~Kto pierwszy ten lepszy!~

300 13 11

-Crystal, zwolnij!

-Mamo, nic mi nie będzie!

"Bieganie! Czy jest coś piękniejszego niż bieganie? Zwłaszcza, gdy jest się szybkim jak błyskawica i ma się wygodne buty! Uwielbiam biegać!" -pomyślałam, przebiegając pod gałęzią i mocno chwytając się jej rękoma. -"Piękniejsze jest tylko bieganie po drzewach! Bieganie po drzewach w wygodnych butach w wiosenny dzień!"

-Crystal, błagam Cię uważaj!

-Dobrze, mamo!

-Erica, spokojnie. Przecież jest niezniszczalna. -tata objął mamę ramieniem i pocałował ją w czoło. -A po mnie ma wyczucie równowagi.

Skakałam po drzewach i płoszyłam chowańce. Zawsze się dziwie, ile ten las ma do zaoferowania! Tyle tu różnych roślin i zwierząt! 

Zapuściłam się trochę dalej. Rodzice już są do tego przyzwyczajeni. Zawsze odchodzę trochę dalej, niż mi pozwalają. Tata mi mówi, że mam "Smocze Serce". Zawsze, gdy pytam go, co to tak właściwie znaczy- uśmiecha się, czochra mnie po włosach i odchodzi. Może kiedyś mi odpowie... ale w sumie, to wątpię...

Skakałam tak sobie bez trosko, do póki nie usłyszałam czegoś dziwnego. Jakby coś wielkiego przedzierało się przez krzaki. Zainteresowana zeskoczyłam z drzewa i skryłam się za jego korzeniem. Po chwili mym oczom ukazał się wielki, piękny, biały jelenio-wół. Jego poroże było tak wielkie, że chyba mógłby nim zabić!

 Jego poroże było tak wielkie, że chyba mógłby nim zabić!

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

-Ładny, no nie? -wyszeptał mi do ucha tata.

-Co tu robisz? -spytałam również szeptem.

-Nie pozwolę, żeby Cię coś zżarło. Wiem że ten las ma swoje uroki, ale zdarza się, że pojawiają się tu dzikie bestie.

-Przecież jestem niezniszczalna.

-Tak, wiem, ale ja nie jestem. A gdyby Cię tu coś choćby zadrapało, to Twoja mamusia rozszarpie mnie na strzępy.

-Ach, chyba, że tak.

Ostatni raz spojrzałam na jelenio-woła i podniosłam się na nogi, łapiąc tatę za rękę. Ruszyliśmy na skraj lasu. Mama leżała na trawie z zamkniętymi oczami i szerokim uśmiechem. Położyłam się obok niej, a tata położył się prawie, że na niej, na co odpowiedziała cichym śmiechem. Moja rodzina jest najlepszą rodziną w całej Kwaterze Głównej! Ale kilka pytań od dawna kłębi mi się w głowie... Wiem wszystko o tacie i cioci Karenn, ale...

-Mamo...

-Tak, kochanie?

-Gdzie się urodziłaś?

Mama i tata w ciągu sekundy otworzyli oczy i spojrzeli na siebie pytająco. Uniosłam jeddną brew do góry i przytuliłam się do brązowowłosej kobiety.

-Ja... cóż... urodziłam się w Balenvii...

-Więc czemu nie znam babci i dziadka?

-Ech...

-Wyścig do Kwatery? -poderwał się tata. -Kto pierwszy ten lepszy!

Chciałam to zignorować, ale moja chęć rywalizacji przewyższa wszystko. Ja i mama wstałyśmy i ustawiłyśmy się obok taty.

-Gotowi... na miejsca... START!

Wszyscy pobiegliśmy pod górkę, w stronę białego, wysokiego muru. Moi rodzice są szybcy. W końcu jedno to Muteki, a drugie to wampir. Ja natomiast jestem jednym i drugim, więc i tak zawsze wygrywam wszystkie wyścigi. Tym razem nie było inaczej!

Jednak, gdy dotknęłam białego muru na niebie pojawiła się różowa smuga, a potem kolejna i kolejna! Dopiero po chwili zorientowałam się, że jedna z nich leci w moją stronę. Zanim zdążyłam krzyknąć tata osłonił mnie własnym ciałem, a mama stanęła lekko zgięta i wyciągnęła przed siebie ręce, co sprawiło, że otoczyła naszą trójkę wielką, jasnofioletową bańką. W powietrze wzbiła się chmura pyłu. Mama coś do nas krzyknęła, ale nie udało mi się niczego usłyszeć. Tata natomiast chyba zrozumiał, co powiedziała, bo wziął mnie na ręce i pchnął ramieniem Wielką Bramę, która z głuchym jękiem uchyliła się. Cała nasza trójka wpadła do środka i pan Jamon zamknął bramę na kłódkę. Smug na niebie było coraz więcej. Brązowowłosa cały czas trzymała ręce w górze z szeroko rozwartymi palcami. Spojrzałam do góry. Różowe chmury uderzały o jasnofioletową bańkę z hukiem. Nerwowo spojrzałam na tatę, który wydawał się być przerażony. Nie minęła sekunda, a na horyzoncie pojawiła się Pani Miiko. Ona również nie wyglądała na spokojną, ale widząc pole siłowe na niebie odetchnęła. Tata coś do niej powiedział w nie znanym mi języku, a ona skinęła głową i stanęła w tej samej pozycji, co moja mama. Zobaczyłam pana Valkyona i pana Ezarela. Szybko pobiegłam w ich stronę.

-Panie Valkyon! Co tu się dzieje?!

-J-ja nie jestem pewny. Coś zaatakowało Kwaterę.

-Co się dzieje z moją mamą i Panią Miiko???

-Twoja mama wytwarza pole siłowe nad Kwaterą Główną. Aby nie opadła z sił Miiko przekazuje jej swoją energię. -tłumaczył elf.

Nagle coś zabłysło i oczy kitsune zaświeciły się na niebiesko, a mamy na fioletowo. Powietrze wokół nich zawirowało i lisica padła na kolana, a jej oczy wróciły do normalnego stanu. Mój tata pomógł jej się podnieść. Czarnowłosa oparła się na swojej lasce, a bańka na niebie z jasnofioletowego przeszła w odcień turkusowego i różowe pociski miotane w nią nie wydawały już żadnego słyszalnego dla nas dźwięku. Wszyscy odetchnęli. Wszyscy prócz mnie i mojego taty. Wsparta o laskę kitsune podniosła rękę, jakby chciała coś ogłosić.

-Słuchajcie! To nie jest alarm próbny. Łapać za broń! Erica długo tak nie wytrzyma!

Po usłyszeniu tych słów Straż Obsydianu biegiem udała się po broń do kuźni w Kwaterze Głównej. Tata do mnie podszedł i chciał mnie wziąć na ręce, ale w tym momencie na niebie pojawił się ostry, nieprzyjemny, granatowy błysk i na bańkę spłynął wielki, świetlisty piorun. Na chwilę mnie oślepiło, a gdy otworzyłam oczy na niebie nie było, ani jednej chmurki, a moja mama leżała przede mną nie przytomna. Skóra na jej dłoniach i twarzy była ognistoczerwona. Wyglądała, jakby się poparzyła. Spojrzałam w górę. Bańka zniknęła. Pan Ezarel do mnie podbiegł i podniósł, zasłaniając mi ręką oczy.

-Weź ją do Ewelein! -ryknął. -Ja zabiorę stąd małą.

-Tak jest. -odpowiedział ktoś drżącym tonem.

Rozpoznałam, że to głos mojego taty. Chciałam, żeby niebiesko włosy zabrał rękę z mojej twarzy. Chciałam zobaczyć mamę, ale elf nie pozwalał. Zabrał mnie do pokoju cioci Karenn i kazał jej mnie pilnować.

-Ciociu, co się dzieje? -spytałam błagającym tonem.

-Kochanie, nie mogę Ci nic powiedzieć...

-Proszę Cię! Muszę wiedzieć co się stało z mamą!

-Crystal, Nevra by mnie zagryzł.

-Nie pozwolę mu na to! 

-Ech... Mogę Ci powiedzieć tylko tyle, że Twoja mama niestety została ranna...


Eldarya- "Smocze Serca"Read this story for FREE!