~Mamo, co się dzieje?~

192 10 10

-Moja mama została ranna? Przecież jest niezniszczalna...

-Nie wiem, nie wiem, kochana. L-leżała na ziemi... B-była blada... a jej ręce...

Ciocia Karenn zaczęła płakać. Przeszył mnie kłujący niepokój. Chciałabym teraz iść do pani Ewelein i wypytać ją o tyle rzeczy... Czy moja mama oddycha? Czy się już obudziła? Czy coś ją boli? Czy można z nią porozmawiać? Czy można ją przytulić...? Tak bardzo bym chciała ją uściskać... I zrobię to!

Zerwałam się na nogi i wybiegłam na korytarz zanim ciocia zdążyła cokolwiek powiedzieć, lub jakkolwiek zareagować. Pobiegłam prosto do przychodni i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi wysoka, blada elfica o niebieskich, prawie, że białych włosach.

-Dzień dobry, j-ja do mojej m-mamy...

Pani Ewelein współczująco na mnie spojrzała. Uchyliła jednak drzwi dając mi tym samym znak, abym weszła. Wkroczyłam do pomieszczenia i białowłosa zaprowadziła mnie do małego pokoiku, w którym stało duże łóżko. Światło słoneczne oświetlało pokój spod zasłon. Promienie oświetlały bladą twarz, lekko poczerwieniałą od poparzeń twarz. Tata klęczał przy łóżku ze śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy. Nie pewnie podeszłam do mamy. Miała otwarte oczy, ale kompletnie straciły blask. Jej włosy też jakby pobladły. Oddychała bardzo ciężko. Gdy mnie zobaczyła wymusiła uśmiech, a tata pobladł, prawie tak samo.

-Crystal, co Ty tu robisz?

-Przyszłam sprawdzić jak się czuje mama...

-Czuje... się... d-dobrze... -powiedziała bezbarwnie.

-Kochanie, nic nie mów.

-Co z nią?

-Wyjdzie z tego. -powiedział z wiarą tata. -Ewelein mówi, że to tylko nie groźne dla życia zaburzenie energii maana w organizmie. Dawka energii od Miiko dała jej lekkiego kopa.

Mama ponownie się uśmiechnęła. Pobyłam z nimi jeszcze chwilę i do przychodni wpadła zdyszana ciocia Karenn.

-P-przepraszam! Zwiała mi i nie mogłam jej znaleźć! 

-Spokojnie, Karenn. Nic się nie stało. Możesz już iść.

-O-och... Dobrze...

Karenn spojrzała na mamę i z wyrazem rozpaczy na twarzy wyszła z przychodni. Wzięłam z niej przykład i też wyszłam. Wymknęłam się do lasu. Wiem, że biorąc pod uwagę ostatnie dziwne wydarzenia to dość nierozsądne, ale w razie niebezpieczeństwa po prostu ucieknę.

Leśna ścieżka wiła się, tworząc rozmaite zakręty. Postanowiłam ignorować kuszący szum drzew, które wołały mnie, abym się na nie wspięła i zaczęła skakać z gałęzi na gałąź. Nagle coś się poruszyło w krzakach. Coś ryknęło i mruknęło. Spojrzałam między drzewa. Coś mi się przyglądało. Miało... takie ciepłe spojrzenie...

 takie ciepłe spojrzenie

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Eldarya- "Smocze Serca"Read this story for FREE!