❁❀142❀❁

3.5K 479 335

Jimin

Chłopak ostatnią godzinę spędził na jeździe z Hoseokiem. Striptizer całą drogę śpiewał (czyt. darł się jak nienormalny) do jakiejś głośnej piosenki w radiu, której młodszy nie znał. Szatyn na głowie z niewiadomych powodów miał różowy kask w jednorożce, prawdopodobnie będący w zestawie z rowerem jego siostry. Jednak Park wolał w to nie wnikać.

Ogólnie podczas drogi niewiele rozmawiali (nie liczy się śpiewanie do "Knock Knock" Twice)
Zaraz po przyjechaniu pod dom Mina, rozstali się, gdyż starszy postanowił iść do pobliskiego klubu.

Zarparkowali samochód i już rudzielec pędził w stronę wejścia do kilkupiętrowego budynku.
Pożegnął się jeszcze machnięciem ręki z Jungiem i otworzył drzwi do klatki schodowej.

Nieco stresował się tym spotkaniem. Zresztą tak jak każdym innym z Yoongim. Mimo wszystko nawet jedno złe posunięcie, jedno słowo mogło zakończyć ich znajomość na zawsze, a przecież ChimChim coraz bardziej potrzebował miłości starszego. Obawiał się jedynie, że prędzej czy później Yoongiemu się znudzi i zostawi samego, ze złamanym serduszkiem.

Chwilę zajęło mu znalezienie się na odpowiednim piętrze. Nie śpieszył się, mimo iż tak był nieco spóźniony. Dodatkowo całą drogę po schodach przeczesywał nerwowo włosy, co jakiś czas przeglądając się w wygaszonym ekranie telefonu, by upewnić, że wygląda dobrze. Mimo zapewnień miętowowłosego, starał się wyglądać jak najlepiej. Dlatego właśnie ubrał niedawno zakupiony, luźny beżowy sweterek z przydługimi rękawami i wstążeczką na górze, oraz nieco obcisłe czarne rurki, uwydatniające jego pośladki oraz uda.

Ponownie poprawiając spadające na twarz kosmyki rudych włosów - które niestety bądź stety miały już odrosty - i otrzepując ubrania z niewidzialnego (i wyimaginowanego ) kurzu, zapukał do odpowiednich drzwi.

Nikt jednak nie wyszedł i ich nie otworzył, a ze środka Jimin mógł usłyszeć delikatną dla ucha muzykę. Niebardzo się na tym znał,  ale pewien był, że jest to jakiś klasyk grany na fortepianie lub pianinie. Zapewne Yoongi postanowił posłuchać tego utworu, a przez to nie dosłyszał pukania.

Ponownie lekko uderzył kilkakrotnie piąstką w drewniane drzwi, a gdy odpowiedzią nie było ani zaproszenie do środka, ani pojawienie się starszego, nacisnął na klamkę. Ta szybko ustąpiła i wejście do znajomego mu mieszkania stało otworem.

Cichutko, by nie przeszkadzać domownikowi, wszedł i zamknął za sobą drzwi. Nie miał na sobie bluzy, bądź kurtki czy płaszcza, więc jedynie zrzucił szybko trampki z nóg. do kieszeni rurek schował wcześniej wyciągnięty z niej telefon i niepewnie ruszył w stronę salonu, gdzie najpewniej znajdował się starszy.

Mieszkanie niewiele się zmieniło od ostatniego ich spotkania w tym miejscu. Może jedynie zmniejszyła się ilość ubrań wierzchnich wiszących przy drzwiach, co spowodowało ocieplenie, oraz nieduży bukiecik białych goździków stojący w wazonie na szafce w przedpokoju.

Dopiero w tym momencie poczuł lekkie zakłopotanie. Bo przecież ot tak wszedł sobie do nie swojego mieszkania. Pewności jednak dodawał mu fakt, że Min go zaprosił.

Gdy znalazł się w salonie, dostrzegł miętowowłosego mężczyznę siedzącego przy dość dużym instrumencie, którego jeszcze ostatnio tu nie było. Siedział tyłem do wejścia, więc nie dostrzegł rudzielca, a jego dłonie sprawnie przemieszczały się po klawiszach.

Jimin prawie się zapowietrzył, gdy zrozumiał, że owa muzyka... że dźwięki tak kojące dla ucha wydobywają się spod palców starszego, które jakby znały na pamięć całą klawiaturę pianina, naciskały na odpowiednie klawisze.
Westchnął cicho, nie chcąc przerywać Yoongiemu przyjemności, jaką zapewnie była gra.

Cichutko przeszedł przez próg i po chwili znalazł się metr za miętowowłosym. Oparł się o stojącą obok ławę i lekko przymknął oczy w zamyśleniu. Właściwie nawet jeśli dotychczas wolał słuchać innej muzyki - bardziej rozrywkowej - był w stanie stwierdzić, że może codziennie słuchać gry Mina. Właściwie mógł też na niego patrzeć w każdej następnej sekundzie swojego życia i by się tym nie nudził. No jedynie oderwał by od niego wzrok, pod warunkiem, że chłopak go przytuli, lub zaproponuje spanie w jego ramionach... Albo w końcu znajdzie fioletową krowę... Wtedy zrobiłby wyjątek.

Muzyka w pewnym momencie ucichła, a Parka lekko sparaliżowało, jakby w obawie, że Min zauważył jego obecność i przez to przerwał to co robił. Jak się jednak okazało, po prostu zakończył swój mały koncert i lekko odsunął się na krzesełku.

Jimin odczuwając ulgę pierwsze co zrobił, to zapukał lekko w blat ławy, przy której stał, chcąc powiadomić starszego o swojej obecności.
Tamten odwrócił się zaskoczony i spojrzał na młodszego w niemałym szoku.

- Kiedy przyszedłeś? - zapytał, a na jego twarz powrócił lekki uśmiech. - Ah, nieważne... Chciałbyś coś do picia? Prawdopodobnie spalę wode, więc pytam tylko z grzeczności.

Chim pokręcił głową. Również ukazał swoje białe ząbki w uśmiechu i ruszył w kierunku pianina.

- Ładnie grasz, hyung - stwierdził, muskając opuszkami palców białe klawisze.

Yoongi

Wciąż lekko zaskoczony spoglądał na rudzielca, który jak gdyby nigdy nic głaskał jego pianino.

Dawno nie grał na tym instrumencie, ponieważ znajdował się on w jego rodzinnym domu w Daegu. Jedank dnia wcześniejszego rodzice, którzy okazali się być zachwyceni tym, że ich syn sobie kogoś znalazł - przywieźli mu je, załatwiając transport u pewnego znajomego.
Tak więc w czasie, gdy marchewkowowłosego nie było - a spóźniał się niemiłosiernie - postanowił zagrać coś z pamięci.  Efektem tego było kilka zawahań i pomylenie dźwięków, lecz i tak poszło mu całkiem dobrze.

- Wiesz, Yoonnie, kiedyś chciałem grać na pianinie i nawet rodzice mnie zapisali na lekcje - powiedział w pewnym momencie Jimin, a spod jego drobnych palców wydobył się dźwięk. - Potem się przeprowadziłem i zrezygnowałem. Trochę głupim pomysłem byłoby dojeżdżanie do Busan na jedynie lekcje gry - dodał smutno. Westchnął i przyciągnął dłoń do siebie, by po chwili poprawić opadające na czoło kosmyki włosów.

Park rozejrzał się po salonie, jakby zapominając o tym, że jeszcze przed momentem czuł żal. Pokręcił głową i podszedł do okna, z zasłoniętymi roletami. Odsłonił je, a z ust przyzwyczajonego do tej ciemności Yoongiego wydobył się cichy syk.

- Dlaczego nie masz, żadnych kwiatów w doniczkach, Cukiereczku? Bez roślinek jest tu tak smutno...

- U mnie nawet kaktus by nie wytrzymał - odpowiedział zgodnie z prawdą i wzruszył ramionami. Miał potwierdzenie tej informacji, a sam Hoseok był tego najlepszym świadkiem, ale to nie historia na ten moment.

- Oj przesadzasz. - Park kręcił się jeszcze po pomieszczeniu, ostatecznie wracając do wcześniejszego miejsca i z nadzieją spoglądajał na starszego.

- Chcesz spróbować? - zapytał Min, spoglądając na młodszego, któremu prawie natychmiastowo zaświeciły się oczy.

Skoro już grał, nawet jeśli niewiele, to dlaczego by nie mógł chociaż spróbować. Dodatkowo on sam by na tym nieco skorzystał.

- Jeśli bym mógł...

- Mógłbyś. Chodź - machnął na niego dłonią i jeszcze trochę odsunął się od pianina. Poklepał swoje udo, by dać do zrozumienia chłopakowi, że ma na nim usiąść.

Jimin grzecznie wykonał polecenie i w tym momencie znalazł się na kolanach miętowowłosego, który znad jego ramienia wyglądał, by zobaczyć co zamierza rudzielec. Ten jednak siedział jakby sparaliżowany, z dłońmi tuż nad klawiszami, zastanawiając się co powinien.

- Hyung... Jakbyś mógł...

Hej hej ^^
Przepraszam, że wczoraj nie było rozdziału (znaczy był, jeśli ktoś czytał rano ten co w piątek w nocy wstawiłam) :<
Będę się starać, żeby dodawać jak zwykle - codziennie! ^^
Mam nadzieję, że miło Wam minął weekend ♡♡♡
Miłej reszty dnia ^-^ ♡♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!