❁❀147❀❁

3.4K 508 469

Yoongi

Wyszli z lokalu, dziękując jeszcze ponownie za parasol, który już niedługo mógł okazać się przydatny. Yoongi przewiesił sobie reklamówkę z zakupami przez ramię i chwycił swój kubek z kawą. Wolną dłonią pochwycił tę mniejszą, należącą do rudzielca. Tamten przez chwilę jakby rozważał przyciągnięcie ręki o siebie, ostatecznie jednak splótł ich palce i delikatnie się uśmiechnął.

Min spoglądając spod miętowej grzywki na Jimina, który pił przez różową słomkę soją czekoladę. Mruczał przy tym zabawnie, wychwalając napój. W tym samym czasie starszy sączył swoją kawę, zastanawiając się nad tym, czy powinien być zazdrosny, bo Chim wychwalał osobę, która przygotowała tę słodycz. Nie zamierzał mu mówić, że to Chanyeol. 

- Będę mógł jeszcze trochę zostać, Yoonnie? - zapytał w pewnym momencie rudzielec, zatrzymując się, by spojrzeć na chłopaka, którego trzymał za rękę. Lekko zmarszczył nosek, a usta ułożył w podkówkę, a Min dobrze wiedział, że chciał tym wzbudzić w nim litość. W odpowiedzi dostał przytaknięcie i obaj unieśli kąciki swoich ust. - Dziękuję.

- Ja także.

- Za co, hyung?

- Za to, że wtedy do mnie napisałeś - rzucił Min, spoglądając w niebo. Było nieco zachmurzone i zbierało się na deszcz, lecz uważał, że jeszcze nie powinni się tym przejmować. Najważniejszy był teraz on, Jimin i zimna już kawa, która z niewiadomych powodów, trzymana w dłoni dodawała mu nieco pewności siebie. - Nie wiem co bym dzisiaj robił, gdybym Ciebie nie poznał. Nie wyobrażam sobie tych wszystkich miesięcy bez Ciebie.

Odpowiedzi nie dostał. Za to mała dłoń mocniej zacisnęła się na tej jego.

- Dziękuję, Jimin - dopowiedział, spoglądając nad swoim kubeczkiem, po czym napił się trochę napoju.

Kilku pojedynczych przechodniów obejrzało się na nich, gdy całkowicie zaprzestali wolnego spacerowania. Słyszeli kilka wymienianych uwag na ich temat, dotyczących zagradzania drogi, oraz stwierdzeń, że to homoseksualiści demoralizują im dzieci, chociażby wymieniając między sobą spojrzenia i trzymając się za ręce. A przecież nie robili nic złego. "Miłość to miłość", prawda?

- Zmieniłeś mnie cholernie - powiedział Yoongi, przerywając wsłuchiwanie się w rozmowy zgiełku wokół. Puścił dłoń młodszego, by po chwili sięgnąć nią rudych kosmyków i założyć je delikatnie za ucho chłopaka. Uśmiechnął się na lekko rozchylone wargi ChimChima, jego różowe policzki i ciemne oczy, w których widział ten piękny błysk. - Starałeś się, nawet gdy mieszałem Cię z błotem - powiedział jakby z wyrzutem. Kąciki jego ust się opuściły, a twarz adekwatnie do tego przybrała dość poważny wyraz. Mimo to serce waliło mu w piersi mocniej, niż Jimin do jego drzwi przed pierwszym spotkaniem. Mocniej nawet niż Namjoon uderzał młotkiem w szklaną ławę, starając się ją złożyć przed przyjściem Seokjina.

- Hyung...

- Dlaczego taki jesteś, Park Jimin? Dlaczego tyle czekałeś aż będę w stanie Cię pokochać? - zapytał, zaciskając wolną dłoń na koszulce młodszego, przyciągając go bliżej siebie.

Po raz kolejny nie przeszkadzali im przechodnie. Nie widzieli potrzeby wchodzenia w jakieś poboczne uliczki, by móc spokojnie porozmawiać.

- Bo Cię kocham - odpowiedział Park. Na jego nos spadła mokra kropla, która nie uszła uwadze Yoongiego. W pewnym momencie myślał, że tamten znowu przez niego płacze, lecz szybko jednak zrozumiał iż to natura daje się we znaki.

- Pada.

Min wysunął przed siebie dłoń, a i na nią skapywała woda. Z reklamówki wyciągnął parasol. Chwilę jakby rozważał co powinien zrobić, lecz ostatecznie rozłożył go.

- Ja Ciebie też - mruknął wyciągając dłoń tak, by przysłonić głowę młodszego przeźroczystą parasolką i ochronić go przed deszczem. Chciał jeszcze ucałować jego usta, ale tego nie zrobił. Stwierdził, że nie powinien  cały czas nalegać na ich kontakt fizyczny, a dokładniej na te pocałunki składane na pełnych wargach rudzielca. Niby Jimin sam przez internet składał mu różne propozycje i zdawał się czerpać wiele szczęścia z całowania się, lecz jego nieco zszokowany... wystraszony wyraz twarzy mówił co innego, sprawiając tym samym, że czuł się speszony.

Krople deszczu coraz gęściej opadały na ich jedyną przed tym ochronę, odbijając się od przeźroczystego materiału, bądź spływając po nim.
W czasie, gdy już na dobre się rozpadało, ChimChim kończył swoją już nie gorącą czekoladę, a po wyrzucenia po niej kubeczka, wyciągnął dłoń przed twarz, spoglądając na świat przez swoje palce. Uśmiechał się przy tym lekko, kierując swój wzrok na zabieganych ludzi, starających się jak najszybciej znaleźć schronienie.

Miętowowłosy szedł wtedy obok w milczeniu, czując się beznadziejnie i starając nie mówić nic więcej. Desperacko oczekiwał jakiejś odpowiedzi chłopaka, jakiegokolwiek zdania przez niego wypowiedzianego, przerwania tej krępującej i nieprzyjemnej ciszy.

- Wiesz, Yoonnie, cieszę się, że kupiliśmy te kwiatki - powiedział w pewnym momencie Chim, na co Min strsznie mu dziękował w myślach
Zwłaszcza, że zmieniał temat. - Są naprawdę śliczne.

- Masz rację. Są śliczne - potwierdził, spoglądając przez ramię do reklamówki. - Masz do tego dryg.

- Nie ja. To Minseok.

- Minseok?

- Ten sprzedawca - sprecyzował.

- Czyli mam czuć się zazdrosny? - Uniósł brwi, uśmiechając się lekko. Chyba mógł być spokojny, bo owy Minseok zdawał się być w szczęśliwym związku z tym drugim mężczyzną, który przyszedł do kwiaciarni. Co prawda Chanyeol miał Baekhyuna... Ale Yolo to już inna sprawa.

- No co Ty, Cukiereczku! Przecież on mi tylko pomógł.

- Dobrze, dobrze. Nie musisz się tłumaczyć.

- Hyung... pozwól, że... Ew... O co chciałeś mnie wtedy zapytać?

Tym razem to Yoongi nie odpowiedział. Nie widział zbyt w tym sensu. Przecież sam ten pomysł nie był zbyt dobry, przez co obawiał się, że Chim i tak odmówi. Mimo swoich zapewnień, nie chciał go do niczego zmuszać. Tak czy siak by nie wypaliło nic z tego.

- Yoonnie? Proszę.

Spojrzał na Jimina, który idąc powoli odwrócił się w jego stronę. Ponownie zrobił minę psa proszącego o coś. Chociaż on wyglądał bardziej jak chomik...

- Nic ważnego. Naprawdę.

- Hyung, wiesz, że ja Ci nie odpuszczę, prawda? - Park ponownie zatrzymał się, ciągnąć za rękę chłopaka, napotykając przy tym kilka kolejnych przekleństw z ust ludzi idących za nimi w pośpiechu. Zmarszczył brwi i przysunął się bliżej starszego. Objął go ramieniem, przyciskając twarz do zagłębienia w szyi. - To jak? Powiesz? Proszę...

- Ale Ty jesteś ciekawską kluchą - zaśmiał się, głaszcząc młodszego po plecach. Westchnął, starając się nie wypuścić z drugiej dłoni parasolki, lecz chłopak mu tego nie ułatwiał. - Naprawdę tak bardzo chcesz wiedzieć? - Odpowiedzią zostało ciche przytaknięcie i odsunięcie się lekko Jimina. Teraz ponownie idealnie widział jego twarz. - Ale obiecaj mi, że nie będziesz mi tego wytykał, jeśli się nie zgodzisz.

- Obiecuję.

Westchnął jeszcze raz, przymykając oczy i wsłuchując się w krople deszczu uderzające o powierzchnię chodnika. Nie był zbyt przekonany do tego, ale skoro mu zależało...

- Jimin... Chciałbyś się ze mną umówić... na randkę?

Dzisń dobry~
♡♡♡♡
Jejjjjuuuu~~
Po wczorajszym podaniu nazwy miałam tak wiele powiadomień ze snapchata~ *-* Naprawdę nie bójcie się pisać ^^ Przecież to nic takiego ^-^
Ogólnie jest to mój prywatny snap, gdzie piszę normalnie ze znajomymi ze szkoły itd więc może
MOŻE zobaczycie tam kiedyś moją twarz 😂👌❤ (btw nie polecam)
W każdym razie naprawdę dziękuję za miłe słowa ^^ To takie kochane ♡♡♡
Trzymajcie się i miłego dnia/wieczoru/nocy
Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku 🌞❤

Ew~ Powinnam jakoś na Was mówić? Jakieś propozycje? ^^


Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!