~W poszukiwaniu Promienia Słonecznego Blasku...~

109 11 5

Już od kilku godzin lecieliśmy w górę. Ziemia zniknęła mi z pola widzenia i miałam wielką ochotę skoczyć w dół, żeby przez chwilę przestać się tak okropnie nudzić, ale zachowałam zdrowy rozsądek i tego nie zrobiłam. Położyłam się na Nopal i zamknęłam oczy.

-Hej, Crystal! Zgadnij o czym myślę! -powiedział wesoło Alex.

-Nie wiem... o czym myślisz?

-O tym, jakby Cię tu rozweselić!

-Heh... Zgadnij o czym ja myślę.

-Hmm... Myślisz o...

-O tym, jak bardzo jesteś dziecinny. (POOOOOOOOOOOOOOOOOCISK!!!)

-ECH, ale mnie teraz zraniłaś!

-Hypf... Kiedyś mi to wybaczysz.

-Nie byłbym taki pewny... Jestem zbyt... dotknięty Twoją obojętnością.

-Głupek... Szybciej, Nopal! Szybciej!

Złota zaczęła agresywniej ruszać skrzydłami i głową. Zupełnie, jakby chciała zostawić Max'a i Alexandra w tyle, co oczywiście uznali za wyzwanie...

Błękitny przyśpieszył. Opór powietrza stał się prawie nie do  wytrzymania. Uwielbiam latać, ale kilka godzin... to za dużo...

Byłam tak przygnębiona, że nawet nie zauważyłam, że otaczające nas niebo stało się czarne.  Obudził mnie dopiero głos Nopal.

-Hej, królewna z drewna, pobudka! Jesteśmy już w kosmosie! (SPAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAACE!!!)

-Co? Naprawdę?! Super! To gdzie mamy lecieć? -spytałam. Nopal skinęła głową w stronę wielkiej, złotej kuli. -C-co? Słońce? Spalimy się na skwarki!

-Prędzej JA się spale. -burknął Alex. -Jesteś MUTEKI! A smoki są ognioodporne. Znaczy nie wszystkie, ale typ wyścigowy tak.

-Och, w takim razie, lecimy Nopal!

Złota resztkami sił przyśpieszyła. Słońce robiło się coraz większa, aż nagle zobaczyłam gigantycznego smoka! Miał chyba z milion milionów mil długości i wysokości! Oplatał Słońce, jakby było zwykłą piłką!

 Słońce robiło się coraz większa, aż nagle zobaczyłam gigantycznego smoka! Miał chyba z milion milionów mil długości i wysokości! Oplatał Słońce, jakby było zwykłą piłką!

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

-Tylko zwracaj się do niego z szacunkiem. -szepnęła Nopal. -To w końcu Legenda.

-STAĆ! -warknął grubym tonem smok. -KOGO NIESIE?!

-O, Wielka Legendo Słońca. -ukłoniła się w locie złota. -Jestem Nopal, a to Crystal.

-CZEGO TU CHCECIE, DZIECI ZIEMI?

-W-wielka Legendo Słońca, moja mama jest chora na nieuleczalną chorobę, bo walczyła przeciwko nie jakiej Naytili, która zaatakowała mój dom... Pomóc jej może jedynie esencja planet. Potrzebujemy Promienia Słonecznego Blasku, aby ją przyrządzić.

-Dziecko, przykro mi z powodu Twej matki, ale składnik dostaniesz, gdy rozwiążesz zagadkę.

-Dobrze, mogę odpowiedzieć.

-DOBRZE. ZAGADKA BRZMI:

Ciemność -wrogiem,

Słońce -ojcem,

Ogień -bratem.

Nie krzywdzi,

nie zabija,

nie pali,

ale żyje,

by się palić.

Przez chwilę zamarłam, nie znając odpowiedzi. Chwilę później coś jednak wpadło mi do głowy. Nabrałam odwagi i odezwałam się .

-Światło...?

-SŁUCHAM?

-Ś-światło...

Smok przez chwilę dziwnie na mnie patrzył. Lecz po kilku minutach wyrwał "kępkę" płomieni ze swojej grzywy i za pomocą magii zmienił ją w złotą ciecz w małej fiolce. Trzymając ją zębami włożył ją delikatnie do mojej torby.

-DOSKONALE, DZIECIE ZIEMI. WRACAJ NA DÓŁ. -spojrzał w stronę ziemi. -A TY- PRZEWODNICZKO DZIECIĘCIA ZIEMI. ZNAJ ZAKLĘCIE PRZENOSZĄCE W KOSMOS- BŁYSKI GWIAZD, KSIĘŻYCA AURA, NIEWYTŁUMACZALNOŚĆ LOSU, NIECH NAS WEZMĄ DO KOSMOSU. 

Nopal powtórzyła zaklęcie pod nosem. Pożegnałam Legendę ukłonem i poleciałam prosto w stronę Alexandra. Poklepałam torbę na znak sukcesu. Smoki radośnie zaryczały i poleciały w dół. Trzepotom ich skrzydeł towarzyszył gruby głos Smoka Słońca:

-RATUJ SWĄ MATKĘ, DZIECIE ZIEMI. NA PEWNO CI SIĘ UDA!

Gdy niebo wokół nas znów zrobiło się niebieskie, a w sumie granatowe, bo zrobiło się trochę późno zrobiłam to, na co tak bardzo miałam ochotę. -zeskoczyłam z grzbietu Nopal i zaczęłam krzyczeć na całe gardło, robiąc przy tym obroty i salta.

Po chwili zobaczyłam obok siebie Nopal, Max'a i Alexandra. Ja i chłopak złapaliśmy się za ręce i zaczęliśmy jeszcze głośniej krzyczeć. Tuż nad ziemią smoki złapały nas w swe szpony i odstawiły na stały ląd.

Eldarya- "Smocze Serca"Read this story for FREE!