❁❀144❀❁

3.3K 457 304

Yoongi

- Yoonnie!

- Co, kluseczko? - spojrzał na młodszego.

Szli właśnie z parkingu, kierując się w miejsce, gdzie Min był pewien, że jest odpowiedni dla nich w tym momencie sklep. Ramię starszego obejmowało drugiego, który starał się dotrzymywać kroku.

- Te dziewczyny co przed chwilą przeszły obok patrzyły mi na pupę i śmiesznie piszczały - wyznał Jimin, układając usta w podkówkę, tak jak wtedy, gdy rozmawiali w domu.

- Nic dziwnego, że patrzyły. Pewinie zazdroszczą ci tej pupy - zaśmiał się miętowowłosy, wiedząc, że nieco niższy nieźle się tym zawstydził. Zjechał dłonią z jego ramienia i zatrzymał przy zakończeniu pleców. Nie przesunął jej jednak niżej. - No i dodatkowo z tylniej kieszeni wystaje Ci opakowanie truskawkowych prezerwatyw - dodał po chwili, po czym sięgnął po wspomniany przedmiot.

- Przepraszam. Myślisz, hyung, że one były pewne... że my...? No sam wiesz - jąkał się lekko Chim, starając uchwycić owe pudełeczko.

Nachylił się w stronę starszego, który specjalnie unosił wyżej dłoń, w której je zaciskał. Całkowicie nie zwracał uwagi na przechodniów, którzy mogli dziwnie odebrać ich intencje. Może i byli prawie takiego samego wzrostu (1cm to powód do świętowania i tak), ale nie mógł wytrzymać ze śmiechu, gdy Jimin zabawnie skakał wokół niego, próbując odebrać mu ten niechciany prezent od Hoseoka.

W pewnym momencie uniósł rękę wyżej, stając na palcach. Wtedy właśnie Park szybko musnął jego usta swoimi i korzystając z okazji, gdy Yoongi zdezorientowany zatrzymał się i zaprzestał droczenia się z nim, wyrwał zaciśnięte smukłymi palcami opakowanie.

- No dobra, Minnie - mruknął niezadowolony Min, który spodziewał się dłuższego pocałunku w zamian. Szybko jednak się ożywił. - Ale nie wyrzucaj ich. Podrzucimy je później Hoseokowi do pokoju.

Obaj zaśmiali się cicho i miętowowłosy miał już wracać do wcześniejszej pozycji (z ramieniem wokół talii drugiego), gdy ich oczom ukazał się szyld przyzdobiony kwiatami.

Jimin przebiegł obok niego i już znalazł się w sklepie ogrodniczym. Sam miętowowłosy lekko się ociągając otworzył drzwi i od razu usłyszał dźwięk dzwoneczka wiszącego nad nimi.
Ledwo zdążył je zamknąć, a już nie widział ChimChima, który zniknął gdzieś pomiędzy półkami.

Pomieszczenie było dość jasne i duże, a każde możliwe miejsce zajęte było przez najróżniejsze rośliny i przyrządy służące do ich pielęgnacji. Równoległa para drzwi do tych, którymi weszli, prowadziła na dwór, gdzie znajdowała się druga część sklepu. Ta jednak była przeznaczona głownie do większych przedmiotów użytecznych w ogrodzie, oraz kolorowych kwiatów, których tak jak i w środku nie brakowało.

Rozglądając się za Jiminem, ominął kilka ekspedientek, proponujących mu pomoc. Zbył kobiety krótkim "nie, dziękuję" i przeszedł tuż obok półki z jakimiś czerwonymi kwiatami.

Oczywiście nie znał ich nazwy. Min Yoongi w ogóle nie znał się na kwiatach. Nie wiedział czy jakąś różnicę robi ich kolor i czym różni się dany gatunek od innego, prócz może innym kolorem lub kształtem kwiata.
Dlatego właśnie wolał zdać się na rudzielca.

Coraz bardziej bawiło go iż właściwie to, co on potrafił i lubił robić, nie bardzo przypadało do gustu młodszemu. To samo było w przypadku zainteresowań Parka i jego wiedzy na tematy, o których sam właściwie niewiele wiedział.

- Jimin? - mruknął, dostrzegając się rudą czuprynę wystającą zza jednej z półek pełnej kolorowych doniczek. Przeszedł wokół regału i od razu rozpoznał swoją kluskę. Chłopak z zaciekawieniem czytał coś z kartki przyklejonej na listwie tuż nad niedużą rośliną. - Znalazłeś coś? - zapytał, podchodząc bliżej.

Park nieco zdezorientowany podniósł głowę, ale gdy tylko ich wzroki się skrzyżowały - uśmiechnął się, uwydatniając swoje pyzate policzki. Wciąż kucając przy podłodze machnął dłonią na starszego, dając mu znak, by zniżył się trochę do poziomu wskazanej półki.

- Myślę, że powinieneś wciąć ten. To Achimenes. Jeszcze nie kwitnie, ale latem będzie miał śliczne kwiatki... ten akurat jest różowy - powiedział podekscytowany Chim, przyciągając go do siebie i wskazując na wsuniętą do doniczki karteczkę, informującą o kolorze rośliny i warunkach w jakich powinien być uprawiany. - Mogę Ci później o nim poczytać lub pokazać ze zdjęć z internetu jak wygląda, gdy kwitnie. O! Chyba, że wolisz fioletowy, albo biały, bo także są.

- Mhm. Wiesz, Minnie, ja i tak niezbyt się na tym znam, więc zostawiam to Tobie. Wybierz jakieś, ja zapłacę - rzucił Min, klepiąc marchewkowowłosego po głowie i uśmiechając się do niego ciepło.

- No dobrze... A syningia? Może jest dość duża, ale wydaje mi się, że ładnie by wyglądała u Ciebie. Tylko musiałbyś pamiętać o częstym podlewaniu, gdy będzie cieplej.

Yoongi zaśmiał się krótko i pokręcił głową. On i tak pewnie by zapomniał.
Roztrzepał włosy chłopaka i odszedł by poprzyglądać się innym rośliną. Róża chińska, Glecośtam, jakieś cebulki... pewnie tulipany.

Po jeszcze kilku innych nazwach,  które czytał z doniczek, Min poddał się w wybieraniu tego idealnego kwiata. Naprawdę tę kwestię powinien przemyśleć, zanim zaczął się tym poniżać przed Jiminem.
Co prawda, mówł mu o tym po drodze, lecz tamten nadal lekko przeceniał jego umiejętności florystyczne.

Niepewnie spojrzał na wciąż zajętego wyborem chłopaka. Zdawał się być tak zapatrzony w te wszystkie łodygi, liście i płatki, że nawet nie zauważyłby jego nieobecności.

Czemu by tego nie wykorzystać? Mógłby przecież w tym czasie wyjść po kawę dla siebie i gorącą czekoladę dla młodszego lub po jakieś słodycze. Tak, nie pogardziłby paczką pocky o smaku zielonej herbaty, które mogliby zjeść, przy okazji grając w "pocky game". Cokolwiek.

Nie był jednak pewien czy znajdzie jakąś dobrą kawiarnię. Bywał w tej okolicy, gdyż znajdowała się niedaleko jego mieszkania, lecz przez ostatnie poświęcanie wolnych chwil dla Jimina, nie miał czasu by gdzieś wyjść. Co za tym szło - nie był pewien czy coś się zmieniło, czy też nie.

Odszedł kawałek w celu tego sprawdzenia i z zadowoleniem stwierdził, że śmiało może odejść jeszcze kawałek, a po chwili nawet wyjść ze sklepu.

Dźwięk dzwoneczka rozległ się w pewnej chwili, a on mógł przyznać, że zapewne młodszy odebrał to jako kolejnego wchodzącego klienta.
Prawdą jednak było, iż on sam ostatecznie postanowił po prostu wyjść z wcześniej ustalonym celem.

Hej ^-^
Jak tam? Jesteście zdrowi i się uśmiechacie? Jeśli nie, to mam nadzieję, że to się zmieni ♡
Uśmiechajcie się często, proszę ♡♡♡
Miłego~~ ^^

[ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZANY. PRZEPRASZAM ZA JAKIEKOLWIEK BŁĘDY. W WOLNYM CZASIE JE POPRAWIĘ)


Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!