✨ 22. Znienawidzony, choć już ukochany

14.4K 1.5K 502


Bezwładne ciało chłopaka wylądowało u moich stóp. Z szeroko otwartą buzią popatrzyłam na ciocię. Była w takim samym szoku jak ja. Ściskała narzędzie zbrodni z taką siłą, że aż zbielały jej kłykcie. Oddychałyśmy ciężko, żadna z nas się nie odzywała. Ten stan nie trwał długo. Ktoś mógł nas zobaczyć, poza tym Jordan... On...

— Zabiłaś go? — zapytałam naiwnie.

Przykucnęłam przy nieprzytomnym chłopaku, niepewna, co robić. Ciocia dołączyła do mnie i oparła dłoń o jego klatkę piersiową.

— Unosi się — Jej głos drżał. — Oddycha.

Wszystko we mnie się trzęsło. Czułam ataki zimna i gorąca w tym samym momencie.

— Musimy wnieść go do środka. Musimy go schować. A jak ktoś nas zobaczy?

Daphne zmarszczyła brwi, odrzuciła kawałek cegły za siebie, nawet nie patrząc, gdzie poleciał.

— To dobrze. Trzeba wezwać policję.

Pokręciłam szybko głową, szarpiąc za ubrania Jordana.

— Nic z tych rzeczy. Pomóż mi go podnieść. Musimy wziąć go do środka, związać czy coś...

Ciocia stanęła prosto, patrząc na mnie jakbym oszalała. Właśnie przywaliła komuś w głowę, pozbawiając go przytomności, a już powoli wracała do siebie. Moja rodzina była zdrowo popieprzona.

— Lili, ten chłopak cię zaatakował. Trzeba wezwać policję.

Jęknęłam z desperacją, nadal samotnie walcząc z masą Jordana.

— Ciociu, to Jordan — Posłałam jej twarde spojrzenie. — Przyjaciel Samuela. Musi się ocknąć. Mówił coś o mamie.

Daphne odzyskiwała spokój, ale na jej twarzy wymalowało się zmartwienie przemieszane ze zrozumieniem.

— O twojej mamie?

— O mojej! — Traciłam cierpliwość. — Przecież nie o swojej!

To wystarczyło. Bez dalszych pytań i komentarzy pomogła mi podźwignąć nieruchome ciało. Kilka minut i dużo wysiłku później Jordan leżał w salonie, spętany sznurkiem do bielizny i sznurówkami z butów. Nadgarstki dodatkowo owinęłam mu taśmą klejącą, nie mając przekonania, czy sznurki wystarczą. Po chwili wątpliwości to samo zrobiłam z nogami. Na sam koniec zakneblowałam mu usta. Cały „zabieg" trwał krótko, bo napędzała mnie adrenalina. Z tyłu głowy miałam świadomość, że gdzieś w mieście jest Samuel, który czeka na informacje od przyjaciela. Jeśli takowych nie dostanie, zapewne sam się pofatyguje. Wolałam tego uniknąć. Chociaż teraz już zupełnie nie miałam pewności, co robić i co jeszcze może się zdarzyć...

Minęło dobre pół godziny, zanim chłopak zaczął przejawiać pierwsze symptomy przytomności. Cios cioci był nieporadny, ale mocny i skuteczny. Przerażał mnie kierunek, w którym zmierzało moje życie.

Jordan zaczął jęczeć i kręcić głową. Miał zamknięte oczy. Kiedy poruszył rękami i zdał sobie sprawę, że jest unieruchomiony, zaskakująco szybko skupił uwagę. Zamroczone bólem i wściekłością spojrzenie ulokował... w siedzącej przy moim boku Daphne. Nie zareagowała, ale zobaczyłam gęsią skórkę na jej przedramionach. Mruknął coś niewyraźnie i zaczął się szamotać. W jednej chwili zerwałyśmy się z miejsca i odskoczyłyśmy na bezpieczną odległość. Serce waliło mi jak oszalałe.

— Mówiłam, żeby go przywiązać do krzesła — szepnęła ciocia.

Zerknęłam na nią wymownie, po czym skupiłam się na chłopaku.

Książę Mafii (High School Tales) || ✔️Przeczytaj tę opowieść za DARMO!