Już nie ma nikogo.

18 2 0

Minęły dwa tygodnie odkąd moi rodzice wylecieli samolotem na wakacje i zginęli w tragicznym wypadku samolotowym. Lekarz mi powiedział, że jest już dobrze i nie długo wyjdą ze szpitala. Po kilku dniach coś się im pogorszyło i to co usłyszałam było straszne. Lekarz mi wprost powiedział, nie owijał w bawełnę ale spojrzał mi w oczy i powiedział:

-Twoi rodzice zmarli.

Nie dodał żadnego 'przykro mi' czy kondolencji nie złożył, nic. Gdy to usłyszałam zaczęłam płakać, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Byłam załamana. Chciałam się zabić. Nie miałam nikogo oprócz rodziców. Zostałam na tym świecie zupełnie sama.

                                                                                                       ***

Może się przedstawię.

Cześć! Mam na imię Karolina i mam 17 lat. Jestem średniego wzrostu blondynką z krótkimi, kręconymi włosami. Jestem nieśmiałą osobą, za często to się nie odzywam, a jak już jest taka konieczność to mówię tak cicho, że nikt nie słyszy wtedy muszę powtarzać co mnie jeszcze bardziej stresuje, bo myślę, że palnęłam jakieś głupstwo. Panicznie boję się wystąpień publicznych jak mam wyjść na środek i się odezwać to nogi mi się uginają i się cała trzęsę. Nigdy nie byłam rozumiana, przez nikogo nawet rodziców, ale kochałam ich, oni mnie też. Jestem jedynaczką zawsze miałam pełną uwagę rodziców,dlatego nie czułam się odtrącona od nich. Miałam słodkiego psa, który zdechł kilka dni po odejściu rodziców. Nie mogłam się otrząsnąć po stracie mojego ukochanego przyjaciela, a po kilku dniach kiedy wyjechali rodzice tym bardziej. Tak jak już mówiłam zostałam całkiem sama bez rodziny, bez przyjaciół. Nigdy nie dogadywałam się z ludźmi w moim wieku, a nawet z młodszymi i starszymi, nie potrafiłam. Za kilka dni kończę 18 lat, więc nie będę długo mieszkała w sierocińcu. Te kilka dni, a dokładniej 3 miną mi tak szybciutko, że nie zauważę kiedy będę w domu dziecka. Gdy już wyjdę z sierocińca będę mieszkała w domu gdzie dotychczas mieszkałam. Odwiedziłam miejsce gdzie się załatwia to, że mogę nadal mieszkać w rodzinnym domu. Cieszę się, że mogę tam mieszkać, gdybym mogła już wyjść (co od razu bym to zrobiła) to mam gdzie się podziać jednak gdyby nie pozwolili mi tam mieszkać mieszkałabym na ulicy, niby mam oszczędności i to nawet spore, ale to nie 

wystarczy na najmniejsze mieszkanie jakie jest w mieście.

                                                                                                        ***

Dni mijały, ja nie wychodziłam z pokoju w sierocińcu i było mi z tym dobrze. To, że płakałam cały czas, nie jadłam, nie piłam, nie ruszałam się z miejsca, to inna bajka. Najważniejsze jest to, że jestem już w swoim domku.

Gdy tylko weszłam przez drzwi, które wybierała mama, gdy tylko weszłam do pokoju moich rodziców poczułam ich zapachy tak jakby tu byli, po chwili zaczęłam więcej rozmyślać co ze mną będzie. Wróciłam do swojego pokoju i położyłam się na moim łóżku, które pachniało jeszcze perfumami mamy. Ostatni raz mnie pocieszała z 2 miesiące temu. Płakałam przez mojego chłopaka, byliśmy taką cudowną parą, nie kłóciliśmy się, zawsze sprawialiśmy, że się śmialiśmy, spędzaliśmy dużo czasu razem, dogadywaliśmy się świetnie. To dlaczego zerwał?

Dupek. Mówiłam tak mamie, że mnie bardzo zranił. Nie kłamałam jej, że wszystko jest w porządku. Ona potrafiła mnie wysłuchać, ale nigdy nie rozumiała. Mówiła, że w młodości miała tak samo, ale ja chyba bardziej cierpię, bardzo przywiązuje się do ludzi i jak odchodzą nie umiem się z tym pogodzić. Mijały dni a ja nadal nie jem, nie piję, nie ruszam się z miejsca nawet na siku nie idę.

Nikt Ważny.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!