❁❀136❀❁

3.8K 536 481

Yoongi

Min od dłuższego czasu czuł na swoim policzku promienie słoneczne, przebijające się przez niezasłonięte okna. Jednak prócz uczycia ciepła, towarzyszyło temu delikatne muskanie, które go łaskotało. Skrzywił się więc i uchylił powieki.

- Dzień dobry, Yoonnie - usłyszał z ust Jimina, który dłoń trzymał na jego policzku, głaszcząc go. Uśmiechnął się widząc ukazane białe ząbki chłopaka.

Rude włosy porozrzucane były na poduszce, do której wciąż miał przyklejony policzek. Był zarumienione, a oczy miał zabawnie błyszczące. Min mógł przyciąc, że z rana wygląda nawet lepiej niż wczoraj wieczorem. Należało to oczywiście do zalet młodszego, bo przecież zazwyczaj rano wygląda się źle.

- Hej - wymruczał w pościel, do której przyciskał twarz. Na oczy wpadały mu miętowe kosmyki, które starał się zdmuchnąć, jednak gdy nie przyniosło to żadnego efektu, poprawił je dłonią. Zaraz potem przeniósł rękę na biodro rudzielca, który w przeciwieństwie do dnia wcześniejszego, nie był już tak spięty. - Dawno wstałeś?

Chciał zapytać jeszcze, dlaczego go nie obudził, lecz nie widział w tym sensu. Gdyby chociażby próbował go wybudzić - na dobre by to nie wyszło. Przecież gdy śpi to bez kija nie podchodź.

ChimChim pokręcił głową (a przynajmniej na tyle, na ile mógł, bo wciąż leżał).

- Chcesz juź iść na śniadanie? - zapytał starszy, spoglądając na zegar wiszący na ścianie. Wskazywał godzinę jedenastą, lecz wnioskując po ciszy panującej za drzwiami, wszyscy jeszcze spali. Właściwie nie było w tym nic dziwnego.

- Nie, chciałbym jeszcze poleżeć, hyung - stęknął Park, przeciągając się lekko na łóżku i kładąc się z twarzą w stronę sufitu. - Z Tobą - dodał po chwili, ziewając.

Yoongi pokiwał głową i również położył się na wznak. Uniósł lekko ręce do góry, z chęcią rozciągnięcia się. Jemu także nie chciało się wstawać. Materac i pościel były tak miękkie, że mógłby spędzić tak cały dzień. Oczywiście z młodszym, bo nie miałby się nawet do kogo odezwać.

- Chodź tu, mały - mruknął niewyraźnie i rozłożył ramiona w chęci przytulenia do siebie kluski.
Park posłał mu na to zdziwione spojrzenie. Przecież chciał go po prostu potulić, nic takiego. On sam nie wiedział dlaczego ostatnio aż tak potrzebował jego bliskiści.

Po chwili jednak chłopak przysunął się, układając głowę na ramieniu starszego. Tak, to na pewno było przyjemne.

ChimChim co jakiś czas mruczał coś nerwowo, jednak małe dłonie kurczowo zacisnął na pościeli przy nim. Wtulał się w jego bok, oddając trochę ciepła, które akurat w tamtym momencie było zbędne, bo i tak było im dość gorąco.

- Kocham Cię, hyung.

- Też SIĘ kocham.

- Ej! - oburzył się rudzielec, mrużąc oczy tak, że zmieniły się w dwie kreseczki. Skrzyżował ramiona na piersi i odsunął się od miętowowłosego.

Chłopak zaśmiał się na obruszenie marchewkowowłosego i uderzył go lekko w ramię. Gdy to jednak nie zadziałało, a rudzielec widocznie czekał na pewne magiczne słowa, Yoongi prychnął pod nosem i złapał go za ramiona, przyciągając do siebie.

Zdezorientowany młodszy pierw zaczął się nieco upierać. Prawdopodobnie naprawdę mu zależało na tym by starszy powiedział mu to, co powinien. Jednak mimo to Min czuł się aż nazbyt skrępowany.

Pewniej cmoknął ustami czoło Parka.

- Kocham Cię, Park Jimin - powiedział, na co odpowiedzią był szeroki uśmiech kluskowatego chłopaka. - Tylko powiedz, że jeszcze odzyskam swój swag!

Najładniejszy uśmiech jaki dotychczas widział. Lepszy od dziecięcego Park Jisunga lub przystojnego Chanyeola, a nawet od czarującego uśmiechu Park HyungSika czy Boguma. Park Jimin bez wątpienia był najlepszym z tych Parków. I był tylko jego... No może nie tylko, ale i tak nie zamierzał się nim dzielić.

Przymknął oczy. Aktualnie był zmęczony tak nie wielką ilością czułości, lecz nie chciał spać. Chciał jedynie pomyśleć o tym co się dzieje... i działo dnia wcześniejszego, gdy bezwstydnie zmacał Jimina. Tłumaczył się jednak samemu sobie, że zawsze mogło być gorzej. Przecież nie rozebrał go całkowicie, prawda?

Prychnął pod nosem na myśl o spadającym ze schodów Kyungsoo i innych dość ciekawych rzeczach z wieczoru w domu Sehuna, w którym nadal się znajdowali. Przez głowę przeszedł mu moment, gdy wraz z rudym chłopakiem "tańczył" podczas wesela. ChimChim bez wątpienia musiał go kochać, skoro nie wyśmiał jego ruchów... ktore oczywiście były ZA-JE-BI-STE!

Nim zdążył dodać sobie +15 do swagu za taniec, poczuł jak leżący obok sie porusza i ostatecznie wstaje z materaca.

- Jiminnie, gdzie idziesz? - Wciąż nie otwierał oczu, a jedynie oczekiwał odpowiedzi. Tej jednak nie dostawał, a zamiast tego słyszał jak podłoga lekko skrzypi. - Ji...

Nim dokończył poczuł jak materac ponownie się ugina. Otworzył oczy i spojrzał na marchewkowowłosego, który z lekką niepewnością wypisaną na twarzy, wlazł na łóżko... siadając dokładnie na nim... okrakiem.

- Co robisz? -posłał mu zapytanie, bez większego zdenerwowania przyglądając się poczynaniom chłopaka, który wygodnie usadowił się mu na udach.

- Nic nic - zaśmiał się cicho i nachylił by również ucałować starszego w czoło. Zaraz po tym, po prostu wtulił się w jego szyję, nawet nie zwracając uwagi na to, że miętowowłosy był prawie nagi. Właściwie młodszy też się dużo nie różnił, bo jedynie tym, że miał na sobie za dużą koszulkę. - Wiesz, że marzenia sie jednak spełniają?

- Dlaczego tak uważasz?

- Bo w końcu mi to powiedziałeś, Yoongiś.

Ale Min również miał marzenie związane z Jiminem. Mimo to jednak nie uważał by dobrym było mu o tym mówić. Lepiej poczekać aż samo się spełni.

Czuł się nieco przyparty do ściany, przez fakt iż od dłuższego czasu Jimin posiadający jako dolną część garderoby bokserki, siedział na nim, gdy on sam był w samej bieliźnie. Gdyby ktoś w tym momencie wszedł do pokoju, wyglądałoby to jednoznacznie. Zwłaszcza, że dodatkowo rudzielec, jakby mu na złość, poruszał zabawnie biodrami.

- Chyba pora schodzić na śniadanie - uśmiechnął się do niego, starając jednocześnie ewakuować. Może i mu się podobało, ale zaczynał martwić się o to, by nie zrobić zbyt wiele.

ChimChim wyprostował się, jednak wciąż nie ruszając się z miejsca. Małe dłonie wędrowały gdzieś po klatce piersiowej drugiego, który właśnie przypomniał sobie o czymś, za co powinien jeszcze raz przeprosić.

- Minnie... Umm, wiesz bo ja wczoraj się tak trochę rozpędziłem i... no chyba wiesz co masz na szyi - zaśmiał się nerwowo, oczekując płaczu chłopaka czy też osądzania o to, że zrobił to specjalnie.

- Nic nie szkodzi, Yoonnie. Było przyjemnie - uśmiechnął się szczerze marchewkowowłosy, powoli gramoląc się powrotnie z łóżka. - Chodźmy na śniadanie.

- Się robi, kluseczko!

Hej hej~
Przepraszam, że późno~
Przepraszam, że rozdział "słaby"
W każdym razie coś jest ^^
Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku ^^ ♡♡
Miłego dnia/wieczoru/nocy ♡
Dziękuję za wszystkie komentarze ^-^ Bardzo motywują~

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!