~Gdzie mnie zabierasz?~

155 10 3

Minęło kilka miesięcy od czasu ataku na Kwaterę Główną. Wszyscy się już trochę uspokoili, a ja dowiedziałam się, że dziś moja ciocia Missel wraca z misji! Tata powiedział, że ma wrócić przed południem, więc usiadłam przed Wielką Bramą i zaczekałam. Los obdarzył mnie wielką cierpliwością... Czekałam godzinę i nagle usłyszałam tętent kopyt jakiegoś chowańca. Nie minęła minuta, a na polanie pojawiła się szczupła kobieta z białymi, długimi do pasa włosami i ubrana w strój na misję. Siedziała na czymś, co wyglądało, jak dziwna lamo-owca z porożem i niebieskimi skrzydełkami. (Crylasm)

 Białowłosa zgrabnie zeskoczyła z chowańca i rozpuściła włosy. W drodze do bramy ściągnęła ochraniacze i naramiennik. Twarz miała dość poważną, ale gdy mnie zobaczyła szeroko się uśmiechnęła.

-Ciocia Missel! -krzyknęłam wesoło wskakując cioci na ręce.

-Cześć, Crystal! Byłaś grzeczna, gdy cioci nie było?

-Tak!

Białowłosa spojrzała na mnie badawczo błękitnymi oczyma, jakby chciała stwierdzić, czy nie kłamię. Dopiero teraz zauważyłam, że jej jasna cera w połączeniu z czarnym kompletem ubrań wygląda dość zabawnie. W końcu skończyła mnie "prześwietlać" i odpięła od paska dużą sakiewkę.

-Wiem, że byłaś grzeczna, więc mam dla Ciebie prezent.

-Och, dziękuje!

Szybko zeskoczyłam na ziemię i zajrzałam do sakwy. Wyjęłam z niej ładną, skórzaną torbę. Przytuliłam ciocię i chyba pięć tysięcy razy powtórzyłam słowo "dziękuje".

Gdy nastało południe ruszyłam radośnie w stronę lasu. Zaczęłam biec i przeskakiwać korzenie drzew wystające spod ziemi. W końcu dobiegłam do klifu. Woda zabulgotała i wyskoczył spod niej mój czerwony przyjaciel. Zaryczał radośnie na mój widok, a ja zapiszczałam z podniecenia i wdrapałam się olbrzymowi na grzbiet. Chciałam wydać komendę, ale smok sam wzbił się w powietrze. Trochę mnie to zaniepokoiło, ale nie dałam tego po sobie poznać. Dopiero, gdy ruszyliśmy w drogę zaczęłam się zastanawiać nad prawdziwością mojej przyjaźni z tym gigantem. Poleciał w kierunku przeciwnym od Kwatery Głównej. Polecieliśmy gdzieś w świat przez morze.

-Hej, gdzie mnie zabierasz?

-Grooowr...

-Gdzie mnie zabierasz?

-Grawr!

-Masz natychmiast zawrócić!

-GRAAAAAAWR!

(Kilka minut później...)

Zrobiło mi się trochę smutno. Nawet nie wiem czemu... Ale mój humor się zmienił, gdy zobaczyłam przed nami wielką wyspę. Myślałam, że to tu smok chciał mnie zabrać, ale poleciał dalej- prosto w stronę wodospadu.

Czerwony przeraźliwie zaryczał i woda lejąca się z wodospady podzieliła się na dwoje, ukazując nam jakiś tunel

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Czerwony przeraźliwie zaryczał i woda lejąca się z wodospady podzieliła się na dwoje, ukazując nam jakiś tunel. Mocniej złapałam się kolców Lueur 'a, a ten wleciał do tunelu. Było w nim ciemno i zimno. Smok co jakiś czas musiał zmniejszać rozpiętość swych skrzydeł, by nie zahaczyć nimi o ściany przejścia. Zamknęłam oczy, by nie wleciał mi do nich pył.

Eldarya- "Smocze Serca"Read this story for FREE!