcesz to cierpieć też możesz.

Czuję się dostosowany do warunków środowiska, na dworze skwar, mnie od środka pali, temperatura wyrównana, ta sama we mnie i na mnie, noszę ją jak skórę, jak własną.

Ostatnich kilka dni minęło mi szybko i niepostrzeżenie. Zdaje mi się, jakobym zdążył tylko mrugnąć i przegapił całe międzyczasie począwszy od dnia bożego, do kolejnego bożego dnia. Dużo pracowałem, nawet dobrze spałem, to prawie jak cud, zostałem obłaskawiony siłą sprawczą, sprawiła, że przez tydzień mogłem normalnie żyć. Stan ten zrodził w moim sercu niepokój. Wychodzę z założenia (was zapraszam do wejścia), że w przyrodzie nic nie ginie. Było dobrze, musi być źle. Teraz czekam na grom z jasnego nieba, niech mnie już pierdolnie, bo się boję. Co to będzie? Chciałbym wiedzieć już teraz. Moją największą zmorą jest niepewność, zmusza mnie do drżenia rąk, ścisku w żołądku i odruchów wymiotnych. Przypał jak w końcu rzygnę komuś na buty w supermarkecie.



Tylko się nie obrazcie, ze tak malo słów. Podejdźmy do tego od innej strony: mniej znaczy wiecej.
Nie czujecie się przeze mnie oszukani trochę? W pierwszym rozdziale obiecałam wam na pewno nie to co otrzymaliście w drugim, jestem oszustką wiem.
Dajcie mi gwiazdeczki z nieba, a ja pomyślę dla was życzenie i się za was pomodlę. Ejmen.

zielone szkiełko | yoonseok, namgiWhere stories live. Discover now