❁❀137❀❁

3.8K 501 348

Jimin

Gdy wyszli z pokoju okazało się, że nikt poza nimi jeszcze nie wstał. Całkowicie to rozumiał, bo właściwie gdy on i Yoon szli spać, tamci siedzieli i opróżniali barek z zawartości.

Jimin zbiegł po schodach i zatrzymał się w salonie, gdzie kilka godzin wcześniej siedziała kuzynka miętowowłosego. Teraz na szczęście kobiety tam nie było, a zajmowała zapewne któryś z pokoi. Uśmiechnął się widząc śpiącego na kanapie kotka. Bez wątpienia był bardziej godny uwagi niż Yoonjin. Może nie była ona miła z charakteru, ale nawet Park - nie gustujący w kobietach - mógł śmiało przyznać, że jest ładna. Dlatego właśnie bał się o to, że straci Yoongiego przez nią.

Jednak szybko odepchnął niemiłe myśli i spojrzał na idącego za nim chłopaka, który po drodze zabrał jeszcze z torby pierwsze-lepsze ubrania złożone w kostkę.

- Pójdę się przebrać - powiadomił młodszego Min, gdy dostrzegł jego spojrzenie. Gdy znalazł się na parterze od razu skierował się w stronę łazienki. Zatrzymał się jeszcze na moment i spojrzał przez ramię na rudzielca, który nie bardzo wiedział co powinien zrobić. - Możesz zacząć robić śniadanie. Sehun nie powinien się obrazić, jeśli trochę rozgościmy się w jego kuchni - zaśmiał się i otworzył drzwi, za którymi od razu zniknął.

Park westchnął i przeszedł do kuchni. Nie wiedział gdzie poszczególne składniki się znajdują, a głupio było mu ot tak szperać komuś po szafkach. Zresztą nie wiedział nawet co powinien przygotować.

Rozważał przez chwilę smażenie naleśników, lecz zrezygnował przypominając sobie, że dzień wcześniej je jedli. Ostatecznie stwierdził, że jajecznica to nie taki zły pomysł, więc zaczął się rozglądać za potrzebnymi produktami.

Niedługo zajęło mu znalezienie jajek, świeżej (nie był tego pewien, ale wydawała się być świeża) papryki, trochę szczypiorku i innych takich. W ręce w między czasie wpadła mu także patelnia i deska do krojenia, która leżała na wysepce kuchennej.

Niechętnie zabrał się za krojenie szczypiorku, nucąc pod nosem jedną z ulubionych piosenek Imagine Dragons. Może i gotowanie dość dobrze mu wychodziło, jednak z czasem żmudne krojenie zaczynało mu się nudzić.

Na półce tuż nad jego głową stało niezbyt duże, ładne radio. Wyglądało trochę jak atrapa służąca jedynie dekoracyjnie, co by zrozumiał, bo idealnie pasowało do wnętrza domu. Sięgnął do radia i przyciskając każdy możliwy guziczek, ostatecznie udało mu się je włączyć. Chwilę zajęło mu znalezienie odpowiedniej stacji radiowej, ale udało mu się to. Może nie znalazł nic co by go zaciekawiło, ale Sheerana też lubił.

- Barefoot on the grass... listening to our favorite song... - nucił pod nosem, ponownie chwytając czarną rączkę noża kuchennego. Śpiewając wraz z Ed'em (z którym się identyfikiwał, bo obaj rudzi) wrócił do krojenia warzyw.

W pewnym momencie nie mógł się już powstrzymać przed - zapewne zabawnie wyglądającym z perspektywy osób trzecich - kołysaniem się w rytm muzyki.

Yoongi

- But you heard it, darling, you look perfect tonight.

Chłopak w pełni ubrany wyszedł z pomieszczenia. Zapomniał zabrać swojej szczotki do włosów, czy grzenienia, więc ostatecznie jedynie poprawił włosy tak, by nie sterczały w każdym możliwym kierunku.

Słysząc utówr, który kojarzył z radia samochodowego i wiedział kto jest jego wykonawcą, uśmiechnął sie pod nosem. Właściwie kąciki same się uniosły, gdy usłyszał jak to rudzielec nuci piosenkę.

Gdy tylko wyłonił się zza ściany, oddzielającej go od salonu i kuchni z jadalnią, ujrzał śmiesznie (ale i uroczo) podrygujacego młodszego chłopaka.

Jak najciszej się dało pokonał odległość dzielącą go od kuchni.

Stał przez moment, przyglądając się kołyszacemu się ChimChimowi, który dodatkowo, jakby zapominając o tych dość skąpych ubraniach, które miał na sobie, zabawnie kręcił tyłkiem.

Uśmiechnął się widząc jak uroczo się rusza w rytm muzyki. Chciał jeszcze chwile pozostać tak w milczeniu i bezkarnie przyglądając się nogom Jimina. Nie wyszło mu to jednak, bo nim sam się obejrzał, podszedł do chłopaka.

Stał tuż za nim, zastanawiając się co zrobić, jednak gdy uświadomił sobie, że zaraz i tak dostrzeże jego obecność, objął go w pasie.

Park nie wydawał sie być przestraszony. Wymruczał coś cicho i zaprzestał ruszania do rytmu.

- Uważaj, nie zatnij się - powiedział Yoongi, spoglądając mu nad ramieniem.

- Uważam, uważam - zaśmiał się Chim, kończąc kroić paprykę. Zajął się innymi warzywami, gdy miętowowłosy zaczynał powoli kołysać się wraz z Jiminem, którego trzymał w objeciu. - Musimy jeszcze dzisiaj wracać do swoich domów? - usłyszał.

- Dlaczego pytasz?

- Bo będę tęsknił, Yoonnie - wymruczał rudzielec.

- Minnie, ja mam pracę... I tak dużo opuściłem. - Min naprawdę by chciał spędzić jeszcze trochę czasu z młodszym, ale co poradzić?

Marchewkowowłosy smutnie skinął głową, nie zaprzestając przygotowywania posiłku.
Yoongiemu zrobiło się trochę przykro, jednak nie puszczając go, wciąż wtulony w drobne ciałko, ruszał się do muzyki.

Z checią wynagrodzenia Parkowi czasu, którego nie spędzą ze sobą, przygryzł płatek jego ucha. Kąciki jego ust powędrowały w górę, gdy Jimin nabrał wiecej powietrza w płuca, jakby starając się skupić na swoim zajęciu. Min jednak w obawie, że niższy ( no i 1 cm, ale to i tak powód do świętowania) zatnie się nożem, postanowił tego nie powtarzać. Zjechał jedynie ustami na szyje chłopaka i kilkukrotnie musnął ją wargami, wywołując tym samym kilka westchnięć zadowolenia.
Chyba zaczynał lubić tak pieścić tę kluskę.

- Możesz przyjechać do mnie jutro po pracy. Powinienem być tak po piętnastej w domu - powiedział, uwalniając ChimChima z uścisku. Może zrobił to trochę się ociągając, ale nie chciał by poparzył się przy smażeniu.

- Z checią - odpowiedział Park, uśmiechając się i ukazując swoje białe ząbki.

Nim Yoongi zdążył powiedzieć jeszcze coś, co zaplanował dla nich w niedługim czasie, rudzielec odwrócił się i zainicjował krótki (ale i przyjemny) pocałunek.

- KURWA JAK CHODZISZ JISUNG?!

Jimin z westchnięciem i cichym chichotem odsunął się od starszego, wrócił do gotowania. Za to Min, zaczął wyglądać w stronę, z której usłyszał głos Chanyeola. Zaśmiał się nerwowo i zmierzwił marchewkowe włosy.

- Idź się ubierz, ChimChim - rzucił jeszcze miętowowłosy, w obawie, że ktoś zobaczy jego kluskę w skąpych bokserkach i za dużej koszulce.

Czekało ich pełne zgody zgody wspólne śniadanie z całkiem normalnymi znajomymi.

Hej~ ♡♡♡
Mam nadzieję, że może być ^-^
Naprawdę dziękuję za wszystkie komentarze~ ♡ Jest ich tak wiele, że nie daję rady na niektóre odpowiadać~ :< Jeśli mielibyśvie jakieś ogólnie pytania to zapraszam do wiadomosci prywatnej, bo w komentarzu nie zawsze udaje mi się je dostrzec ^^
Miłej reszty dnia~ ♡♡♡♡


Dziękuję bardzo _imnotnormalperson_ za świetne pomysły ❤

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!