❁❀145❀❁

3.2K 469 519

Yoongi

Miętowowłosy wyszedł na ulicę i rozejrzał się po niej. Niewiele osób przechadzało się chodnikami, a i sklepy zdawały się być bardziej opustoszałe, a przecież minęło tylko kilka minut. Możliwe, że to przez szare chmury, które zawisły na niebie, zapowiadając burzę, bądź deszcz. Mimo to jednak miejscami przebijały promienie słońca, a i dość ciepło było.

Może był zmęczony tym krótkim wyjściem, ale w domu i tak nie zrobiłby nic ciekawego. Pewnie oglądałby jakiś serial, jedząc kupny ramen i zastanawiając się nad sensem ludzkiej egzystencji.

Nie długo minęło, gdy ujrzał lokal, którego szukał. Wolnym krokiem, nie śpiesząc się zbytnio, ruszył w kierunku kawiarni, gdzie zamierzał zakupić im jakiegoś ciepłego napoju.

Ze środka wychodziła jakaś starsza kobieta, więc przepuścił ją u progu, przytrzymując drzwi.
Był to kolejny dowód na to, że Park go zmieniał. Jeszcze kilka tygodni wcześniej, zapewne nie zwracając na idącą staruszkę, przepchnął by się, żeby jak najszybciej znaleźć się w środku.

Jimin

Rudzielec nachylił się, by spojrzeć na doniczkę z żółto-fioletowymi bratkami. Może kwiaty te były banalne i właściwie potrzebowały raczej być uprawiane na "świeżym powietrzu", a nie na parapecie w dusznym pokoju, lecz i tak bardzo mu się spodobały.

- W czymś doradzić? - usłyszał, gdy przechylając lekko głowę, uniósł doniczkę na wysokość swoich oczu.

Niepewnie podniósł wzrok, by ujrzeć właściciela głosu. Tuż nad nim stał uśmiechnięty chłopak, o brązowych włosach, zaczesanych lekko do tyłu.

- Nie... Nie trzeba. Dam radę - odpowiedział i odstawił doniczkę na miejsce. - Chociaż właściwie nie wiem co powinienem wybrać - dodał po chwili namysłu i wstał z ziemi. Gdy się wyprostował, okazało się, że jest troszkę wyższy od sprzedającego, co stało się jego powodem do dumy.

Oderwał wzrok od ciemnowłosego i rozejrzał w poszukiwaniu Yoongiego. Tego jednak nie było w żadnym możliwym miejscu w tym pomieszczeniu, a i poza nim - w drugiej części sklepu - nie było nigdzie widać miętowej czupryny. Miał jedynie nadzieję, że po prostu go gdzieś nie dostrzegł i zaraz do niego przyjdzie.

- Czyli potrzebna pomoc. Hmmm... - Mężczyzna podparł brodę o dłoń i również spojrzał po pomieszczeniu. - Coś konkretnego? Cięte? Doniczkowe? Zielone czy kwitnące? Ah... i do uprawy gdzie?

Fala pytań zalewała Jimina, który wciąż rozpaczliwie szukał wzrokiem starszego. Ostatecznie jednak ze smutkiem w serduszku, spowodowanym świadomością, że Min go ot tak zostawił, westchnął i wzruszył ramionami.

- Doniczkowe. Najlepiej żeby były kwitnące, proszę pana - odpowiedział. Nie był pewien, czy zwrot "proszę pana" jest odpowiedni, bo chłopak nie wyglądał staro, a raczej na jedynie kilka lat starszego od niego. Na pewno nie miał jeszcze trzydziestki. - Może jakieś błękitne...

- Ah, rozumiem. Błękitne i niebieskie kwiaty są rzadsze niż te czerwone czy żółte, ale na pewno znajdziemy coś odpowiedniego. Chodź za mną - machnął na niego ręką, a Chim odgarniając rude kosmyki, ruszył za chłopakiem w fartuszku.

Yoongi

- Tak, Chanyolo, jestem pewien, że Jimin lubi czekoladę - mruknął Min, opierając policzek na grzbiecie swojej dłoni. Palcami drugiej ręki, stukał niecierpliwie o blat.

Mógł się od razu domyślić, że jeśli ostatnim razem, gdy widział się tu po raz pierwszy z Jiminem, Chanyeol tu pracował, to raczej nic się nie zmieniło. Jedynie zadziwił go fakt, iż chłopak był baristą, a tamtym razem w fartuszku przynosił im zamówienie. Awansował? On i jego tytuł World Trade Center awansować mógł jedynie na lotnisko.

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!