❁❀158❀❁

2.8K 479 261


Yoongi

- Co masz na myśli, Yoonnie? - usłyszał  zdezorientowany głos młodszego, który siedząc naprzeciw niego oparł się łokciami o blat stołu, a na drobnej dłoni ułożył brodę. Drugą ręką wyciągnął nieco przed siebie, że znajdowała się gdzieś w połowie stolika, stykając się z dłonią starszego. - Czy to jest nawiązanie do tej niespodzianki?

Min westchnął zestresowany. Może i wszystko w jego prowizorycznym planie było idealne i dopracowane, w praktyce już mogło nie być takie piękne.

- W pewnym sensie - skrócił, głaskając kciukiem grzbiet dłoni ChimChima, którą od jakiegoś czasu postanawiał ująć. Nie zrobił tego jednak, zostając przy delikatnym dotyku opuszkami palców kremowej skóry rudzielca.

- Mogę się już dowiedzieć o co chodzi?

Pytanie to powstało z ust Jimina, w momencie, gdy rozmowę postanowił im przerwać kelner. Mężczyzna ułożył oba talerzyki na szklanej powierzchni i życząc ówcześniej smacznego, wrócił na swoje miejsce przy ladzie, wtpatrując nowo przybyłej klienteli.

Min starając się, by Park zapomniał o wcześniej wypowiedzianych zdaniach, zajął się przglądaniem swojej porcji jedzenia. Na jego szczęście marchewkowowłosy zrobił to samo.

- Żałuj hyung, że nie możesz napić się wina. Jest świetne - stwierdził w pewnym momencie młodszy, siorbiąc leniwie krwisto-czerwony trunek. Mimo tego co powiedział, wykrzywił usta w grymasie, na co Yoongi ledwo powstrzymywał śmiech. Ostatecznie jednak prychnął pod nosem.

- Tylko mi się tu nie upij - zaśmiał się miętowowłosy, dostrzegając jak Chim spogląda błagalnie na butelkę, gdy tylko jego kieliszek został pusty. Mimo wszystko Yoongi nie miał zamiaru go upijać, ponieważ chciał z nim normalnie i poważnie porozmawiać. - Jak chcesz, to mogę zamówić Ci coś do picia. Bezalkoholowego oczywiście - zaproponował, ale odpowiedzią było zaprzeczenie.

Rudzielec zostawiając w spokoju butelkę wina, którą wcześniej molestował wzrokiem, zabrał się za jedzenie. Prawdopodobnie znów byłaby między nimi nieprzyjemna cisza, lecz zadowolone pomrukiwania chłopaka i wychwalanie tak bardzo smakującej, a zarazem prostej potrawy.

Min przysłuchując się temu wszystkiemu, nawet nie krył uśmiechu, który sam pojawiał się na jego twarzy.

- Aish... Jimin-ah, długo tak nie potrafię wytrzymać - westchnął w pewnym momencie. O ile utrzymywał niespodziankę dla młodszego tyle czasu, o tyle teraz słowa same cisną mu się na usta. Jakoś nie potrafił się oprzeć, by zobaczyć entuzjazm Jimina z tym związany.

- Huh? O co chodzi, Yoongiś? - Park przechylił głowę i zaskoczony przyglądał się miętowowłosemu, mrużąc oczy. Jednocześnie grzebał widelcem w jedzeniu, o mało nie rozrzucając wszystkiego po podłodze. Jego wolna dłoń niepewnie zacisnęła się na tej większej.

- Będziesz musiał odpuścić sobie treningi na następny tydzień.

- Ale że od poniedziałku?

- Mhm. Od poniedziałku do niedzieli - pokiwał głową Yoongi.

- Dlaczego?

Min Yoongi był, jest i będzie leniem. Może i nie ma zbyt wielkich ambicji, nie starał się o nic, a przynajmniej jeśli trzeba było przy tym wychodzić z domu. Wolał siedzieć sam (to znaczy z Namjoonem, Jungkookiem i Hoseokiem) w mieszkaniu, jedząc zupki instant, lub jedzenie (gotowane przez Seokjina) przywożone mu przez Namjoona, o ile ten nie wywrócił się ze wszystkim na klatce schodowej, a jeśli tak było, nie wpuszczał go do mieszkania, dopóki nie zebrał całego kimichi ze schodów, narażając go przy tym na narzekania sąsiadów.
W wolnym czasie dla rozrywki grał w gry na PlayStation z Jungkookiem, którego było one własnością, bądź po prostu siedział na krześle naprzeciw szklanych drzwi balkonowych i nabijał się ze swojego przyjaciela, który poraz kolejny dał się nabrać, zostając zamkniętym na balkonie z kilkoma gazetami od sąsiada z góry. Oczywiście jeszcze pracował, ale z tym nie było zbyt wielkiego problemu - nie przemęczał się, a czasem ot tak robił sobie dni wolne. Tym razem jednak było inaczej, ponieważ on - Min Genius Yoongi - odsawił wszystko na inny tor, a sam zabrał się do ciężkiej pracy, by dostać wcześniejszy urlop i większe wynagrodzenie.

- Co... - zaczął Yoongi, spoglądając wprost w ciemne tęczówki Parka, który w ciszy i lekkim osłupieniu mu się przyglądał. - Co powiesz na wcześniejsze wakacje?

Jimin zapewne, gdyby pił coś w tym momencie, zakrztusiłby się, opluwając przy tym wszystko wokół, tak jak w tych wszystkich filmach, gdy ludzie spokojnie popijając sobie wodę mineralną, dowiadują się o czymś zaskakującym.

- Że... Hyung... Co?

- Dostałem tydzień wolnego... i...

- Ale nie, nie... Ale, że Ty tak poważnie, tak? Wakacje?!

- Nie no co ty, na żarty. Tak naprawdę po prostu chciałem zaproponować Ci wspólne wyjście do klubu ze striptizem. Oczywiście hetero - burknął pod nosem, spodziewając się innej reakcji marchewkowowłosego. - Jasne, że mówię na serio. Przecież sam chciałeś prędzej pojechać nad te morze - powiedział, odwracając wzrok. Nie był pewien, ale czując jak pieką go policzki, łatwo stwierdził, że rumieni się, a to przecież nie pasowało do męskiej i pełnej swagu postawy mężczyzny.

- Hyung... Mamy sobotę, a to oznacza, że...

- Że jutro musisz się spakować, bo w poniedziałek rano wyjeżdżamy - dokończył za niego.

- Jejciu... Nie. Ja nie wierzę. To... To jest zbyt nierealne. Na pewno sobie ze mnie żartujesz, ale już się schlałem tym winem. Ech... Nie mam głowy do alkoholu.

Jimin dramatyzował, obrzycając trunek najróżniejszymi wyzwiskami, kierując je także do swojego organizmu, który według niego, zbyt szybko ulegał alkoholowi. Min w ciszy czekał, aż monolog chłopaka się zakończy, by móc w końcu dokończyć to, co chciał powiedzieć młodszemu.
W międzyczasie nerwowo stukał widelcem o talerz, a kilka osób ze stolików obok, przyglądało mu się z irytacją, jakby nie wiadomo jak hałasował.

- Chyba, że nie chcesz, Park - powiedział, celowo używając nazwiska chłopaka, by brzmiało to poważnie. Naprawdę zaczynał się martwić czy czasem ten cały czas, kiedy spędzał na nadgodzinach i dodatkowych zmianach w pracy pójdzie na marne.

- Jasne, że chcę, Yoonnie. Po prostu nie mogę uwierzyć. Omo... Ja na pewno nie jestem pijany?

- Nie, nie jesteś, ale zabawnie się czerwienisz - mruknął Min, spoglądając na swój zegarek, po czym uniósł wzrok na młodszego i się uśmiechnął.

- Ty też się rumienisz, hyung - usłyszał od równie wyszczerzonego Jimina, który zdawał się zaraz zeskoczyć z krzesła i rzucić mu się na szyję. Nie, że miał coś przeciwko.
Szczęście i niedowierzanie biło od niego tak, że sam Yoon zaczynał się zastanawiać, czy aby na pewno to nie przez wino.

- Nieprawda!

- Prawda.

- Pieprz się, klusio.

- Cukier się, hyung.

- To było słabe.

- Wiem.

Zaśmiali się, nawet nie zwracając uwagi na to, że ich dłonie wciąż były splecione, a klienci lokalu, przyglądali im się. Jednak w większości były to wesołe spojrzenia osób, które bez wątpienia mogły powiedzieć, że dwaj chłopcy siedzący przy oknie, są szczęśliwą parą.

Dzień dobry ^^
(a raczej dobry wieczór)
Przepraszam, że rozdział dopiero teraz, ale cały dzień umierałam z gorączką i nie byłam w stanie go napisać. Mam nadzieję, że się jednak spodoba ^-^ ♡♡♡
Miłego dnia/wieczoru/nocy ❤❤❤
Dbajcie o siebie i nie chorujcie, bo przyjemne to nie jest ~~ ♡






Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!