❁❀157❀❁

3.3K 469 278

Yoongi

Droga minęła im spokojnie, a przepełnioną podekscytowaniem ciszę przerywali tylko, by wymienić swoje spostrzeżenia dotyczące pogody, bądź miejsca, przy którym się znajdowali. Park ciągle dziękował za prezent, jakim były otrzymane od starszego goździki, na co tamten ganił go, powtarzając, że nie ma za co dziękować i ponownie skupiał swoją uwagę na drodze.

Teraz zaś stali już pod budynkiem eleganckiej restauracji, która na tanią nie wyglądała... I nawet nią nie była, o czym Yoongi przekonał się przy rezerwacji stolika.
Nie czekając na nastepny krok Jimina, wyprzedził go i złapał za klamkę, po czym przyciągnął do siebie szklane drzwi, by go przepuścić u progu. Młodszy uśmiechnał się nieśmiało i rzucił krótkie "dziękuję". Gdy już rudzielec wszedł do środka, on zrobił to samo.

Zostawiając zapatrzonego w czerwono-złote ozdoby Jimina, od razu udał się w kierunku kelnera stojącego przy ladzie, po czym posłał mu delikatny uśmiech. Mężczyzna prawdopodobnie szybko go rozpoznał, bo nim Min stanął przed nim, wyciągnął z kieszonki fartuszka notes i zaczął przewracać w nim kartki.

- Pan Min Yoongi? - zapytał co spotkało się ze skinieniem głowy. - Stolik numer trzy. Tam przy oknie - powiedział chłopak, wskazując owe miejsce, a Yoongi nie zdążył go nawet powitać. Właściwie nie nadążył cokolwiek powiedzieć.

To wcale nie tak, że przyjaźnił się z tym kelnerem. Po prostu, gdy był tam ostatnim razem, natrafił na moment, w którym owy mężczyna wykłócał się z jednym nachalnym klientem. Starszy mężczyzna zawzięcie upierał się przy zdaniu, iż powinien dostać zwrot pieniędzy za posiłek, ponieważ mu nie smakował. Może i Yoongi nie jest zbyt pomocną osobą, ale chcąc szybciej załatwić sprawę rezerwacji, pomógł pozbyć się starca, próbującego naciągnąć restaurację na dodatkowe koszty. Wystarczyło kilka dość spostrzegawczych argumentów, a facet zdenerwowany i cały czerwony na twarzy wybiegł z lokalu, a mietowowłosy został obdarzony licznymi podziękowaniami od kelnera.

Tak właśnie poznał mężczyznę, który  zniknął na chwilę, by powrócić z butelką czerwonego wina.

Min poprawiając guziki koszuli i upewniając się, że wszystkie są pozapinane, podszedł do stolika. Lekkim skinieniem głowy przywołał ChimChima, który przed chwilą przyglądał się wiszącemu na ścianie i w złotej ramie obrazowi przedstawiającemu czerwone maki.

- Chodź - polecił, ujmując delikatnie małą dłoń i ciągnąc chłopaka za sobą w kierunku ich miejsca.

Gdy znaleźlli się przy stoliku stojącym przy dużej szybie z widokiem na ulicę, Jimin od razu wybrał sobie miejsce, na którym chciał usiąść i już miał je zająć, lecz powstrzymała go przed tym ręka mietowowłosego, spleciona z tą jego.

- Aj, Jimin-ah - westchnął starszy i podszedł do krzesła, puszczając po drodze dłoń rudzielca. Złapał za oparcie i lekko je odsunął, po czym uśmiechnął się nieznacznie do chłopaka. - Siadasz? - zapytał w pewnym momencie, ponieważ Chim wciąż stał w miejscu, niepewnie przyglądając się jego poczynaniom.

- Tak, tak... Przepraszam, zamyśliłem się - odpowiedział szybko marchewkowowłosy i przekroczył dzielący ich dystans, by usiąść. Zrobił to szybko, a zaraz po tym został przysunięty do szklanego stolika, na którym stały już kieliszki na wino oraz kilka serwetek, solniczka i pieprzniczka. Wszystko (jak w całym lokalu) było w odcieniach bieli, czerwonego, złotego oraz miejscami czarnego, co w dziwny sposób przynosiło ja myśl chiński klimat. - Dziękuję.

Min skinął głową, podnosząc wzrok na kelnera, który ustanął nad nimi z butelką, po czym zabrał się za nalewanie alkoholu. Przed tym jednak położył na blacie dwie karty z wyborem dań.

- Mi proszę nie nalewać - uprzedził szybko Yoon, co spotkało się ze zdziwionym spojrzeniem Jimina, który chyba niezbyt dobrze to odebrał. Tak jakby chłopak postanowił go upić. - Prowadzę - sprecyzował po chwili, a rudy i przez chwilę zawieszony z kieliszkiem w dłoni mężczyzna skinęli głowami.

Yoongi sięgnął po kartę, a po przejrzeniu kilku propozycji, stwierdził, że po prostu weźmie to samo co młodszy. Właściwie nie miał na nic ochoty, więc zostawił to w rękach klusi.

- Co zamawiasz, ChimChim?

Właściwie niepotrzebnie pytał, ponieważ tamten dopiero na te słowa uniósł do góry menu, rozkładając je i przyglądając się. Jego oczy przesuwały się szybko, wyłapując słowa nakreślone na papierze.

Jimin

- Nie patrz na cenę - usłyszał, w momencie, gdy zaczynał kalkulować w głowie, która cena jest odpowiednia i uda mu się przy tym zjeść również deser, za niewielkie koszty. Grzecznie pokiwał głową.

- Naengmyeon... ostatnio chyba  jadłem to kilka lat temu w rodzinnym domu. Mój tata robi najlepsze - stwierdził w pewnym momencie, zatrzymując się na owej nazwie potrawy. - Kalguksu też brzmi dobrze... A co Ty wybierasz, Yoonnie?

- To co Ty.

- Huh?

- Po prostu nie wiem co wziąć - wzruszył ramionami.

Był to dopiero początek ich randki, więc spędzili go na wyborze czegoś, co podpasowało by do gustów smakowych ich dwójki. Nie było to łatwe, ponieważ praktycznie każda opcja odpadała, a oni zaczynali żałować, że nie poszli po prostu na kebaba czy inne fast food'y. Tam zapewne łatwiej im by było zdecydować. Nawet pizza wydawała się wtedy być lepsza od zup z owocami morza i twardym makaronem... ale skoro Yoongi chciał, by spotkanie było dość z klasą, musieli tam zostać. Zwłaszcza, że mieli już opłacone miejsce.
Ostatecznie zamówili pajeon.

Przez pewien czas Jimin starał się rozpocząć jakąś konwersacje, jednak Min nie był zbyt skory do rozmowy, a razej zdenerwowany. Starszy lekko stukał palcami o szkło, wyglądając za okno - na ulicę - i przygryzając dolną wargę.

- Wspominałeś o jakiejś niespodziance, Yoonnie. Chodziło o te kwiatki? - zapytał, prostując się i spoglądając za oddalającym się od ich stolika mężczyzną w fartuszku. Palcami przeczesał swoje marchewkowe włosy i zganił się za nieużycie żelu lub pianki przy ich układaniu, bo teraz odstawały w każdym kierunku i opadały mu na czoło, przysłaniając 1/3 twarzy.

- Nie... Znaczy... Ech, zaraz o tym porozmawiamy - stwierdził Min. Był widocznie zakłopotany, ale Chim nie zwrócił na to większej uwagi. On sam głupio się czuł, bo mimo iż już kilkukrotnie gdzieś razem wychodzili, nie byli wcześniej na takiej prawdziwej i oficjalnej randce.

Nie, że było w tym coś nadzwyczajnego, a po prostu nie wierzył, że chłopak zaprosi go. Całowali się już dość dużo razy i nie było w tym nic dziwnego, ale Park czuł się z tym niezbyt dobrze. Przecież starszy mógł w każdym momencie go zostawić, bo przecież jeszcze do tak niedawna zdawał się go nienawidzić. Teraz czuł, że zaczyna się o niego starać, przez co jego serduszko ledwo wytrzymywało w piersi, którą jakby chciało opuścić.

- Ah, Park Jimin, jak ty dobrze wyglądasz - wyższy przerwał ciszę, która ponownie zapanowała między nimi. Uśmiechnął się lekko. - Przy Tobie wyglądam jakbym był tu kelnerem - prychnął, mając na myśli swoje aż nazbyt eleganckie ubranie w porównaniu do uroczego ubioru młodszego.

- Przesadzasz, hyung.

- Ja? Nigdy.

- Wcale.

- Minnie?

- Hm?

- Musisz codziennie być na treningach?

Jimin zmrużył oczy. Nie bardzo rozumiał do czego zmierza chłopak, ale wydawało mu się to podejrzane. Pokręcił głową zgodnie z prawdą  Jego treningi nie były obowiązkowe. Wystarczyłoby powiadomić o nieobecności i...

- To świetnie.

Dzień dobry~ ♡
Jejku~  Mam nadzieję, że czujecie się dobrze~
Bardzo bardzo bardzo przepraszam za to, że nie było wczoraj rozdziału :< </3 Nie miałam czasu, by go napisać :<
Na pewno Wam to jakoś wynagrodzę~ ♡
Jeszcze raz przepraszam ♡
Miłego dnia/wieczoru/nocy
Dbajcie o siebie, proszę ♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!