❁❀146❀❁

2.9K 500 361

Jimin

- A fiołki? Są dość łatwe w uprawie i naprawdę dobrze wyglądają - powiedział w pewnym momencie owy Minseok.

Sam Jimin zaś wzruszył ramionami i szukal odpowiedniej doniczki do jednego z wybranych kwiatków. Żadna niestety nie pasowała.
Odstawił więc białą doniczkę w blado-niebieskie kropki na półkę i sięgnął po jedną z tych w jednolitym kolorze.

- Ale Ty niezdecydowany - zaśmiał się mężczyzna i złapał w dłonie wspomniany wcześniej kwiat. Podstawił go pod nos Jiminowi, który wyrwał się z zamyślenia i uniósł lekko wzrok.

Od dłuższego czasu rozważał opcję wyjścia ze sklepu i poszukania starszego, ale nie bardzo znał okolicę i obawiał się, że się zgubi. Dlatego właśnie postanowił kontynuować zakupy.

- Może być. Ma ładne liście - powiedział zrezygnowany, spoglądając w stronę rośliny.
Westchnął jeszcze pod nosem i podążył za straszym kilka lat mężczyzną w stronę lady, na której po chwili odstawił donicę. - Poszukajmy jeszcze czegoś.

Yoongi

- To może pierścionek? Pana kobiecie na pewno by się jakiś spodobał - powiedziała pełna entuzjazmu ciemnowłosa kobieta za ladą. - O! Na przykład ten tutaj - wskazała na złoty pierścionek z małym, błękitnym diamencikiem.

Co jak co, ale już nawet łatwiej było mu się dogadać chwile wcześniej - z Chanyeolem.

- Nie mam kobiety.

- To dla kogo prezent? Dla mamy? Może cioci? - dopytywała ciekawska sprzedawczyni, pokazując to następne pierścionki, mimo iż on zdążył już ją poinformować o tym, że to nie tego szuka. - Na pewno coś się znajdzie.

Yoongi westchnął i zdenerwowany ułożył dłoń na blacie, na co czarnowłosa spojrzała na niego zdezorientowana. Wydawał się być taka energiczna i usilnie wciskała mu jakieś 'oferty'. Nadawała się tam idealnie, bo zapewne potrafiła nieźle omotać klientów, wciskając im droższy produkt. Przebiegła szuja.

- To dla chłopaka.

- Masz chłopaka?... Znaczy... Pan ma chłopaka?

- Chciałbym po prostu coś kupić - rzucił Min, nerwowow stukając dłonią o szklany blat. Naprawdę wolałby po prostu przejść do konkretów i coś wybrać, a nie wciąż powtarząć nachalnej sprzedającej, że nie chce pierścionka.

- Rozumiem. Służe pomocą - odpowiedziała z lekkim uśmiechem, a dłonią wskazała na wystawioną pod szkłem biżuterię. - Coś konkretnego?

- Tak. Chciałbym...

^^^

J

imin

Stanął przy kasie i oczekiwał na powrót Yoongiego, którego nie było od przeszło godziny. Nie miał też przy sobie wystarczającej sumy, więc musiał spędzić jeszcze trochę czasu sam.

Szczerze, czuł małą pustkę, gdy nie było przy nim miętowowłosego, a w jego serduszko lekko coś kłuło. Tym czymś zapewne było zawiedzenie tym, że go zostawił samego. Mimo to nie był na niego zły, bo przecież trudno mieć coś za złe osobie, którą się kocha.

Miał też obok siebie nowo poznanego szatyna, który grzecznie opowiadał mu o uprawie poszeczególnych rośli, wliczając w to również te, które wybrał. Naprawdę musiał kochać florystykę, skoro tyle o tym wiedział, a i na pracę nie narzekał. On sam posłusznie słuchał i starał się zapamiętać wszystkie rady mężczyzny, a nawet w pewnym momencie poprosił go o numer, by móc w razie potrzeby skontaktować się z nim.

Właściwie to Minseok sam mu wepchnął do reklamówki karteczkę ze swoim numerem telefonu, oraz imienie i nazwiskiem. Dopisał również kontakt do jakiegoś innego pracownika tego lokalu.

W pewnym momencie ChimChim całkowicie się wyłączył, spoglądając w drobne listki paprotki. Dopiero ramię oplatające go w talii pomogło mu się ocknąć.

- Huh? - uniósł wzrok, odwracając głowę w bok i dostrzegając burzę miętowych włosów. Mimo wszystko lekko wtulił twarz w ramię.

Stali tak chwile w ciszy, w czasie której Minseok przyglądał im się z zaciekawieniem i czymś w rodzaju jakiegoś ataku fanki widzącej swoich idoli.

- Gdzie byłeś? - zapytał w końcu Park, czując fale napływającej na niego ulgi. Niestety pojawiły się również łzy w oczach, które starał się powstrzymywać. - Dlaczego mnie zostawiłeś? Martwiłem się - wyrzucił z siebie, całkowicie obracając się do chłopaka i starając się nie wyrzucić z jego dłoni kubeczków, wtulił się w jego koszulkę.

- Wyszedłem na chwilę do kawiarni - odpowiedział Yoongi, nachylając się, by odstawić napoje na blacie, a pustą dłonią pogładził młodszego po plecach. - Przepraszam - dodał.

Yoongi

Zrobiło mu się głupio, gdy poczuł jak łzy przesiąkają przez materiał jego bluzki. Jimin garbiąc się lekko, opierał czoło na jego piersi, ściskając w jednej dłoni skrawek materiału jego koszulki.

Nie wiedział, że aż tak się będzie bał zostać sam, bo przecież wcześniej i tak nie zwracał na niego uwagi, pochłonięty wyborem kwiatków.
Nie chciał by się tak o niego martwił i co gorsza płakał przez niego.

- Wybaczysz mi, jeśli powiem, że mam dla Ciebie kubek pysznej gorącej czekolady? - objął chłopaka też drugim ramieniem, nie zwracając uwagi nawet na sprzedawcę.

- Nie wiem.

- Jak to nie wiesz? Nie wybaczysz swojemu hyungowi? - zapytał unosząc lekko brwi. Odsunął lekko ChimChima od siebie i spojrzał w jego wciąż zaszklone, ciemne oczy. - A wybaczysz mi za to?

- Za c... - zaczął rudzielec, ale przerwały mu usta starszego spoczywające na jego czole, a potem nosie, policzku i ustach.

Może i byli w miejscu publicznym, ale im to nie przeszkadzało, by okazać sobie chociażby tyle czułości. Zresztą nie tylko im to nie przeszkadzało, bo i wchodzący do lokalu mężczyzna nawet nie zwrócił na nich uwagi, a witając się z szatynem, przeszedł przez ladę i zabrał się za zawiązywanie fartuszka.

Marchewkowowłosy z lekko zaczerwienionymi policzkami spoglądał na Yoongiego, który teraz podszedł do lady.

Chłopak spojrzał w stronę rachunku, ułożonego przy torbie z kwiatami zakupionymi przez Jimina i wyciągnął luźno włożone do kieszeni pieniądze.

- Widzisz Jimin? Znalazł się twój chłopak - zaśmiał się w pewnym momencie sprzedawca, na co Min się zdziwił, bo nie wiedział, że się znają.

Rudzielec zachichotał w odpowiedzi i sięgnął po zakupy i jeden z kubeczków, przed chwilą wskazanym przez miętowowłosego.

- Chyba będzie padało... - westchnął niedawno przybyły mężczyzna, który objął szatyna w pasie, ruszając się w rytm melodii lecącej z radia ustawionego na półce.

Jimin

- Macie parasol? - zapytał Minseok, układając dłonie na tych splecionych na jego brzuchu. Zmartwiony spojrzał na nich, a oni pokręcili głowami przecząco. - Jakbyście chcieli... Mamy na sprzedaż w części ze sprzętem ogrodniczym - dopowiedział po chwili.

Nim Jimin zdążył coś powiedzieć, Yoongi wyprzedził go, prosząc o owy parasol i już wyciągnął przed sobą kilka banknotów.

- Jongdae... Mógłbyś?

- Już idę - uśmiechnął się czarnowłosy, prawdopodobnie chłopak o bliskich relacjach z szatynem. Nie czekając na nic więcej puścił Minseoka i przeszedł obok nich, kierując się do odpowiedniej części sklepu.

Dzień dobry~
Eww moja wena umarła, więc przepraszam, że nie było wczoraj rozdziału :<
Dodatkowo w tym mogą być błędy bo nie sprawdziłam ;-;
Przepraszam ♡
Życzę miłej reszty dnia~ ♡♡♡♡
Proszę, uśmiechajcie się

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!