❁❀129❀❁

3.8K 553 583

Jimin

Świat dla chłopaka stanął w miejscu. Tępo wpatrywał się w twarz chłopaka przed sobą.

Źle usłyszałem?

Dwa czarne węgielki jak gdyby nic, spoglądały to w jego oczy to na jego usta. Sam Park zaś oniemiały czuł jak paraliżuje go nieznane uczucie.

Nie był pewien czy czasem się nie przesłyszał, czy też to po prostu nie sen. Przecież niemożliwym było, by Yoongi powiedział mu, że go kocha. Zaśmiał się w myślach ze swojej głupoty, lecz znów został postawiony w niepewnej sytuacji, gdy Min ponownie przyciskał swoje usta do tych jego.

Dopiero po momencie zaczął oddawać pocałunek, całkowicie nie wiedząc od czego zacząć rozmowę ze starszym. Może i lepiej, że się całują, przynajmniej nie będzie musiał tłumaczyć się z tego co mu się zdawało. Chyba zdawało.

- Yo... Yoonnie - Jimin mimo tego, że w pobliżu było pełno ludzi, a obaj stali w miejscu publicznym, czuł jak kolano miętowowłosego niebezpiecznie przyciska jego krocze. Starał się odsunąć od ściany, lecz tym samym sprawiał, że na nowo nie mógł nic mówić przez wargi starszego muskające te jego.

- Csi... Nawet nie zauważą, że wejdziemy później - wymruczał mu w usta chłopak, lecz ostatecznie odsunął się lekko, zabierając nogę i dając rudzielcowi więcej przestrzeni.

- Czy Ty naprawdę... Ty... powiedziałeś... - zaczął jąkając się. Głupio mu było o to pytać. Przecież mogło mu się tylko przesłyszeć. - Ty mnie hyung...?

Yoongi zaśmiał się nerwowo, odchodząc kilka kroków do tyłu, jednak nie spuszczając go z oka. Uśmiechnął się zapewne na widok czerwonej twarzy ChimChima, ktory umierał ze wstydu, chcąc zapaść się pod ziemię.

- Kocham - dokończył za niego mietowowłosy, jednocześnie odpowiadając na pytanie.

W tym momencie Park poczuł jak jego mózg zwalnia w przetwarzaniu informacji, a i serce prawdopodobnie zatrzymuje na chwile swojego bicia, by za moment móc rozrywać go od środka.

Kocham Yoongiego. Yoonnie kocha mnie.

Ciągle powtarzające się myśli zaczęły go przytłaczać - jednakże w ten dobry sposób. Nie spodziewał się takiego wyznania w takim momecie. W ogóle nie myślał, że ten moment kiedyś naprawdę nadejdzie. Nawet jeżeli Min dzień wcześniej powiedział, że kocha swoja klusię, którą był on sam, nie rozumiał tego.

- Yoongi...

- Nie, nie mów nic. Proszę. Chodźmy już do środka - mruknął wyższy, jakby lekko tracąc humor. Jednak złapał go za rękę, splatając ich palce i bez pośpiechu prowadził w stronę wejścia do sali.

Yoongi

Miał szczęście, że Taehyung nie zdążył wrócić ze swoim zestawem małego agenta, bo zapewne nie świętowaliby nowo zawartego małżeństwa Namjoona i Seokjina, a jego dość skromne wyznanie.

Cała drogę czuł się dziwnie. Mdliło go, a w brzuchu się przewracało, przez co pierwsze na myśla przyszły mu te tak często wspominane przez zakochane nastolatki "motyle w brzuchu". Właściwie wtedy czuł jak gdyby całkiem przypadkiem muskały jego serce swoimi delikatnymi skrzydłami.

Nie wiedział jak powinien się zachować. Dopiero co powiedział tak ważną i istotną rzecz swojemu przyjaci... od niedawna ukochanemu, a teraz miał tak po prostu bawić się na weselu przyjaciół.

- Kurwa Kookiś, ja Ci mówię, że oni serio zaraz się tam bę... - usłyszeli tuż przy wejściu do budynku, a po chwili zobaczyli czwórkę znanych ich osobników prawdopodobnie z planety Ziemia i prawdopodobnie płci męskiej. Oczywiscie obia stwierdzenia mogły być mylne.

- Yhy ta... Właśnie widzę - prychnął szatyn o końskim uśmiechu. Mimo wszystko szybko podbiegł i wyściskał dopiero co przybyłych. - Ave Yoonmin.

Najwiekszym zdziwieniem dla Mina było jednak towarzystwo Namjoona, który przecież powinien spędzać czas ze swoim ubranym w różowy garnitur mężem. Posłał mu pytające spojrzenie, na co bardzo szybko dostał odpowiedź.

- Spieprzyłem jak przyszła jego ciotka. Pierdole gadanie o moich spodniach - mruknął Namjoon wskazując na rozerwaną dolną część garderoby.

Jimin zaśmiał się cicho, na co mietowowłosy wstrzymał oddech. Chyba nigdy wcześniej aż tak nie dostrzegał piękna tego śmiechu. Czuł się cholernie źle, a zarazem cudownie, mając schowaną w dłoni tę malutką.

Rudzielcowi zawtórowała reszta, nie licząc oczywiście naburmuszonego blondyna, który wyklinając pod nosem zaciskał w dłoni kawałek odstajacego materiału spodni.

- Zrobiłem to specjalnie. Przecież taka moda - tłumaczył się, krzyżując ramiona na piersi pokrytej na wpół zapiętą koszulą, której brakowało guzików. Odpowiedzią na jego poważny ton głosu, był tylko ponowny śmiech. - I wy przeciwko mnie?! - jęknął przechodząc obok reszty i wyszedł na zewnątrz.

Rudzielec stojący wciąż obok co jakiś czas podskakiwał w miejscu zniecierpliwiony i zapewne głodny na sam zapach potraw weselnych, ktory unosił się już u progu. Tak więc Yoongi nie czekając na kolejne wywody przyjaciół, również przeszedł obok nich, ciagnąc za sobą Jimina.

Chwilę zajęło im znalezienie odpowiedniej sali, w czym pomogła im znajoma starszemu para, na ślepo przeciskająca przy ścianach, namietnie się całując. Idąc w kierunku pomieszczenia, z ktorego wyszedł Mark wraz z Jacksonem, natychmiast zostali zaczepieni przez poznanego tego dnia Baekhyuna, który uprzejmie odprowadził ich do miejsca gdzie zamierzali.

Park nieśmiało się ukłonił w podziękowaniu

. Miętowowłosy ledwo powstrzymywał się by nie ucałować swojej kluski. Był tak cholernie uroczy. Oczywiscie nie zrobił tego przy tak dużej ilosci ludzi, ktorzy mogli aż nazbyt wystraszyć i zawstydzić ChimChima.

- No w końcu! Myślałem, że się już dzisiaj nie spotkamy - zaśmiał sie idący w ich stronę ciemnowłosy. Ukłonił się przed młodszym z chłopców, a drugiemu podał dłoń na przywitanie.

Niższy uśmiechnął się lekko do Sehuna i powiedział krótkie "dzień dobry, hyung".

- Tak... Emm... Nocowanie aktualne? - zapytał zdawkowanym głosem Oh, spoglądając to na jednego, to na drugiego.

Min już od rana przygotowywał się na to więc nie wiele myśląc pokiwał głowę i mimo cichych protestów młodszego potwierdził, że tego wieczoru znajdą się u Sehuna w domu.
Jimin oczywiście był wszystkiemu przeciwny, iż nie spakował potrzebnych rzeczy.

- Pożyczę Ci - stwierdził mietowowłosy wzruszywszy ramionami. Stanął przy niewielkim stoliku i wziął jedną z weselnych ładnie przyozdobionych babeczek.

- A szczoteczka do zębów? Bielizna? - rudzielec zrezygnowany oparł się o ścianę, czekając aż Yoongi przełknie kawałek ciastka. Nim zdążył to jednak zrobić, w dłoń wepchnięta została mu reszta babeczki nadgryzionej przez starszego.

Niepewnie ponaglany przez chłopaka również spróbował ciastka, na co jasnowłosy się uśmiechnął. Już od początku bał się, że rudzielec będzie próbował wywinąć się od jedzenia słodyczy, bojąc się niepotrzebnie o swoje ciało. Na szczęście ponownie mógł patrzeć na jego wypchane, urocze policzki.

- Też Ci pożyczę - odpowiedział, puszczając mu oczko.

Dzień dobry wieczór~ ♡
Przepraszam za ten rozdział, ale moja wena odpłynęła gdzieś daleko daleko~ :<
Mam nadzieję, że u Was dobrze ♡♡♡
Z góry rownież przepraszam za to, że nie odpowiadałam zbytnio na komentarze pod ostatnim rozdziałem, ale było ich tak wiele, że ledwo zdążyłam je przeczytać wczoraj wieczorem~ :<<
Miłej reszty dnia/dnia/wieczoru/nocy ♡♡
*przytula*




Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!