❁❀138❀❁

3.6K 505 587

Yoongi

- O której zamierzacie wyjechać? - zapytał jego kuzyn. Właśnie spożywali wspólne śniadanie, co było niebywałym wyczynem, ponieważ Kyungsoo wciąż pragnął zemsty za wczorajsze zdarzenie.

Yoongi naprawdę dziękował samemu sobie za nie wypicie zbyt dużej ilości alkoholu, bo zapewne skończył by jak reszta mężczyzn, którzy teraz jedząc usmażoną przez Jimina jajecznicę, narzekali na zawroty i ból głowy.

Przelotnie spojrzał na marchewkowowłosego, który jedynie wzruszył ramionami i wrócił do swojego posiłku.

- Może za jakąś godzinkę się zbierzemy - stwierdził obojętnie, poprawiając się na krześle i sięgając po kubek ze zrobioną przez Chanyeola kawą.

Może i był zazdrosny, gdy widział jak Yoda podlizuje się Jiminowi, ale z czasem mógł przyznać, że jest w stanie go polubić. Być może dlatego, że mieli dość podobne podejście do tych wszystkich głupich rozmów młodszych. No i dodatkowo zrobił mu całkiem dobrą kawę.

- Głowa mnie boli - jęknął Chenle, układając policzek na blacie stołu. W odpowiedzi dostał krótki śmiech Jisunga i poklepanie po plecach. Co dziwne, najmłodszy Park nieźle znosił kaca.

Min od pewnego czasu spoglądał po siedzących przy stole, ostatecznie zatrzymując się przy rudzielcu, który popijał jakiś sok. Wciąż się nie ubrał, a jedynie naciągnął na nogi dresy rzucone mu przez mietowowłosego. Nie mógł pozwolić by na przykład taki Chanyolo oglądał kluskę w bieliźnie.
Gdy jego spojrzenie zostało odwzajemnione, uniósł lekko kącik ust.

- Jakie gołąbki - zaśmiał się Sehun, widząc scenkę, gdzie chłopcy spoglądali sobie w oczy, uśmiechając się nieśmiało.

- No nie wiem czy gołębie to dobre porównanie... - mruknął Chanyeol, który bez wątpienia nie miał dobrego humoru.
Siedział bezczynnie i mieszał łyżeczką w swoim kubku.

- Dlaczego?

- Srają na łeb, pierdolone.

Miętowowłosy zmarszczył brwi, spoglądając na ciemnowłosego. Pewnie przez kaca tak się zachowywał. Jego mina jednak szybko się zmieniła, gdy Byun podszedł do niego i wtulił się w jego bok. Widocznie działał na jego zły humor tak, jak ChimChim na jego, bo zaraz na twarzy Yody pojawił się lekki uśmiech. Tyle, że on i Jimin nie byli parą, jak tamci.

Mimo niezbyt dobrego humoru mężczyzny, prawie wszyscy zaśmiali się.

- Nie marudź, Channie.

- Staram się.

Yoon pogrążony lekko w myślach na temat tego, co robił w tym momencie Hoseok. Z tego co było mu wiadome Jungkook miał nocować u Tae (i Jimina, tyle żo on był z nim) co oznaczało, że Jung został w domu sam. Nieco się obawiał, ale wiedział, że Hosiek jest raczej w miarę spokojny i zrównoważony, więc mieszkania im nie rozniesie. Prędzej wysprząta na błysk, bo uwielbia porządek.

Myśli zostały jednak przerwane przez małą dłoń, łapiącą pod stołem tę jego i splatającą palce. Niepewnie zwrócił się w kierunku rudego chłopaka, który jak gdyby nigdy nic kończył swoje śniadanie. Może jedynie spoglądał kątem oka na twarz drugiego, starając się być dyskretnym.

- Ej ogarnia ktoś czemu mówi się plecy a nie plec? - Chenle nagle podniósł. - Przecież mamy jeden plec... No i właśnie boli mnie plec - steknął i ponownie uderzył twarzą w stół. On na pewno najgorzej zniósł alkohol.

- No w sumie.

- Ej no serio...

- Czy nie ma tu prócz mnie innych inteligentnych form życia? - odezwał się w końcu Kyungsoo, zaprzestając prób zabicia Jisunga wzrokiem. Nikt mu nie odpowiedział, więc jedynie pokręcił z dezaprobatą głową. Chwilę jeszcze dyskutowali na ten temat, dochodząc ostatecznie do wniosku, że ludzie nie rozwineli odpowiednio swojego języka. Oczywiście odpowiedzią na to było twierdzenie Jisunga, że on ma idealny język, o czym zechciał wszystkich przekonaćn ukazując go.

W tym czasie Yoon zaczął kciukiem kreślić kółeczka na wierzchu dłoni młodszego chłopaka, który uśmiechał sie na to.

- Widział ktoś... - zaczął Lu, rozglądając się zlękniony po kuchni i salonie. Min dobrze wiedział o kogo chodzi i idealnie rozumiał jego obawy. Pewnie nieźle mu wczoraj dogadała za tę "opętaną krowę". Nim zdążył dokończyć do pomieszczenia weszła ciemnowłosa dziewczyna w szlafroku. - O wilku mowa... - zaśmiał się nerwowo, przylegając do ramienia Sehuna.

- A wilk nas wszystkich wpierdoli.

Okej może sytuacja nie była do tego idealna, ale Min zaśmiał się krótko pod nosem. Chanyeol, mimo iż jego zachowanie względem Chima było powodem jego zazdrości i nienawiści do "wieżowca", potrafił rozwalić całe napięcie krótkim tekstem.
Szybko jednak spoważniał, widząc wściekłe i wyzywające jednocześnie spojrzenie Yoonjin, ktora jak gdyby nic, stanęła nad ChimChimem, jakby oczekując aż zwolni jej miejsce. Właściwie to właśnie tego oczekiwała.

- Nie mam gdzie usiąść - mruknęła, spoglądając po mężczyznach. Żaden z nich jednak nie był skory do odstąpienia jej krzesła. Kończyli właśnie śniadanie, więc zaraz i tak miałaby wiele wolnych miejsc. - Yoongi-oppa, zwolnisz mi miejsca? - zapytała jakby zapominając o zdarzeniu sprzed kilku godzin.

Mietowowłosy jakby w obawie, że znienawidzona kobieta postanowi posunąć się do siadania mu na kolanach, wstał i wskazał jej wolne krzesło.

- Dziękuję, Yoonnie - powiedziała przesłodzonym do granic możliwości głosem i usiadła. Posłała jeszcze pełne nienawiści i satysfakcji spojrzenie w stronę jego kluseczki, chcąc pokazać, że wygrała tym razem.

- Minnie, mógłbyś na chwilkę wstać?

- Huh? - Park nie wiedząc co ma na myśli starszy, wstał na moment, by po chwili Yoongi usiadł na jego krześle. - Co ro...

- Siadaj, klusko - zaśmiał się Min, przyciągając do siebie młodszego i pozwalając mu usiąść na swoich kolanach.

Objął go ramieniem, a drugą ręką sięgnął po swoją kawę, którą zaczął leniwie siorbać ponad ramieniem chłopaka. Co jakiś czas ruszał nogami w górę i w dół, uśmiechając się na bezradność podskakującego marchewkowowłosego.

- Uroczo razem wyglądacie - stwierdził LuHan, łapiąc się za policzki. Na to co powiedział nawet Chenle podniósł sie na łokciach i z uśmiechem spojrzał na starszych. - Jesteście najsłodszą parą jaką widziałem!

- A my? - żąchnął się jego narzeczony, robiąc obrażoną minę i odwracając się. Mimo wszystko śmiał sie na to pod nosem.

- No dobra! My też - zachichotał liliowowłosy.

W tym samym czasie na krześle obok Mina i ChimChima Yoonjin wyglądała jakby wszystkim miała wydrapać oczy.

Jeszcze przez jakiś czas odsłaniała szlafrok tak, by starszy zobaczył jej udo bądź dekolt, jednak nie spotkało to się z żadnym zainteresowaniem, bo mężczyzna cały czas wzrok miał utkwiony w swoim ukochanym, czerpiąc satysfakcję z wyprowadzania kuzynki z równowagi.

- Nie wiem jak wy, ale ja nie mogę już na nią patrzeć - stwierdził Jongin, obejmując swojego chłopaka i wskazując brodą na odchodzącą w gniewie dziewczynę. Stwierdziła ona, że jednak musi iść po coś do pokoju. Wiadomym było, że po prostu nie mogła patrzeć na to, jak Yoongi zachowuje się względem rudzielca.

Wszyscy mu przytaknęli. Nawet jej własny brat.

Jimin z chęcią zajecia wolnego już krzesła wstał, lecz prędko został powrotnie przyciągniety do mietowowłosego.

- Siedź, proszę. Jesteś taki cieplutki, a zaraz i tak jedziemy - wymruczał, mocniej go przytulając, na co Chim zamruczał zadowolony. - I nie przejmuj się tą krową. Pod każdym względem jesteś lepszy od niej.

Dzień dobry wieczór noc cokolwiek
Jak się czujecie? ^^
Mam nadzieję, że wszystko u Was w pzorządku ^-^
151 tys wyświetleń *-* ♡
Jejuuu dziękuję~ ♡ Kocham Was bardzo bardzo mocno!
Tak z ciekawosci pozwolcie, że zapytam: Ile według Was mogę mieć lat? ♡
Jestem tego ciekawa xD ♡
Miłej reszty dnia/wieczoru/nocy❤👑


Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!