❁❀131❀❁

3.9K 508 319

Droga do domu Sehuna minęła im w spokoju i ciszy. Żadnemu jednak to nie przeszkadzało, gdyż wystarczająco głośno było podczas wesela, a tamta cisza była niesamowicie lekka i przyjemna.

Gdy ich samochód podjechał już pod znajomy starszemu dom, obaj prędko wysiedli, zbierając z tylnych siedzeń torbę miętowowłosego.
Na podjeździe stału już trzy inne samochody, w tym jeden należący do Hunhanów (< jak nazwał ich po drodze Jimin).

- Wiesz kto będzie? - dopytywał rudzielec, marszcząc brwi i zaciskając dłonie w piąstki, jakby w stresie.

Yoongi w odpowiedzi pokręcił głową. W jedną dłoń złapał rączkę torby,  drugą zaś delikatnie zacisnął na ramieniu młodszego i pociągnął go w kierunku wejścia. Chwilę jeszcze ustał by powysilać się przy zamykaniu samochodu, po czym zapukał do drzwi.

Wprawdzie mogli wejść i bez tego, bo gospodarze spodziewali się przecież ich przyjazdu, lecz żaden nie miał zamiaru odstąpić od kulturalnego zachowania.

Po momencie usłyszeli głośne "otwarte" i prawie od razu wyższy pociągnął za klamkę, a drzwi się otworzyły.

W środku panował niemały chaos. Gdy Oh mówił o kilku dodatkowych osobach, i Yoongi, i Jimin spodziewali się maksymalnie dwóch dodatkowych osób a nie... właściwie nie wiedzieli ilu.

- Może wróćm...

- Och, Jiminnie... Będzie fajnie, mówię Ci - zaśmiał się cicho Min, mimo iż sam nie był pewien tego, czy powinni zostać.

Zanim jednak któryś z nich postanowiłby się wycofać, do przedpokoju wpadł chłopak o zabawnie pokręconych lokówką włosach, z rudym kotkiem w ramionach. Śmiejąc się głośno przebiegł wzdłuż kilku par drzwi, po czym jedne pchnął i zatrzasnął się w pomieszczeniu. Za nim zaś nagle wybiegł Luhan, krzycząc wniebogłosy. Przelotnie rzucił coś w stylu "hej" do osłupiałych mężczyzn, zastanawiających się nad ściągnięciem butów.

- Hej - odpowiedział Yoongi, gdy liliowowłosy zaczął dobijać się do pokoju, w którym zniknął Jisung z kotem.

Wciąż niepewnie kiwnął głową na Parka, który natychmiast przykucnął, by zrzucić z nóg buty. Starszy zrobił to samo, a gdy obaj byli już w miarę przygotowani na wejście na pole bitwy (jak wywnioskowali po odgłosach) przeszli do salonu.

Przy dość dużym stole jadalnym siedziało kilku mężczyzn, a gdzieś z tyłu pałętał się Sehun, przygotowując wszystkim herbatę. Prawdopodobnie kilku z nich nawet tego nie ruszy, ale po co mu psuć marzenia i wizerunek Perfekcyjnej Pani Domu.

Gościu od picia whisky z Jisungiem. Wieża Eiffla. Be-kon?... Kyungso i Jo-coś-tam. Yoongi objął wzrokiem znajomych, którzy po chwili obdarzyli go spojrzeniem. A no i Jisung... dodał w myślach, gdy do salony wbiegł blondyn, tym razem bez kota, a z różowym ręcznikiem w dłoniach. Chwilę później owy ręcznik został rzucony na twarz atakującego go Lu.

- Kilka osób... - mruknął miętowowłosy, spoglądając to na siedzących przy stole, to na Jimina. Na szczęście rudzielec nie wydawał się mieć mu tego za złe, a jedynie się uśmiechnął. - Jesteśmy! - starał się przekrzyczeć hałas, zwracając się w głównej mierze do Sehuna.

Tamten usłyszawszy go, przecisnął się między ścianą a krzesłem zajmowanym przez Chanyeola, który prawdopodobnie był trzeźwy. Oczywiście Yoongi cieszył się na to, bo gdyby było inaczej mógłby się jeszcze próbować dobierać do Jimina.

- Skąd znasz tego olbrzyma i Baekkogośtam? - zapytał od razu, gdy ciemnowłosy do nich podszedł.

- Kojarzę Chanyeola ze szkoły, a że jest po kilku drinkach, stwierdziłem, że ich przenocuję. Znajomym się pomaga, no nie? Właściwie nie tylko Yeol się napił, bo i Jongin strzelił kilka kieliszków - powiedział nieco zmęczonym głosem. Od razu było widać, że lekko go ta sytuacja przytłacza. Jego wzrok spoczął na fioletowowłosym chłopakiem, który prawdopodobnie był razem z Jisungiem najmłodszymi. - No Chenle i Jisung to też nieźle zabalowali... Zostają tylko dlatego, że jakby tak wrócili do domu, to by ich matki na miejscu pozabijały... a i przy okazji mnie, bo obiecałem pilnować tej dwójki.

- Ach... okej. Okej...

Yoongi na ślepo szukał dłoni ChimChima, co nie było łatwe. Szybko jednak poczuł oplatające jego dłoń drobne palce młodszego, który od razu się do niego przysunął.

- Macie jakieś plany na wieczór, hyung? - zapytał kuzyna Yoongiego, spoglądając z zainteresowaniem na resztę.

Wszyscy zgodnie pokręcili głowami... Prawie wszyscy, bo owy Chenle przysypiał już z twarzą przyciśniętą do stołu.

- Nie myśleliśmy o tym - dopowiedział Luhan, który wrócił do pokoju, głaszcząc trzymanego w dłoniach czworonoga. - Jekieś propozycje, czy od razu idziemy spać? - Liliowowłosy rozejrzał się po gościach. - Ach jeszcze poczekajmy na noonę.

- Wolałbym na nią nie czekać. Chodźcie na górę - ciemnowłosy gospodarz domu machnął na nich ręką, a brodą wskazał na schody prowadzące na piętro.

Yoonjin. Kurwa.

Po chwili, gdy już wszyscy jakimś cudem zebrali się z krzeseł, Yoongi wraz z młodszym popędzili za Sehunem. Za nimi gdzieś z tyłu włóczył się Chanyeol, który wraz z Jonginem nieśli pod ramiona śpiącego nastolatka. Co dziwne, wcale nie było po nich widać, że pili.

- Yoonjin tu nocuje? - zapytał, mając nadzieję na negatywną odpowiedź. Niestety usłyszał westchnięcie chłopaka i od razu domyślił się jak jest.

- Niestety, ale obiecuję, że nie będzie robiła kłopotów. Mówiła, że będzie siedzeć w salonie i oglądać dramy.

- Kiedy przyjeżdża?

- Właśnie bierze prysznic w łazience na parterze.

Czuł jak dłoń marchewkowowłosego bardziej zaciska się na tej jego. W tym momencie poczuł się winien, bo przecież mogli zostać u siebie w domu. Znaczy... u niego lub Jimina w domu.

- Kurwa mać... - usłyszeli z dołu, gdy stali już przed drzwiami pokoju na piętrze. Pokój okazał się być tym gościnnym, doś dużym i przestrzennym. Żaden nie obejrzał się, by spojrzeć na prawdopodobnie potykającego się na schodach Chanyeola. Mimo wszystko miętowowłosy uśmiechnął się na tę myśl.

- To... co robimy? - zapytał nadzwyczaj żwawy Jisung, przeciskając się i wbiegając do pokoju. Jego policzki były lekko zaczerwienione od alkoholu, który wcześniej wypił.

- Nie wiemy.... - zaczął rudzielec, spoglądając to na splecione dłonie - jego i Yoongiego, to na twarz Mina. Najchetniej obaj poszli by razem spać.

- Pograjmy w wyzwania - zaproponował Baekhyun, który od pewnego czasu okupował miękkie łóżko. - Na rozbieranie się, jak ktoś nie wykona.

To wlaśnie był moment, kiedy to Yoongi żałował, że zgodził się tam pojechać. Wiedział, że nie skończy się to dobrze, zwłaszcza, że reszta zaczęła wymyślać zasady.

To nie mogło się dobrze skończyć. Po prostu nie mogło.

Hej hej ^^
Jak tam?
Naprawdę dziękuję za wszystkie komentarze, ale nie zawsze mam okazję na nie odpowiadać, ze względu na naukę, egzaminy i zaliczenia, przez które nie mam zbytnio czasu ;-;
Miłej reszty dnia, misie~ ♡♡♡♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!