Gregor samotnik » W poszukiwaniu miłości

86 16 40
                                                  

Ona leży nago jestem, Modigliani, Modigliani
Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor
Świeci szyją, jestem Modigliani
Ja jak uczeń kiedy mówię do niej proszę pani, proszę pani
Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani
Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor
Świeci szyją, jestem Modigliani, Modigliani
Zdejmuj suknię, ej
W końcu sami*

×♡×

Siedzę na kanapie sam, wkurzony na moich trenerów, lekarzy i innych ludzi, którzy decydowali o moim zostaniu w domu podczas turnieju czterech skoczni. Moja forma w prawdzie nie była jakaś wygórowana, ale bez przesady. Jestem w końcu rekordzistą!

Wściekły wstałem i pobiegłem do mojej ukochanej gabloty, w której się znajdowały moje ukochane narty. Usiadłem na ksześle, które stało obok. Popadłem w refleksje, która mi towarzyszyła w klubie. Nigdy nie zapomnę tego spotkania... Co prawda to była jednorazowa przygoda, a ja nadal byłem samotny.

W końcu postanowiłem coś zjeść, ale miałem tyci problem, bo w mojej lodówce znajdował się tylko chłód, no i oczywiście światełko. Wpadłem na znakomity pomysł pójścia do sklepu, tylko, że na piechotę, bo mój trener mi zabrał samochód. Dlaczego? Bo stwierdził, że mogę gdzieś wyjechać i zmienić obywatelstwo, a w najgorszym przypadku wystąpić jednak na turnieju czterech skoczni. Jak? Nie wiem, to była decyzja trenera.

Postanowiłem, że dzisiaj wybiorę się do Lidla, bo słyszałem reklamę w radiu, że jak jest sobota, to tylko wolno tam iść, bo są promocje. A jak wiadomo, należy bezgranicznie ufać informacjom zawartym w tego typu reklamach.

Ubrałem mój korzuch, bo na dworku nie było zbyt ciepło. Zamknąłem drzwi, na 4 spusty, można powiedzieć.

Szedłem powoli chodnikiem, nucąc sobie jakąś piosenkę, która ostatnio często leci w radiu. Patrzyłem na ulicę, gdzie co kilka chwil przejeżdżały samochody... Ale by było, gdyby w jednym z nich jechała miłość mojego życia...

Szedłem na przejście dla pieszych, za którym znajdował się Lidl. Wkroczyłem pewnie na jezdnię, ale moje skupienie zostało przerwane. Usłyszałem pisk opon, a ja przestraszony odwróciłem głowę w bok. Jakiś samochód przede mną ledwo wyhamował... Mało mnie nie potrącając. W mgnieniu oka z auta wydobyła się pewna postać.

W tym momencie się zakochałem... Chyba.

Ujrzałem kobietę o ładnej figurze, pięknych kasztanowych włosach, w wieczorowej sukni. Do tego wyszła jeszcze z Audi.

- Pan ma szczęście, że wyhamowałam... Nic panu nie jest?

Stałem jak posąg, przez co nie mogłem wydać z siebie żadnego dźwięku. W końcu kiedy kobieta machnęła ręką tuż obok mojej twarzy oprzytomniałem.

- Eeee... Tak, nic mi nie jest... - Po chwili nałożyłem jeden ze swoich uśmiechów - Czemu taka ładna dziewczyna traci czas na facetów takich jak ja?

- To moja wina, że pan mi się wpakował na drogę? - Założyła ręce - Pan też by mógł trochę uważać...

- To moja wina, że zostałem oczarowany?

- Oczarowany? Czym?

W tej chwili pokazałem rękami jej cała osobę, aby zrozumiała, o co mi chodzi.

- Niech pan nie przesadza... Poza tym, jestem Aga.

- Gregor - Spojrzałem w jej szaro - niebieskie oczy - To chyba zagraniczne imię, nieprawda?

Gregor samotnik » W poszukiwaniu miłościWhere stories live. Discover now