❁❀128❀❁

3.8K 603 905

Jimin

Chłopak przez większą część ceremonii siedział w milczeniu. Co jakiś czas czuł dłoń siedzącego obok miętowowłosego, na swoim udzie. Był przez to nieco skrępowany, lecz nic nie powiedział.

Ślub nieco go wzruszył. Co prawda Namjoon się potknął, przez co przy upadku z podwyższenia, podarł spodnie na kolanie, a dwa pierwsze guziki koszuli wystrzeliły gdzieś w stronę zebranych gości. Mimo tych niedogodności wszystko... może jednak prawie wszystko... poszło po ich myśli.

W momencie kiedy już wszyscy się rozeszli do swoich samochodów, zostali skierowani do wynajętej przez młode małżeństwo sali. Tak więc po raz kolejny tego dnia rudzielec musiał się męczyć z zaczepkami siedzących z tyłu młodszych przyjaciół, przez co pod samym budynkiem wysiadł z kilkoma kiteczkami na głowie, które pośpiesznie starał się rozwiązać.

- Hej - usłyszeli, gdy ostatnia różowa gumka do włosów, została ściągnieta i ciśnięta w stronę śmiejącego się kosmity. Niepewnie chłopak odwrócił się i prawie od razu ujrzał wysokiego chłopaka, o śmiesznie odstających uszach.

Nim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, został przyciągnięty do uścisku, na co jęknął zaskoczony. Na szczęście równie szybko został puszczony, a jego miejsce w ramionach Chanyeola zajął nieco niższy czarnowłosy chłopak - zapewne owy Baekhyun.

- Hej - odpowiedział z uśmiechem, mimo iż słyszał zdenerwowane odchrząknięcie Yoongiego, który po momencie również złapał go za rękę. - Dawno się nie widzieliśmy - zaśmiał się ponownie ChimChim.

Całkowicie nie rozumiał zazdrości Mina. Przecież Chan ma już chłopaka, a jak widać po co jakiś czas wymienianych w czoło pocałunkach, układa im się dobrze. Zresztą zdążył się już z nim zaprzyjaźnić.

- No, trochę minęło. Ślicznie wyglądasz... To Baek - wskazał brodą na niższego, który równie grzecznie się ukłonił. - Cześć, Yoongi.

Nie uzyskał odpowiedzi, a jedynie Jimin siłą został odciągnięty od dwójki chłopaków, którzy zakłopotani stali w osłupieniu. Park starał się coś powiedzieć, lecz przeszkadzały mu ciągłe hałasy spowodowane rozmowami dopiero co przybytych. Między znajdującymi się na parkingu samochodami rudzielec dostrzegł kilku przyjaciół i znajomych, a między innymi Sehuna, który go dostrzegając pomachał na przywitanie. Niestety tego gestu młodszy chłopak również nie mógł powtórzyć.

- Yoonnie, gdzie idziemy? Przecież Chanyeol nic nie zrobił! - krzyknął do Mina, który dopiero po momencie się zatrzymał. Teraz znajdowali się z innej strony budynku, gdzie poza kilkorem bawiących się w berka dzieci nikogo nie było.

Rudy odetchnął z ulgą, zatrzymując się w miejscu i spoglądając na stojącego przed nim Yoongiego. Chłopak oparł czoło na dłoni, jakby się nad czymś zastanawiając.

- Hyung?

- Czego? - burknął Min, poprawiając włosy i spoglądając spod miętowej grzywki na rudzielca.

- Coś się stało, prawda? Pokłóciłeś się może z Chanem? - zapytał chłopak, starając się uważać na słowa, by nie powiedzieć czegoś niepotrzebnie. - Jesteś o niego zazdrosny?

- Nie, nie pokłóciłem się, ale tak, jestem zazdrosny - rzucił Yoon, zbliżając się powoli do Jimina, który czuł niepokojące mrowienie w podbrzuszu.

- Ale przecież nic nie zrobił. - Park starał się wytłumaczyć. Właściwie był to tylko przytulas, nic więcej, a to że wcześniej chłopak będący kelnerem w kawiarni próbował go poderwać nic nie znaczyło. Kocha Yoongiego i nikogo więcej.

- A Ty nie byłbyś zazdrosny? - mruknął miętowowłosy, kładąc dłoń na klatce piersiowej rudzielca. - Jimin, do cholery, nie chcę, żeby jakiś pierdolony wieżowiec Cię przytulał...

- On ma chłopaka...

- A Ty nie, co chyba mu ułatwia sprawę.

Jimin poczuł jak dłoń Mina coraz bardziej napiera na jego ciało, przez co zaczął lekko się cofać. Nie bardzo wiedział co na myśli ma starszy, ale czuł, że robi mu się gorąco.

- Jesteś moją klusią, pamiętasz? - wymruczał wyższy, przyciskając go teraz do ściany budynku. Kąciki ust młodszego nieco się uniosły na zapach jego ulubionych perfum i oddech, który poczuł na swojej twarzy. - Bo wydaje mi się, że jest potrzeba Ci o tym przypomnieć.

Yoongi

- Pamiętam.

Yoongi lekko zadrżał, napierając całym ciałem na te należące do Jimina i odgarniając kosmyki jego marchewkowych włosów, opadających na czoło. Uśmiechnął się do również rozpromienionego, lecz troszkę zmieszanego i wystraszonego Parka.

- Żaden pieprznięty gościu nie ma prawa Cię dotknąć - wymruczał przybliżając twarz do tej ChimChima. Delikatnie musnął jego usta swoimi i oddalił twarz, by spojrzeć na zarumienionego chłopaka.

Zaśmiał się widząc zmieszanie niższego, który był już gotów oddawać pocałunek.

Jednak sam nie mogąc wytrzymać, ponownie przyciągnął rudzielca i wpił się w jego miękkie, słodkie usta.

Całowali się przez moment, na przemian ruszając wargami i badając językiem usta drugiego. Nawet nie zwracali uwagi na zebrane gdzieś z tyłu dzieci, przyglądające się dość nietypowej scenie. Nie zareagowali również na kilku znajomych, z oddali klaszczących im, czy też wołających na rozpoczęte już wesele.

- Jesteś słodki - wymruczał miętowowłosy, odsuwając się od twarzy drugiego. Nawet nie zauważył kiedy jego noga powędrowała między te Jimina, przyciskając go kolanem. Uśmiechnął się zdawkowanie mierzwiąc włosy chłopaka, który jęknął coś na temat zepsutej fryzury.

Właściwie wypowiedziane przez niego słowa dotyczyły nie tylko samej osoby Jimina, a także jego ust. Młodszy prawdopodobnie używał jakiegoś owocowego błyszczyka, którego mógł smakować każdego dnia. Oczywiście jedynie z ust chłopaka.

- Obiecaj mi, że nie zbliżysz się do nikogo, tak jak teraz do mnie.

Park w odpowiedzi wyciągnął przed siebie małą dłoń i wystawił w jego stronę jeszcze mniejszy paluszek. Starszy nie czekając na nic złapał go swoim i obaj zaśmiali się cicho.

- Obiecuję - wyszeptał młodszy, wciąż trzymając jego dłoń. Nie przeszkadzało mu to, bo Jimin był cieplutki.

Z oddali poraz kolejny usłyszeli krzyk Taehyunga, który widząc zaistniałą sytuację pisnął i o mało się nie wywracając pobiegł w nieznanym im kierunku.

- Kocham Cię, Yoongiś - wyszeptał marchewkowowłosy, powrotnie spoglądając w jego oczy.

Min znowu poczuł ciepło rozlewające się po całym ciele, oraz jak jego policzki pokrywa pasowy rumieniec. Zmarszczył delikatnie brwi i ujął twarz chłopaka w dłonie, by jeszcze raz pocałować go, tym razem nie w usta, lecz w mały nosek.

Zaśmiał się krótko na westchnięcie ChimChima i to, jak zabawnie zmarszczył nosek.

- Ja Ciebie też.

Dzień dobry ^^
Mam nadzieję, że z waszymi serduszkami w porządku >///<
Jak Wam mija niedziela? ♡
Miłej reszty dnia ^^

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!