❁❀125❀❁

3.7K 559 398

Jimin

- Co?

Przechylił głowę, nie spuszczając wzroku z oczu starszego, które również się w niego wpatrywały. Spojrzenia się spotkały, lecz żaden z nich nic nie mówił.

Jimin nie bardzo wiedział, co ma na myśli jego hyung. Miło, że powiadomił go o upodobaniu do japońskich przysmaków, ale wyczucia czasu ro on chyba nie miał. Dopiero co zawstydził go dotykiem na jego nagim ciele i tym, co sądzi na temat jego wyglądu... a teraz... Naprawdę nie rozumiał. Zwłaszcza, że teraz, gdy był już w piżamie, a Yoongi nie musiał go widzieć w całej okazałości, ten wciąż gładził go po boku. Lekko go to łaskotało, przez co ledwo powstrzymywał chichot.

Starszy prawdopodobnie dostrzegając wciąż unoszące się kąciki ust młodszego, sam się uśmiechnął i zaczął łaskotać go po brzuchu.

Park zaśmiał się głośno, gdy palce chłopaka zabawnie muskały jego brzuch przez materiał bluzki.

- Tak nie można! - krzyknął, wciąż się śmiejąc i starając zasłonić ciało jedną z poduszek, zerwaną szybko z łóżka. - Yoonie~! Przestań! To łaskocze!

- Można, można - mruknął, zaprzestając na moment, by spojrzeć na jego zaróżowioną roześmianą twarz. - Lubię jak się śmiejesz, Minnie.

- Co miałeś na myśli mówiąc o tym... mochi? - Jimin wyprostował się, starając się powstrzymać łzy śpiechu wywołane wcześniejszym łaskotaniem.

- Nie wiem. Moją klusię? - bardziej zapytał niż powiedział Min, wzruszywszy ramionami. Spoważniał, opierając się o drewniany róg łóżka. Lekko przymknął oczy, jakby się nad czymś zastanawiając.

- Klusię?

- Moją klusię - poprawił go miętowowłosy, uśmiechając się pod nosem. Po momencie jednak wrócił do swojego obojętnego wyrazu twarzy. - Wyjdę do toalety - powiedział, podnosząc się z miękkich poduszek.

- Mhm... - mruknął Park, spoglądając na wyższego.

Przecież on jest jego kluską, prawda? Czy to oznacza... że Yoongi, ten Min Yoongi, jednak coś do niego czuje...
Właściwie mógł wpaść na to wcześniej. Całowali się, hyung o niego dbał... czasem ale dbał, przytulał go... Rudy zaczynał wątpić w swoją moc dedukcji. Skoro był na to aż tak ślepy, postanowił tego tak nie zostawić i podjął szybką decyzję o pójściu do okulisty. Może jakby założył swoje okulary, których używał do czytania, to dostrzegł by to.

Yoongi

Chłopak nacisnął klamkę i otworzył drzwi. Po drodze nadepnął na kilka truskawkowych prezerwatyw, które za sprawą jakichś czarów znalazły się w pokoju. Oczywiście wiedział, kto był tego winien. Zresztą nie musiał długo czekać na przyłapanie ich na gorącym uczynku, bo ledwo otworzył drzwi, a już ujrzał trójkę... przyjaciół(?).

- Co wy... - zaczął, mimo iż znał powód. Zmrużył oczy, spoglądając na leżących na podłodze.

Niedługo po tym trzy pary oczu podniosły sie na niego, a ich właściciele odskoczyli wystraszeni do tyłu.

- Zajebiście. Teraz umrzemy. C o  z a    z j e b y - powiedział Jungkook, energetycznie gestykulując. - A mówiłem, zamknąć mordy... Ale nie...

- Tak, zgoń wszystko na nas! Ty wkładać nawet nie umiesz! - krzyknął zdenerwowany Namjoon, krzyżując ręce na piersi i opierając się o ścianę. Jego wzrok odwrócił się od pozostałej dwójki, jakby dając do zrozumienia, że nie chce na nich patrzeć. - Jakbyś od razu te gumki wsunął to by nas nie usłyszał.

- Tak, bo to ja cały czas pierdoliłem o jebanym garniaku, no nie? - warknął najmłodszy. - "Bo Seokjin mówił, że mam ubrać ten garnitur, ale O M G  był taki niewygodny i cisnął mnie q kroczu" - przedrzeźniał Namjoona. - Trzeba sobie było penisa ujebać i siedzieć cicho.

- Bo, kurwa, był niewygodny!

- To trzeba było sobie dresy jebnąć.

- Na ślub?!

- Mam to w dupie - skwitował Jeon, wstając z podłogi. Otrzepał z siebie kurz i machnął dłonią na Taehyunga, który dotąd siedział w ciszy. - Nie wiem jak wy, ale ja spierdalam, zanim Yoongas wpadnie w furię i rozczepi materię.

- Co?

- Co?

- Co? Mnie nie pytajcie - wzruszył Kook ramionami i zszedł po schodach.

Yoongi milcząc przysłuchiwał się niecodziennej wymianie zdań. Chwilę rozważał szybki powrót do pokoju, lecz ostatecznie pozostała dwójka ruszyła za królikopodobnym.

Westchnął i puścił wcześniej kurczowo trzymaną klamkę. Szybko wyszedł z pokoju kierując się do łazienki na piętrze. Na dół bał już się schodzić, bo nie chciał niepotrzebnie narażać się na kłótnie z taekookami i przyszłym mężem Seokjina. Zwłaszcza, że nadal słyszał ich jakby spod podłogi.

Nie zwracając uwagi na wychylającego się z pokoju Jimina, który również zainteresował się sytuacją, otworzył drzwi łazienki, a gdy do niej wszedł, zakluczył je. Nie chciał, by ktoś władował mu się do środka w nieodpowiednim momencie.

- Chyba straciłeś swój tytuł geniusza - mruknął nachylając się nad umywalką i spoglądając w lustro.

Miętowe kosmyki opadały mu na czoło, nie wpadając w oczy, a mimo to je odgarnął. Spojrzał w dwa czarne węgielki, świecące się w świetle jarzeniówki.

Odkręcił zimną wodę, by po chwili przemyć nią twarz, jak gdyby miało to pomóc mu zrozumieć co czuje.

- Jesteś cholernym debilem, Min Yoongi.

Zacisnął dłonie na brzegach białej umywalki, na tyle mocno, że jego palce i knykcie pobielały.

Powiedział Jiminowi, że go kocha, nie będąc pewnym swoich uczuć. Na szczęście młodszy prawdopodobnie nie zrozumiał tego, co mu wyjawił. Wiedział, że już bardzo niedługo miała być okazja by powiedzieć mu to prosto w oczy... bez żadnych zbędnych słów. Jednak pierw potrzebował to przemyśleć.

Odkąd dziewczyna z nim zerwała nie dażył nikogo takim uczuciem. Nie chciał być odrzuconym, ani kogoś odrzucić. Dlatego nie był pewien czy cokolwiek powinien mówić ChimChimowi. Co jak go skrzywdzi?
Co jak nie będzie dla niego zbyt dobry i nie sprosta jego oczekiwaniom?

- Jimin... - wyjąkał, jakby nie zdolny do powiedzenia czegokolwiek innego. Mimo iż próbował, te jedyne imię tkwiło w jego umyśle, nie chcąx go opuścić. Może tak i lepiej. - Kurwa... Co ze mną?

- Yoongiś? Coś się stało? - usłyszał stłumiony głos zza drzwi.

Szybko złapał pierwszy wiszący na wieszaku od brzegu ręcznik i przetarł nim twarz. Gdy prócz mokrych kosmyków włosów w grzywce nie było śladów po wodzie, odrzucił wieszak i wyszedł z pomieszczenia.

- Tak długo tam siedziałeś. Myślałem, że cos się stało - Jimin spojrzał na niego prłnym zmartwienia wzrokiem, a po chwili przyległ do jego torsu, oplatając ramionami. Uniósł na chwile głowę i uśmiechając się w sposób uwydatniający jego pyzate policzki.

- Nic nie jest - wymruczał miętowowłosy, przytulając młodszego i przelotnie cmokając w czoło przykryte rudymi włosami. - Chodźmy spać.

Teraz był już pewien, że nie może zostawić swojego Jimina samego.

Hej~ ^^
Rozdział miał być wcześniej, ale wattpad mnie nie lubi i dwa razy usuwał mi się :<
Jeśli są błędy, to bardzo bardzo przepraszam i obiecuję je poprawić jutro czy jeszcze wieczorem ^^
Po trzech razach pisania na nowo mam dosyć ;-;
Dodatkowo BigHit i BTS mnie zabiło~
Miłego dnia, skarby~ ♡♡
Dbajcie o siebie ♡♡

Hold me; p.jm x m.ygPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!