❁❀156❀❁

3.4K 479 317

Jimin

Jimin po raz kolejny usłyszał pukanie do drzwi. Mimo to jednak ich nie otworzył, a pobiegł do przedpokoju, by przejrzeć się w lustrze i ponownie poprawić odstające kosmyki włosów, które akurat tego dnia nie bardzo z nim współgrały. Niedawno też postanowił zdecydować czy będzie je ponownie farbował na rudo, czy może na inny kolor. Odrosty i wyblakła pomarańczowa barwa stanowczo mu nie odpowiadała.

Od dłuższego czasu serce łomotało mu w piersi i mimo iż zdażało się tak już nie pierwszy raz, tego dnia czuł się inaczej. Jego policzki od samaego rana co jakiś czas pokrywały się czerwienią, a i w brzuchu czuł coś na wzór motylich skrzydeł. Śmieszyło go kiedyś stwierdzenie, że jak ktoś się zakocha, w jego brzuchu latają motylki. Tym razem jednak sam to czuł, co nie było wcale przyjemne. Z przerażeniem stwierdził, że chyba ma lepodopterofobię, co oczywiście nie było prawdą, a jedynie stwierdzeniem nasuniętym podczas rozmyślania o owych skrzydlatych storzonkach.

Uśmiechnął się do swojego odbicia, stwierdzając, że pod niewielką warstwą kremu BB udało mu się nieco ukryć czerwone policzki i jedynie blado się rumienił. Poprawił też kontury oczu czarną kredką, a na usta nałożył trochę jagodowego błyszczyku. Może i głupio się czuł w makijażu, ale nie było według niego tak źle.

Ostatecznie jednak szybko przypomniał sobie o Yoongim wciąż sterczącym po drugiej stronie drzwi i odskoczył od lustra, by je otworzyć. Znowu zanim je otworzył zastygł z dłonią na klamce, starał się unormować oddech i bicie serca, drugą ręką poprawiając nieco jasno-niebieski sweterek z białą kokardką pod wycięciem na szyję.

Próby opanowania się poszły na nic, bo gdy w końcu otworzył dom, ujrzał mietowowłosego w idealnie uczesanych włosach, czarnej opinającej się na piersi koszuli i spodniach tego samego koloru. Wyglądał podobnie jak na ślubie ich przyjaciół.

- Witam, witam. W końcu otworzyłeś - zaśpiewał Yoongi, który mimo tego, że Park odsunął się na bok, by go przepuścić do środka, nie skorzystał z tego. Wciąż stał z dłońmi z tyłu, jakby coś trzymając w ukryciu przed rudzielcem. - Myślałem, że mnie wystawiłeś.

- Przepraszam, Hyung - powiedział cicho młodszy, czując iż nawet makijaż nie ukryje tak wielkiego rumieńca, który właśnie wykwitł na jego twarzy.
Czuł się nieco zażenowany, bo właściwie powinien od razu wyjść do Mina, zamiast zmuszać go do czekania kolejnych pięciu minut przed domem. - Wejdziesz?

- Nie masz za co. Jesteś gotowy? Wiesz, trochę nam śpieszno, bo miejsca w restauracji mam już zarezerwowane - rzucił starszy.

Park na to szybko pokiwał głową i schylił się by zawiązać sznurówki białych Convers'ów, w których chodził już od dłuższego czasu, w obawie, że nie zdąży ich później ubrać. Zresztą nie był pewien czy akurat je powinien wybrać, więc postanowił je przymierzyć. Później po prostu nie chciało mu się ich ściągać, a co za tym szło - wiedział, że po powrocie czeka go sprzątanie i mycie podłóg.

Planował ubrać na wierzch jakąś bluzę, lecz tego dnia pogoda dopisywała i nie było to konieczne. Było dość ciepło jak na tę porę, bo przecież końcówka marca nie zawsze była ubrana w promienie słoneczne i letni wiaterek.

- Liczyłem na jakiegoś przytulasa na przywitanie - westchnął miętowowłosy w momencie, gdy Jimin podniósł się.

Słysząc słowa starszego, nieśmiało rozłożył ramiona i przybliżył się do chłopaka z zamiarem spełnienia jego oczekiwać. Nim jednak zdążył go objąć, przed pyzatą twarzą jakby z nikąd wyrósł biało-fioletowy bukiecik. - A to dla Ciebie - powiedział szybko Min, odsuwając się krok do tyłu, by młodszy mógł dostrzec prezent w pełni okazałości.

- Jejciu... Yoonnie... Naprawdę nie musiałeś. Dziękuję - Park o mało nie rzucił się starszemu na szyję, lecz powstrzymała go obawa przed połamaniem goździków, które właśnie zostały mu wręczone.

Yoongi

Kąciki jego malinowych ust znacznie uniosły się, gdy przyglądał się rozpromienionej twarzy młodszego, który z zachwytem przyglądał się kwiatom, nie omijając komentarzy na temat ich kolorów, które przypominały mu tylko jedno - fioletową krowę.

Mógł szczerze przyznać, że dla uśmiechu na tej pyzatej buzi było warto tłuc się przez pół Seulu, stać w korkach (których końca nawet nie było widać) i mieć problemy z wyborem odpowiedniego prezentu w kwiaciarni. Nie wiedział jakie kwiaty preferuje Jimin, więc stwierdził, że kupi mu takie, jakie on sam lubi... No i były jednymi z tych, które jakimś cudem udawało mu się rozróżnić.

- Czyli podobają się tak? - zapytał, uśmiechając się do nieco niższego chłopaka i w tym samym momencie poprawiając zegarek na nadgarstku.

- Jasne! Są cudowne... i od Ciebie! Jeju~! - pisnął zabawnie ChimChim, rozglądając się za miejscem, gdzie mógłby odłożyć podarunek. Ostatecznie jednak znikł wewnątrz domu, zapewne biegnąc po jakiś wazon z wodą.

Zachowanie młodszego go rozczulało i już nawet przestał się za to ganić. Przecież skoro twierdził, że Jimin jest słodki, to tak musiało być. Min Yoongi zawsze był geniuszem, więc jego stwierdzenie nie mogło być mylne.

W chwili, gdy starszy zajrzał na tarczę zegarka, Chim wrócił do niwgo i szybko zbierając klucze od domu, wyszedł na zewnątrz.

Min był pewien, że po prostu zamknie drzwi na klucz i będą mogli już jechać, jednak zamiast tego dłonie chłopaka spoczęły na jego karku, a głowa przywarła do szyi.

- To naprawdę kochane, Yoongiś - wymruczał trwając w uścisku. - Nie myślałem, że kiedyś znajdę kogoś takiego jak Ty.

- Aj, nie wiele tak zajebistych osób. Możesz czuć się zaszczycony, mały - zażartował miętowowłosy odsuwając się lekko i spoglądając na wciąż ucieszoną buźkę niższego chłopaka. - Nie ma też drugiej takiej klusi, jak Ty - dodał, podświadomie zdając sobie sprawę z tego, że było to prawdą.

- Zawstydzasz.

- Być może, ale teraz powinniśmy jechać.

Park skinął głową, przyciągając do siebie ramiona i po chwili zakluczając drzwi. Min w tym czasiw sięgnął do tylnej kieszeni i prychnął pod nosem. Przecież miał to zostawić w samochodzie, lub wyrzucić.

Naprawdę zaczynał mieć dosyć przyjaciół. Czarny rynek wciąż działa, więc czemu by ich tam nie sprzedać...

- Wiesz co Jimin, niedługo uzbieramy całą kolekcję truskawkowych prezerwatyw.

- Huh?

- No chyba, że wolisz jakieś inne, to powiemy Hoseokowi, żeby takie kupował.

Ow~ Dzień dobry ^^ ♡♡♡♡
Jak Wam mija dzionek? Wszystko w porządku?
Wy nawet nie wiecie jak mocno Was kocham ❤❤❤❤ Od tych wszystkich miłych wiadomości i komentarzy aż się rozpływam *-* Niedługo chyba od tego cukrzycy dostanę ♡
Przepraszam, jeśli w rozdziale występowały błędy, ale nie był jeszcze sprawdzany ;-;
W każdym razie
Miłego dnia, Klusie~ ♡♡♡

btw co do błędów~ Naprawdę rozumiem jeśli raz mi się napisze, że jest błąd i nie ma potrzeby po pięć razy pisać mi o tym ^^

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!