ROZDZIAŁ 23 - ZaCzNiJmY oD pOcZąTkU

1.4K 137 3

Gdy kierowała się do łóżka, przyglądałam się jej uważnie. Była średniego wzrostu brunetką z jasnymi oczami, ubrana w czarny strój można powiedzieć, że lekko skąpy. Mimo wszystko wyglądała w nim bardzo dobrze. Podeszła do łózka na palcach i usiadła delikanie na krańcu. Nie spoglądała mi w oczy co mnie lekko zdziwiło, w sumie ona na mnie ani razu nie popatrzyła tylko ja ją cały czas łapałam wzrokiem, ale jakoś nie zwracałam na to uwagii do tego momentu. Byłam chyba zbyt przejęta tym co się dzieje.

- Dobrze - powiedziała - Na jakie pytania chcesz bym Ci odpowiedziała. Tylko błagam szybko nie może się nikt o tym dowiedzieć bo kończy się to dla nas obu bardzo źle. O ile nie gorzej - powiedziała z wystraszonym wyrazem twarzy.

- Dobrze. Czemu na mnie nie patrzysz ? - zapyatłam ciekawa - Wiesz chodzi o to, że na mnie nie spoglądasz tylko cały czas uciekasz gdzieś wzrokiem.

- Nie wolno nam - odpowiedziała zdenerwowana.

- Kto wam niby tego zabronił - zapytałam zaskoczona przecież jak tak w ogóle można.

- Nasz władca - powiedziała bardzo cicho. Wiać, że była zestresowana sytuacją, a najbardziej w momencie, gdy powiedziała "władca" spieła się na to słowo.

- A niby czemu on o tym decyduje - zapytałam zła. Poprzez przypływ energii wstałam z łóżka - Może jest władcą - powiedziałam patrząc na nią - Ale nie może wybierać na kogo możesz patrzeć, a na kogo nie - powiedziałam lekko zdenerwowana. Dobra byłam trochę bardziej zdemerwowana. Co za palant, nie wolno im na siebie patrzeć - To jest nienormalne, ale dobra teraz to nie jest ważne - powiedziałam - ważne jest to, że teraz go nie ma więc nie musisz stosować się do tych szalonych zasad.

- Muszę - powiedziała z uśmiechem.

- Czemu się uśmiechasz - zapytałam - przecież to jest okropne, że nie możecie na siebie patrzeć.

- Bo jesteś śmieszna - powiedziała i spojrzała na mnie. Widziałam, że jej uśmiech jest szczery i mogę jej zaufać - I tak dla wyjaśnienia nie możemy patrzeć tylko na poszczególne osoby.

- I ja się do nich zaliczam - zapytałam bardzo zdziwiona.

- Tak jednak nie powiem Ci czemu, ale nie musisz się martwić niedługo i tak się dowiesz - powiedziała, patrząc na mnie.

- Dobrze w tej kwestii Ci zaufam - powiedziałam uśmiechając się - Teraz gdy już na mnie patrzysz możemy rozmawiać - powiedziałam śmiejąc się, ona widząc mnie także zaczęła się śmiać - Dobra zacznijmy może od początku - powiedziałam siadając koło niej. Odsuneła się natychmiastowo, co było dla mnie lekko dziwne - Czemu tak odskoczyłaś - zapytałam.

- Przepraszam to z przyzwyczajenia - powiedziała zakłopotana, jednak nie wróciła na poprzednie miejsce.

- Dobra o tym porozmawiamy kiedy indziej - powiedziałam uśmiechając się.

- Jeśli kiedykolwiek się jeszcze spotkamy - szepneła.

- Co mówiłaś - zapytałam zdezorientowana. Niby czemu mamy się już nie spotkać.

- Nie, nic tak bredzę pod nosem - powiedziała uśmiechając się. Widziałam, że to nie ten uśmiech co przedtem, ale nie chciałam pytać ze względu na nią i jej samopoczucie. Nie chciałam po prostu by czuła się nieswojo - Dobrze to jakie jest Twoje pierwsze pytanie?

- Ja mam tyle pytań, że nie wiem od czego zacząć - powiedziałam.

- Dobrze to wybierz pytanie, na które chcesz mieć natychmiastową odpowiedz - zaproponowała. Teraz pytanie na jakie pytanie chce uzyskać najbardziej odpowiedz. Chyba najbardziej nurtuje mnie to gdzie ja teraz jestem, ponieważ to co się wydarzyło na pewno sobie przypomnę w najbilższym czasie, przynajmniej tak powinno być.

- Okej - powiedziałam ostatni raz myśląc czy na pewno zadać to pytanie - Chyba najbardziej chcę wiedzieć, gdzie aktualnie jestem - zaczęłam się przyglądać uważnie jej twarzy, która wykrzywiła się lekko w strachu. Widziałam zakłopotanie występujące na jej twarzy, przeplatające się zarazem ze strachem. Nie patrzyła na mnie przez chwilkę, co utwierdziło mnie w przekonaniu, iż szuka odpowiedniej wymówki albo obejścia tematu. Wiedziałam, że coś jest nie tak, ale musiałam się dowiedzieć czegokolwiek. Nie mogłam pozostać bez niczego.

- Przepraszam, muszę być z Tobą szczera. Nie chce ukrywać prawdy co wiąże się z tym iż nie chcę Cię okłamywać - powiedziała patrząc mi w oczy tak samo jak ja w jej, widziałam w nich szczerość... szczerość tych słów, które teraz wypowiadała - Ale nie mogę Ci powiedzieć tego na co chciałabyś znać odpowiedz - mówiła spuszczając wzrok na kolana.

- Czemu - zapytałam zdruzgotana.

- Po prostu mi nie wolno - powiedziała smutna.

- Ale proszę Cię. Odpowiedz mi na to jedno pytanie - powiedziałam błagalnie.

- Naprawdę nie mogę - powiedziała - Bardzo bym chciała, ale po prostu...No nie mogę - spoglądneła na mnie.

- Ale... - gdy zaczęłam mówić, że i tak nie powiem nikomu i to pozostanie tylko między nami, a raczej chciałam to powiedzieć. Jednak przerwał mi szmer na zewnątrz.

Było słychać chód co najmniej trzech osób idących w tą stronę... w stronę naszych drzwi. Dziewczyn, gdy to usłyszała zerwała się natychmiast i zaczęła nerwowo się poruszać... najprawdopodobniej czekając na to co ma się wydarzyć. Moment  wyczekiwania trwał wieki, ale tylko w mojej wyobraźni, ponieważ w rzeczywistości drzwi otworzyły się bardzo szybko i można było tylko usłyszeć ogromny trzask. Po chwili uświadomiłam sobie co się wydarzyło i spojrzałam na sprawcę całego zdarzenia. Ale tego to się nie spodziewałam w ogóle.

Governments of doppelgangeryWhere stories live. Discover now